Reklama

Wystawa, której miało nie być: malarstwo Wiesława Wodnickiego

28/03/2016 18:51

11 marca w gmachu głównym Muzeum Narodowego Ziemi Przemyskiej otwarto wystawę, której miało nie być.

W MNZP, podobnie jak w innych galeriach czy salonach, wystawy są planowane ze znacznym, nieraz kilkuletnim wyprzedzeniem. Skąd więc takie tempo? Dziesiątego stycznia tego roku zmarł przemyski malarz Wiesław Wodnicki. Jego przyjaciel Cezariusz Kotowicz, również malarz, miał swoją wystawę malarstwa, zaplanowaną w MNZP na marzec i odstąpił zmarłemu koledze swój termin. W zbiorach[paywall] muzeum było na tyle prac Wodnickiego, że Katarzyna Winiarska podjęła się kuratorstwa i dwa miesiące po śmierci artysty otwarto wystawę malarstwa Wodnickiego zatytułowaną Nieskończona pieśń o człowieku.

Marek Mikrut pełniący obowiązki dyrektora muzeum podczas otwarcia nawiązał do tytułu, mówiąc: – Ta wystawa pozwala nam się oswoić z myślą, że Wieśka już nie zobaczymy, a jedyny kontakt z nim będzie możliwy przez sztukę, przez dzieła, które zostały. Damy sobie trochę czasu i może za rok albo dwa, kiedy już będziemy mieli dystans do tej sytuacji, stworzymy dużą wystawę, na którą jego bogata twórczość zasługuje. Pozbieramy jego prace, które są w różnych zbiorach i kolekcjach, nie tylko w Przemyślu i pokażemy cały dorobek Wodnickiego.

„Obrazy Wiesława Wodnickiego zawsze posiadały egzystencjalną, mroczną głębię i siłę ekspresji wywołaną malarskim, szerokim gestem rysunkowej linii lub zakreślonymi wyraziście obszarami płaszczyzn. Można powiedzieć, że Wodnicki lubował się w zastosowaniu barokowego światłocienia, który czasami bardzo pikantnie, w partiach światła, puentował cały obraz silnym akcentem nasyconego koloru. Swoista doza drapieżności, ale i nokturnowego nastroju cechowała płótna Wodnickiego kiedyś i jak dostrzegam, cechuje również dzisiaj.

Talentu się nie traci, umiejętności również, a doświadczenia z czasem przybywa. Los jednak artysty w Polsce nie rozpieszczał, zwłaszcza że w małym, prowincjonalnym środowisku znacznie trudniej jest utrzymać wysoki pułap wymagań, być bezkompromisowym na nieco błahsze i tańsze zapotrzebowanie tych, którzy nie zawsze mogą się szczycić znawstwem i wyrafinowanym gustem. Trudno pogodzić inne społeczne role z tym, czego od artysty bezwzględnie wymaga sztuka” – tak o Wodnickim w 2003 roku napisał profesor Stanisław Tabisz.

Reklama


JS
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama