Reklama

Wycięli drzewa na promenadzie [ZDJĘCIA]

10 kwietnia br. na Wybrzeżu Ojca Świętego Jana Pawła II wycięte zostały przez miejskie służby dąb czerwony i lipa. Powodem był „zły stan zdrowotny” obu drzew. Zrobiono to, mimo niedawnej głośnej polemiki co do sposobu pozbywania się zieleni w mieście i mimo trwającego okresu ochronnego (od 1 marca do 15 października każdego roku) ze względu na lęgi ptaków.

Wycinka z miejsca spotkała się z reakcją osób walczących o zieleń w mieście. Tych samych, które przez wiele godzin próbowały zrozumieć podczas spotkań z władzami miasta i odpowiednimi służbami w sprawie przebudowy ulic – Wybrzeże Ojca Świętego Jana Pawła II i 22 Stycznia, na czym będzie inwestycja polegać i jak ma wyglądać sytuacja związana z obecną tam zielenią. Słuchając wywodów władz miasta, jak i osób znających się na zieleni, nie można było jednoznacznie stwierdzić, kiedy, gdzie i co zostanie usunięte. Konkluzją, ale nie zapewnieniem, było zdanie: że żadne drzewo bez wiedzy zainteresowanych osób nie zostanie usunięte.

Nie minęło kilkanaście tygodni, a dwa z nich poszły pod piłę. I wcale to dziwić nie może, żadna odpowiedzialna i konkretna deklaracja w tej kwestii podczas owych spotkań nie padła[paywall].

Reklama

Władze nie dotrzymały obietnicy. Kogoś to dziwi?

Jedną z osób, która słusznie domagała się postawienia sprawy jasno, była Lila Kalinowska, wybrana podczas niedawnych wyborów samorządowych na radną Rady Miejskiej w Przemyślu. Wycinkę dwóch drzewa skomentowała lawiną pytań:

– Zastanawia mnie, dlaczego miasto wycina drzewa ze wskazania niezatrudnionego przez siebie eksperta? Jeśli firma, która wstępnie przygotowuje jakieś tam plany, go zatrudniła, to czy pokazała już projekt wybrzeża? I czy to pierwszy etap prac, przygotowań do remontu? Realizacji zaleceń? A jeśli tak, to dlaczego projekt, zgodnie z obietnicą, która padła podczas spotkań, nie był dyskutowany? A jeśli nie, dlaczego nie czekamy na koniec okresu lęgowego? Po co ten pośpiech? I w ogóle o co chodzi? Jaka jest relacja władz miasta z panem przyrodnikiem leśnikiem, że realizuje akurat jego zalecenia? Potrzebujemy inwentaryzacji zieleni wysokiej w mieście, żeby wycinać to, co zagraża, a zostawiać to, co potrzebne... Tego nie ma.

Reklama

 

Zgoda konserwatora

Witold Wołczyk z Wydziału Promocji i Kultury Urzędu Miejskiego w Przemyślu potwierdził, że wycięte zostały dwa drzewa.

– Jedno to dąb czerwony, drugie to lipa w pobliżu kładki pieszo-rowerowej. Powód zawsze jest taki sam: zły stan zdrowotny drzewa i związane z tym zagrożenie dla bezpieczeństwa ludzi i pojazdów. Takie działanie poprzedzone było corocznym, w tym przypadku przeprowadzonym w ubiegłym roku, przeglądem, do którego zobowiązany jest zarządca drogi, czyli Zarząd Dróg Miejskich. Na jego wniosek i po ocenie służb konserwatorskich potwierdzającej zły stan drzew, decyzję o wycince podjął Podkarpacki Wojewódzki Konserwator Zabytków w Przemyślu

Reklama

– powiedział.

Motywy wycinki wytłumaczył również prezydent miasta Wojciech Bakun. Oczywiście w przestrzeni wirtualnej, na portalu społecznościowym Facebook. Jak to ma w zwyczaju... Cytat: „Wycięcie martwego drzewa zlecił Zarząd Dróg Miejskich. Wycinkę zlecono po audycie drzewostanu przez dendrologa, który wskazał martwe drzewa zagrażające bezpieczeństwu. Oczywiście na wycięcie drzewa otrzymano stosowną decyzję Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków z zaleceniem nasadzeń zastępczych”.

Trzy pytania

Zapytaliśmy więc w urzędzie konserwatorskim o trzy kwestie. Po pierwsze, czy pani konserwator wydała zgodę na wycinkę tych drzew? Po drugie: jeśli tak, na jakiej podstawie? Czy na podstawie zalecenia jakiegoś dendrologa i kto nim był? I wreszcie trzecie: czy oceny stanu tych dwóch drzew dokonał także ktoś z Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Przemyślu?

Reklama

– Tak, wydaliśmy decyzję pozwalającą na wycięcie dwóch drzew: dębu czerwonego i lipy drobnolistnej. Stan zachowania obu drzew zweryfikowali pracownicy naszego urzędu na podstawie wniosku złożonego przez Zarząd Dróg Miejskich w Przemyślu. Nie wiemy natomiast nic na temat zalecenia dendrologa w tej kwestii. Pozwoliliśmy na usunięcie dębu, ponieważ obumarł, a w przypadku lipy ze względu na zły stan zachowania. Górna partia drzewa obumarła, a dolna zamierała

– wyjaśniła Podkarpacki Wojewódzki Konserwator Zabytków w Przemyślu Beata Kot.

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 18/04/2024 18:25
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama