Reklama

Wolf Beller poszukiwany listem gończym

23/05/2021 18:37

[HISTORIE DAWNE ŻP] Rok 1931. Granica polsko-niemiecka. Na drodze pojawia się umundurowany hitlerowiec. Prowadzi jakiegoś człowieka, lat około 30, średniego wzrostu, w dużych rogowych okularach. Zgłasza polskiemu strażnikowi granicznemu jego przekazanie z Belgii. Strażnik prowadzi mężczyzną mężczyznę do straży granicznejStraży Granicznej na terytorium Polski. Tam przeglądają dokumenty.

Nazywa się Wolf Beller – syn arendarza (dzierżawca knajpy). Urodził się w 1900 roku w Grodzisku (pow. leżajski), zamieszkały na stałe w Przemyślu, gdzie sąd okręgowy od niemal 3 lat ściga go listem gończym po całej Europie. Po odbyciu 2-letniej kary więzienia w Belgii zostaje deportowany z tego kraju i przywieziony do Polski.

Zaczęło się w Przemyślu

Młody Wolf unika nauki, gra w karty, pali papierosy, a w końcu wchodzi w kontakt ze światem przestępczym.Mijają lata. Postanawia[paywall] się ożenić. Wbrew ojcu wybiera sobie na towarzyszkę życia młodą dziewczynę z Grodziska – Frydę Brodt. Młodzi pobierają się i osiedlają w Przemyślu, gdzie handlują towarami kolonialnymi (cynamon, goździki, wanilia, kurkuma, pieprz, tymianek, liście laurowe, goździki itp.). Głównym artykułem sprzedaży jest jednak cukier. Interes nieźle prosperuje.

Reklama

Konflikt z prawem

Wolf postanawia handlować niedopuszczoną do sprzedaży sacharyną (sztuczny środek słodzący). Wyjeżdża do Katowic. Tam dochodzi do porozumienia z przemytnikami tego towaru, którzy dostarczają mu każdą jego ilość. To przynosi mu duże korzyści. W ten sposób wchodzi w poważny konflikt z prawem. Pewnego razu przychodzi do niego jakiś nieznany mu osobnik i proponuje nabycie większej ilości towarów kolonialnych z kradzieży po bajecznie niskich cenach. Nie zastanawia się długo i kupuje całą partię. Szybko odsprzedaje to tego samego dnia z dużym zyskiem.

Wpadka

Po jakimś czasie przemyska policja wpada na trop Bellera. Przeprowadza u niego szereg rewizji. Bez efektów. Aresztowany oburza się na mundurowych, że mają czelności go posądzać o łamanie prawa. Na drugi dzień zostaje wypuszczony na wolność. Tak żyje sobie w mieście do końca 1928 roku. Wtedy kupcowi Feldowi przy ul. Kazimierzowskiej w Przemyślu skradziono większą partię pięknych i drogich skór futrzanych. Beller zapłacił złodziejom za towar, lecz nie może go zhandlować. Wpada na pomysł. Postanawia sprzedać skóry z dużym zyskiem samemu poszkodowanemu. Wdaje się w pertraktacje z Feldem. Dowiaduje się o tym policja. Aresztują pasera w zastawionej pułapce.

Reklama

Skazaniec ucieka

Sąd okręgowy wymierza mu karę szesnastu miesięcy więzienia. Osadzony za kaucją zostaje wypuszczony z więzienia aż do czasu rozprawy apelacyjnej. Szybko wysprzedaje wzięty na kredyt towar za połowę ceny. Pewnej nocy, nie pożegnawszy się nawet z najbliższymi przyjaciółmi, opuszcza Przemyśl. Razem z nim umyka jego wspólniczka – małżonka Fryda. Oboje przekraczają tzw. zieloną granicę i przez Niemcy jadą do Belgii.

List niby z Filadelfii

Policja w Przemyślu, dowiedziawszy się o jego ucieczce, wysyła za nim list gończy. Wkrótce otrzymuje ona wiadomość, że Bellerowie zamieszkali w Antwerpii. Tymczasem poszukiwany nie próżnuje. Pisze własnoręcznie list, do koperty wkłada też kopertę z napisanym adresem odbiorcy, tj. policji. To wszystko wysyła do przyjaciela w Filadelfii. Tam on nakleja na kopertę znaczek i wysyła go do Polski, tj. do komisarza Olenkiewicza –  kierownika przemyskiego wydziału śledczego, by myślał, że znajduje się za oceanem.

Reklama

List gończy

Komisarz nie daje się oszukać. Wysyła za nim list gończy do Antwerpii. Rozpoczynają się długie pertraktacje drogą dyplomatyczną o wydanie Bellera. W tym czasie małżeństwo w Antwerpii wchodzi w kontakt z światem przestępczym. Kupują kradzione rzeczy i sprzedają, zakładają sklep towarów kolonialnych. Szybko się on orientuje, że sacharyna jest w Belgii tak samo poszukiwana jak w Polsce. Zaczyna szukać źródła zakupu.

W Berlinie

Wyjeżdża do stolicy Niemiec. Tam wynajmuje w hotelu drogi apartament. W eleganckiej Cafe unter den Linden zawiera szereg znajomości. Jeden z nowo poznanych prowadzi go do Haus Vaterland, gdzie znajduje się siedlisko międzynarodowych przestępców. Tam dowiaduje się, że rząd niemiecki chętnie i oficjalnie sprzedaje sacharynę przemytnikom, którzy chcą ją wywieźć do sąsiednich krajów. Kupuje ją w olbrzymich ilościach, a na dodatek otrzymuje pozwolenie od władz niemieckich, że może się poruszać po całej Rzeszy i dowolnie przekraczać granicę.

Reklama

Antwerpia

Beller powraca z zadowoleniem do Antwerpii. Robi bardzo dobry interes. Zapas sacharyny wysprzedaje szybko. Wkrótce przywozi drugi, potem trzeci i czwarty raz towar. Belgijczycy dziwią się, że może tak często jeździć do Niemiec. W ten sposób bogaci się w szybkim tempie. Mało tego, organizuje siatkę przestępców na terenie obcego państwa wraz z żoną Frydą, która pełni rolę niemal pierwszoplanową. Policja zaczyna ich śledzić.

W więzieniu

Wolf i jego żona lądują w więzieniu. Władze belgijskie początkowo odmawiają wydania Bellera do Polski, bo mają z nim do załatwienia własne porachunki. Mijają dwa miesiące. Wielka sala rozpraw Sądu Okręgowego w Antwerpii nie może pomieścić tłumów, które przyszły do sądu, by przysłuchiwać się procesowi. Prasa relacjonuje to wydarzenie.

Reklama

Polscy bandyci

Na ławie oskarżonych w 1929 roku zasiadają „les bandits polonais”, jak ich nazywa prasa. Rozprawa trwa kilka godzin. Obfituje w szereg sensacyjnych momentów. Prokurator gromi oskarżonych, mówi, że nadużyli prawa gościnności i żąda surowej kary. Obrońca stara się umniejszyć winę oskarżonych, jednak nadaremnie. Przewodniczący trybunału po naradzie ogłasza wyrok: Wolf Beller – dwa lata więzienia, jego żona Fryda – dwa i pół roku kryminału.

Deportacja

W 1931 roku Wolf wychodzi z kryminału. Więźniarka odwozi go natychmiast na dworzec kolejowy, skąd strażnik więzienny odstawia go do granicy niemieckiej. Stamtąd hitlerowska policja przez Niemcy przywozi go do polskiej granicy, następnie do przemyskiego kryminału przy ul. Rokitniańskiej. 

Reklama

W Przemyślu

Po trzech dniach podróży Beller znajduje się już w więzieniu. Nic się tam nie zmieniło od czasu jego ostatniego pobytu. Te same twarze dozorców, ci sami złodzieje wyglądają zza krat okiennych, witając go radosnym uśmiechem. Teraz Wolf będzie tam czekał na rozprawę w polskim sądzie.

Zakończenie

„Tajny Detektyw” 17 września w 1933 roku (nr 38) pisał, że Fryda zjawi się też w Przemyślu, bo zostało jej jeszcze do odsiadki 6 miesięcy. Potem będzie oczekiwała skazania przez sąd, ponieważ opuściła nielegalnie Polskę.

Reklama


Józef Frankiewicz
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama