Reklama

Wojna to terror. Najmocniej odczuwają go dzieci/ Війна - це терор. Діти відчувають його найсильніше

03/12/2023 15:15

Rozmowa ks. dr Pawła Koniecznego - zastępcy dyrektora Caritas Archidiecezji Przemyskiej z ks. biskupem Edwardem Kawą – biskupem pomocniczym rzymsko-katolickiej archidiecezji lwowskiej (od 2017 r.), sekretarzem generalnym Konferencji Episkopatu Ukrainy (od 2023 r.).

- Księże Biskupie, od 20 miesięcy na terenie Ukrainy trwa wojna. Ta wyjątkowa sytuacja rodzi olbrzymie ludzkie dramaty i problemy. Proszę powiedzieć, jak zmieniło się życie ludzi na Ukrainie i z jakimi wyzwaniami przychodzi im się mierzyć?

– W okresie wojny życie zmieniło się całkowicie, bo my wszyscy żyjemy w warunkach wojny –  nie tylko ci ludzie, co mieszkają bezpośrednio na linii frontu, gdzie miasta i wioski są przez cały czas ostrzeliwane i nie wiadomo, z której strony przyleci pocisk, ale cała Ukraina żyje w takim napięciu. To jest też taki psychiczny terror. Ma on swoje negatywne skutki, a szczególnie widać to po dzieciach i młodzieży. Oprócz tego wojna zniszczyła gospodarkę państwa i wiele osób mierzy się już dzisiaj z brakiem pracy i biedą. Większość ludzi zastanawia się, jak przeżyć i co będzie dalej.  

Reklama

- Jest Ksiądz Biskup na co dzień wśród miejscowej ludności, spotyka się z ludźmi, odwiedza różne parafie, proszę powiedzieć, czy i w jakim zakresie dostrzega Ksiądz zmiany w funkcjonowaniu ludzi, ich mentalności, podejściu do życia, do spraw wiary?

– Wojna ma poważne skutki duchowe. Dlatego, że spustoszenie, które czyni w wymiarze materialnym, jest też spustoszeniem w wymiarze duchowym. Każdy człowiek, który pozostał na Ukrainie, przeżywa jak własną - każdą tragedię zamordowanych niewinnie cywilów, śmierć i okaleczenia żołnierzy. To dotyka każdą rodzinę i każdego człowieka w ten lub inny sposób. Z pięknej, zielonej –, jak można często usłyszeć w piosenkach – Ukrainy- stała się ona poligonem walki duchowej i militarnej.  

Reklama

- Ksiądz Biskup od samego początku koordynował przekazywaną z Polski pomoc humanitarną. Proszę powiedzieć, jakiego rodzaju pomoc przekazana została przez przemyską Caritas?


– W związku z tym, że Przemyśl jest naszym najbliższym sąsiadem, od pierwszych godzin rozpoczęcia wojny na terenie Ukrainy to właśnie przemyska Caritas dostarczała nam pierwszą pomoc humanitarną. Była to żywność, dzięki której robiliśmy i rozdawaliśmy kanapki ludziom w kolejkach na granicy. Z biegiem dni pomoc ta przekształciła się w dobrze zorganizowane działania na olbrzymią skalę. Głównie była to pomoc żywnościowa. Dzięki temu mogliśmy karmić uchodźców tutaj, we Lwowie, a także przekazywać jedzenie na wschód i na południe Ukrainy. Dziękujemy za tę pomoc, bo dzięki niej udało się pomóc ogromnej liczbie osób. W drugiej kolejności były to agregaty prądotwórcze, kuchenki, odzież, obuwie, które rozdawaliśmy dzieciom na tych najbardziej zniszczonych przez wojnę terytoriach. Dla nas bardzo ważne jest to, że do dziś jesteśmy w stałym kontakcie i w miarę potrzeb otrzymujemy konkretną pomoc. Muszę przyznać, że Caritas Archidiecezji Przemyskiej działa od samego początku tak sprawnie i rzetelnie, że nigdy nie mieliśmy problemów z odprawą celną. Za to też jesteśmy bardzo wdzięczni.    

Reklama

Do jakich miast i regionów trafiła pomoc przemyskiej Caritas?


– Jak popatrzymy na chronologię wydarzeń, to najpierw potrzebowaliśmy dużej pomocy tutaj, bo Lwów był jednym wielkim dworcem, wszędzie było pełno ludzi. Jak mieliśmy więcej pomocy, to zaczęliśmy ją wysyłać ciężarówkami do Kijowa. Baliśmy się, że dojdzie do oblężenia miasta i chcieliśmy, żeby w kościołach był zapas żywności dla miejscowej ludności. Po 25 marca, po tym cudzie nad Dnieprem, kiedy wojska rosyjskiej federacji odstąpiły, wiemy, że zawdzięczamy to Maryi, my zaczęliśmy ładować ciężarówki do tych najbardziej zniszczonych miast pod Kijowem –- Irpienia, Buczy, a także do wiosek na północ od Kijowa. Ludzie tam zostali bez niczego. Rosjanie odebrali im wszystko, nie mieli nic. Wychodzili do naszych samochodów, które zatrzymywały się na posterunkach kontroli i prosili o chleb i żywność. Dzięki ogromnemu wsparciu Caritas Archidiecezji Przemyskiej mogliśmy tym ludziom wtedy pomóc. Woziliśmy także żywność do Czernihowa i Chersonia. Kiedy tylko mieliśmy jakieś światełko, że możemy jechać – byliśmy tam z pomocą. To było możliwe dzięki naszej dobrej współpracy, bo jak tylko mówiliśmy, że szykujemy transport i potrzebujemy żywności, wody czy agregatów, przemyska Caritas wkraczała do akcji i zajmowała się całą logistyką do Ukrainy, a my zawoziliśmy tę pomoc dalej – na wschód i południe kraju.

Reklama

- W jaki sposób przekazywana pomoc trafia do najbardziej potrzebujących? Jaka jest metodyka kolportowania tej pomocy?


– Informacje o zapotrzebowaniu otrzymujemy przede wszystkim od kapłanów czy osób konsekrowanych pracujących na tych terenach. Zgłaszają potrzeby, mówią w jakich miejscowościach sytuacja jest najbardziej krytyczna, gdzie ludzie potrzebują wsparcia. Dzięki tym informacjom, przygotowujemy pomoc i wyruszamy z transportem. Możemy to robić dzięki dużej liczbie wolontariuszy. W czasie wojny ich liczba w Caritas Spes Ukraina bardzo wzrosła. Dzięki nim wiemy, co się dzieje w terenie i oni też pomagają z dowożeniem pomocy. Działamy także przez władze lokalne, bo nie wszędzie są parafie katolickie, ale ludzie wszędzie potrzebują pomocy. Pomagamy wszystkim, bez względu na wyznanie. Zorganizowaliśmy także z przemyską Caritas pomoc przez wojsko. Są takie miejscowości, do których nie jeżdżą ani wolontariusze, ani dziennikarze. To są wioski wzdłuż linii frontu i tam, wśród miejscowej ludności, stacjonuje ukraińskie wojsko. Mieszkają tam zasadniczo ludzie starsi, którzy nie mogą wyjechać i nie chcą opuszczać swoich domów. Przebywają najczęściej w piwnicach, bo chronią się przed pociskami. Mają też trudności z zakupem żywności czy leków. Więc wypracowaliśmy taki sposób, że wysyłamy tam spakowane w magazynie w Leżajsku boksy żywnościowe z Pismem Świętym oraz lekami do konkretnych jednostek wojskowych. Stamtąd żołnierze – często nasi parafianie – dostarczają potrzebującym tę pomoc.  

Reklama

- Z jakimi reakcjami, postawami ludzi, do których trafia pomoc, spotyka się ks. Biskup?


– Trzeba przyznać, że nie wszyscy miejscowi są przychylni Ukrainie czy nawet żołnierzom, którzy im tę pomoc żywnościową dostarczają. Na południu kraju witają ich z kwiatami i łzami w oczach, dziękują. Na wschodzie zaś - ludzie są pod wpływem propagandy rosyjskiej i wydaje się im, że są ofiarami ukraińskiej armii, a tak naprawdę to Rosja nie ma skrupułów i strzela do ludności cywilnej. Czyli dużo zależy od tego, na ile ten czy inny region kraju był pod wpływem propagandy rosyjskiej. No i też od tego, kto ile był pod okupacją rosyjską. Ale większość ludności nie chce być pod okupacją rosyjską i ma nadzieję na zwycięstwo Ukrainy w tej wojnie.

Reklama

- Jakie widzi Ksiądz Biskup aktualne potrzeby ludzi w związku z nadejściem okresu jesieni i zimy? Co najbardziej potrzeba miejscowym ludziom?


– Ta zima, która nas czeka, na pewno będzie trudniejsza niż poprzednia, szczególnie listopad i grudzień. Obawiamy się, że zostaniemy bez prądu, a więc potrzebna jest żywność długoterminowa oraz agregaty prądotwórcze. Zasadnicza część przygotowanej pomocy została zniszczona na skutek ostatniego ataku na magazyn i musimy znowu zakupić potrzebne rzeczy. Mamy już na to pomoc finansową, ale każde wsparcie jest potrzebne. Ważne są także leki, bo bez ogrzewania ludzie będą się przeziębiać i chorować o wiele częściej. Potrzebna jest także ciepła odzież, szczególnie dla terenów bliskich do linii frontu i dla osób ewakuowanych z przyległych miejscowości, bo opuszczając swoje domy, mogą zabrać ze sobą bardzo ograniczoną ilość rzeczy, a czasem nawet nie mają co zabrać, bo wszystko zostało zniszczone. Potrzebne będą także środki higieniczne.

Reklama

Proszę opisać jakąś historię, która w sposób szczególny obrazuje dramat wojny.


– Ostatnio bardzo poruszyła mnie pewna historia. Wszyscy pamiętamy, jak rok temu rosyjska rakieta uderzyła w Odessie w blok mieszkalny i zginęła młoda kobieta z kilkumiesięczną córeczką, oraz babcia dziewczynki. Mąż w tym czasie wyszedł do sklepu, a po powrocie zastał wielką dziurę w miejscu, gdzie było ich mieszkanie. Po tych wydarzeniach poszedł na wojnę i parę dni temu zginął na froncie. To tragedia, która pokazuje, jak obecnie żyje cała Ukraina – w jednej chwili można stracić wszystkich i wszystko. I nieważne, gdzie mieszkasz – Kijów, Lwów, Odessa czy Charków –  wojna jest wszędzie. I każda rodzina to historia o spustoszeniu i ludzkich dramatach, które każdego dnia niesie wojna.

Reklama

- Jakie skutki długofalowe, zdaniem Księdza Biskupa, niesie ta wojna dla rodzin, małżeństw, dzieci i młodzieży?


– Skutki wojny już widzimy. Dzieci maja stany lękowe, młodzież często skarży się na bezsenność, wszyscy jesteśmy w stanie trwogi, nawet tego sobie do końca nie uświadamiając. Żony martwią się o swoich mężów, którzy są na wojnie. Kobiety z dziećmi wyjechały za granicę, a mężowie zostali, więc dużo rodzin nie jest razem i to jest olbrzymi dramat, bo to są faktycznie rozbite rodziny. Ta wojna to jest cios w najbardziej bezbronnych – w dzieci i młodzież, ale także w rodzinę. Szatan wykorzystał Putina, żeby zniszczyć to, co jest podstawą zdrowego społeczeństwa – rodzinę. I teraz, żeby tę sytuację uzdrowić, naprawić, potrzeba lat i dużo pracy na polu duchowym i psychologicznym. Prawda jest taka, że my wciąż walczymy o nasz kraj, wciąż potrzebujemy wsparcia i pomocy Polski – duchowej i materialnej. Polacy nie muszą, ale mogą nam pomóc, bo są naszymi najbliższymi sąsiadami i już wykazali się wielkim sercem i okazali ogromną solidarność. Za co jesteśmy bardzo wdzięczni. Mam nadzieję, że tak będzie dalej.

Reklama

 

Ukraińska wersja językowa:

 

- Війна - це терор. Діти відчувають його найсильніше

Розмова з єпископом Едвардом Кавою - єпископом-помічником Львівської римо-католицької архідієцезії (з 2017 року), генеральним секретарем Української Єпископської Конференції (з 2023 р.).

Єпископе, вже 20 місяців в Україні триває війна. Ця виняткова ситуація породжує величезні людські драми і проблеми. Розкажіть, будь ласка, як змінилося життя людей в Україні і з якими викликами їм доводиться зустрічатись?

- Під часи війни життя повністю змінилося, тому що ми всі живемо в умовах війни - не тільки ті люди, які мешкають безпосередньо на лінії фронту, де постійно обстрілюють міста та села і невідомо з якого боку прилетить снаряд, а вся Україна живе в такій напрузі. Це теж такий психологічний терор. Він має свої негативні наслідки і це особливо помітно в дітей та молодих людей. Крім того війна зруйнувала економіку країни і багато хто вже зіткнувся з безробіттям та бідністю. Більшість людей замислюються над тим, як вижити і що буде далі.

Reklama

 

Ви щодня перебуваєте серед місцевого населення, зустрічаєтеся з людьми, відвідуєте різні парафії, скажіть мені будь ласка, чи бачите Ви зміни у способі життя людей, їхньому менталітеті, підході до життя, до питань віри, і якщо так, то в якій мірі?

- Війна має серйозні наслідки в духовному плані. Тому що спустошення, яке вона спричиняє в матеріальному плані, є спустошенням і в духовному. Кожна людина, яка залишилася в Україні, переживає як свою власну кожну трагедію невинно вбитих мирних жителів, смерті та каліцтва солдатів. Це зачіпає кожну сім'ю і кожну людину в той чи інший спосіб. З красивої, зеленої, як часто можна почути в піснях, Україна перетворилася на полігон для духовної та військової боротьби.

 

Єпископе від самого початку Ви координували гуманітарну допомогу, яка надходила з Польщі. Розкажіть будь ласка, яка допомога була надана перемиським Карітасом?

- Оскільки Перемишль є нашим найближчим сусідом, з перших годин війни в Україні саме перемиський Карітас надав нам першу гуманітарну допомогу. Це були продукти харчування, з яких ми робили бутерброди і роздавали їх людям, що стояли в чергах на кордоні. Згодом ця допомога переросла в добре організовану діяльність величезного масштабу. Це була переважно харчова допомога. Завдяки цьому ми могли годувати біженців тут, у Львові, а також передавати їжу на схід і південь України. Дякуємо за цю допомогу, адже завдяки їй вдалося допомогти величезній кількості людей. В другу чергу це були генератори, елктроплити, одяг, взуття, які ми роздавали дітям на тих територіях, які найбільше постраждали від війни. Для нас дуже важливо, що до сьогоднішнього дня ми перебуваємо в постійному контакті і отримуємо конкретну допомогу в міру необхідності. Мушу сказати, що Карітас Перемишльської Архідієцезії від самого початку працював настільки ефективно і відповідально, що ми ніколи не мали жодних проблем з проходженням митного контролю. За це ми також дуже вдячні.

В які міста та регіони перемишльський Карітас відправив допомогу?

- Якщо подивитися на хронологію подій, то спочатку ми потребували багато допомоги тут, тому що Львів був одним великим вокзалом, скрізь було багато людей. Коли допомоги стало більше, ми почали відправляти її вантажівками до Києва. Боялися, що місто може потрапити в облогу і хотіли, щоб в костелах був запас харчів для місцевих жителів. Після 25 березня, після того чуда на Дніпрі, коли війська російської федерації відступили, ми знаємо, що завдячуємо цим Марії, ми почали завантажувати вантажівки в ті найбільш зруйновані міста під Києвом - Ірпінь, Бучу, а також в села на північ від Києва. Люди там залишилися без нічого. Росіяни забрали у них все, не мали нічого. Виходили до наших машин, які зупинялись на блокпостах і просили хліба та продуктів. Завдяки величезній підтримці Карітасу Перемисьської Архідієцезії ми мали змогу допомогти цим людям. Возили їжу також до Чернігова та Херсона. Щоразу, коли у нас з'являлося якесь світло, що можемо їхати - ми були там з допомогою. Це було можливим завдяки нашій добрій співпраці, бо як тільки казали, що готуємо транспорт і потребуємо продуктів харчування, води чи агрегатів, перемиський Карітас підключався і брав на себе всю логістику до України, а ми везли допомогу далі - на схід і південь країни.

 

Яким чином надана допомога доходить до тих, хто її найбільше потребує? Яка методика розподілу цієї допомоги?

- Інформацію про потреби ми отримуємо переважно від капеланів або богопосвячених осіб, які працюють на цих територіях. Вони сповіщають про потреби, розповідають, в яких місцях ситуація найбільш критична, де люди потребують підтримки. На основі цієї інформації ми готуємо допомогу і вирушаємо з транспортом. Можемо це робити завдяки великій кількості волонтерів. За час війни їхня кількість в Карітас Спес Україна значно зросла. Завдяки ним ми знаємо, що відбувається на місцях і вони також допомагають з доставкою допомоги. Працюємо і через місцеву владу, бо не всюди є католицькі парафії, але люди скрізь потребують допомоги. Допомагаємо усім, незалежно від віросповідання. Також організували з перемиським Карітасом допомогу через армію. Є такі населені пункти, куди не приїжджають ні волонтери, ні журналісти. Це села вздовж лінії фронту, і там, серед місцевого населення, дислокується українська армія. Люди, які там живуть, - це переважно люди похилого віку, які не можуть і не хочуть залишати свої домівки. Вони здебільшого сидять у підвалах, щоб бути захищеними від снарядів. Також мають труднощі з купівлею їжі чи ліків. Тож ми розробили спосіб, за допомогою якого відправляємо продуктові набори, запаковані на складі в Лежайську, зі Святим Письмом та медикаментами до конкретних військових частин. Звідти солдати - часто наші парафіяни - доставляють цю допомогу тим, хто її потребує.

 

З якими реакціями, ставленням людей, яким передається допомога, Ви стикаєтесь?

- Слід зауважити, що не всі місцеві жителі налаштовані прихильно до України чи навіть до солдат, які везуть їм цю продовольчу допомогу. На півдні країни їх зустрічають з квітами, зі сльозами на очах і дякують. На сході ж люди перебувають під впливом російської пропаганди і їм здається, що вони є жертвами української армії, в той час як насправді це Росія не має докорів сумління і стріляє в мирних жителів. Тому дуже багато залежить від того, наскільки той чи інший регіон країни був під впливом російської пропаганди. А також від того, хто скільки часу перебував під російською окупацією. Але більшість населення не хоче бути окупованим Росією і сподівається на перемогу України в цій війні.

 

Якими Ви бачите поточні потреби людей пов'язані з наближенням осіннього та зимового періодів? Чого найбільше потребують місцеві жителі?

- Ця зима безумовно буде складнішою, ніж попередня, особливо листопад і грудень. Побоюємось, що залишимося без електрики, тому потребуємо запасів їжі з довгим терміном зберігання та генераторів електроенергії. Значна частина підготовленої допомоги була знищена під час останньої атаки на склад і нам потрібно знову закупити необхідні речі. Ми вже маємо на це фінансову допомогу, але будь-яка підтримка вкрай необхідна. Важливі також медикаменти, адже без опалення люди застуджуватимуться і хворітимуть набагато частіше. Також потрібен теплий одяг, особливо для прифронтових районів і для евакуйованих з прилеглих місцевостей, адже, покидаючи свої домівки, вони можуть взяти з собою лише дуже обмежену кількість речей, а іноді навіть не мають що взяти, бо все зруйновано. Потрібні також засоби гігієни.

 

Прошу поділитись історією, яка особливо яскраво ілюструє драму війни.

- Нещодавно мене дуже зворушила одна історія. Всі ми пам'ятаємо, як рік тому російська ракета влучила в житловий будинок в Одесі і загинула молода жінка з кількамісячною донькою, а також бабуся дівчинки. Її чоловік у цей час вийшов до магазину, а коли повернувся, застав величезну діру на місці їхньої квартири. Після цих подій пішов на війну і кілька днів тому загинув на фронті. Ця трагедія показує, як зараз живе вся Україна - ти можеш втратити всіх і все в одну мить. І неважливо, де ти живеш - у Києві, Львові, Одесі чи Харкові - війна всюди. І кожна родина - це історія про руйнування і людські драми, які війна приносить щодня.

 

Які довгострокові наслідки, на Вашу думку, матиме ця війна для родин, подружнього життя, дітей та молоді?

- Ми вже бачимо наслідки війни. Діти відчувають страх, молодь часто скаржиться на безсоння, ми всі перебуваємо у стані тривоги, навіть не усвідомлюючи цього. Дружини переживають за своїх чоловіків, які воюють. Жінки з дітьми виїхали за кордон, а чоловіки залишилися, тому багато сімей не разом і це величезна драма, тому що це фактично розбиті сім'ї. Ця війна є ударом по найбільш вразливих - по дітях і молоді, але також і по родинах. Сатана використав Путіна, щоб зруйнувати те, що є основою здорового суспільства - сім'ю. І тепер, щоб зцілити цю ситуацію, виправити її, знадобляться роки і багато роботи в сфері духовній і психологічній.

Правда полягає в тому, що ми все ще боремося за свою країну, ми все ще потребуємо підтримки і допомоги Польщі - духовної і матеріальної. Поляки не зобов'язані, але вони можуть нам допомогти, як найближчі сусіди і вже проявили своє велике серце та велику солідарність. За що ми дуже вдячні. Сподіваюся, що так буде продовжуватися і надалі.

 

Дякую за розмову і бажаю Вам сил у цій щоденній праці.

Кс. д-р Павло Конєчний, заступник директора Карітасу Перемисьської Архідієцезії

 

ZAPRASZAMY DO OPOWIADANIA SWOICH HISTORII, podsuwania ciekawych tematów, zaangażowania w problemy polsko-ukraińskie, konstruktywnej dyskusji.

Napisz do nas: redakcja@zycie.pl

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama