W Małej Galerii Fotografii, działającej w Muzeum Historii Miasta (Rynek 9), czynna jest wystawa prac warszawskiego artysty Andrzeja Grudnia. Pobyt artysty w Przemyślu był okazją do rozmów o fotografii, nie tylko takiej, którą pokazał na wystawie.
– To zapis spostrzeżeń, próba analizy sensu tego, co robimy, jak funkcjonujemy w systemie. Czy życiowe czynności, które wykonujemy codziennie, mają sens? Dlaczego gesty, słowa mają oznaczać to, co zostało zapisane w ich definicji? Co z tego, co robimy, jest pierwotnym instynktem, a ile dodaliśmy w fazie rozwoju kulturowego?
Tkwisz w fotografii po uszy. Tworzysz ją, uczysz jej studentów, masz kontakt z tym, co się w niej aktualnie dzieje. Jak myślisz, dokąd zmierza fotografia, ta pretendująca do bycia sztuką?
– Pewnie trzeba by zacząć o tego, czym jest fotografia artystyczna. Według mnie jest ona tym, co nas porusza. Jest to język obrazowy, poprzez który można poruszyć duszę ludzi. Fantastyczna fotografia, rewelacyjna jakościowo i kompozycyjnie, jest tylko ładna lub nieładna. Jeśli oceniamy ją w taki sposób, nie zostanie ona zapamiętana, podobnie jak miliardy fotografii, które teraz powstają. Wykonujemy masę dobrych zdjęć, które są piękne, ale są nijakie. Jeśli coś nas wzburzy, zachwyci albo spowoduje gęsią skórkę podczas oglądania wystawy, to znaczy, że coś się wydarzyło, coś do nas dotarło. Kiedy zostaje pobudzona nasza wrażliwość, może się zdarzyć, że coś się zmieni w naszym życiu. Świat się zmieni. Bo sztuka zmienia świat. Przyzwyczajamy się do pewnego standardu życia, lubimy porządek, święty spokój. Artysta poprzez swoją sztukę burzy ten porządek i jest takim wiatrem w żagle, który popycha do nowego świata.
A co sądzisz o naszej, polskiej fotografii?
– Polska fotografia jest w trudnej sytuacji. Nie sprzedaje się. Wielu artystów robi wystawy tak naprawdę dla siebie. Z jednej strony jest czysta, bo niekomercyjna, ale artysta nie ma komfortu, bo z tego nie wyżyje. Musi się rozpraszać, żeby zarobić pieniądze. Gdyby zawód artysty był wspomagany przez państwo, byłoby łatwiej. Wspominam lata siedemdziesiąte, osiemdziesiąte, było biednie, ale było więcej galerii, artyści pokazywali awangardowe prace. To w sztuce jest ważne, bo ona ma zmieniać świat. Dzisiaj artyści często tworzą prace efektowne wizualnie, do czego skłania choćby prezentacja w internecie, który trochę kastruje jakość artystyczną.
Wobec tego, co radzisz ludziom, którzy zaczynają przygodę z fotografią, tą bardziej ambitną?
– Radzę, żeby najpierw nauczyli się warsztatu, a potem zaczęli łamać zasady. Nie ma sensu skupiać się tylko na aparatach, obiektywach, tylko powinni otworzyć umysł i odpowiedzieć sobie, co chcą przekazać w swojej fotografii i czy to jest czytelne dla odbiorcy. Czy ich fotografie spełniły swoją rolę.
Dziękuję za rozmowę.
Andrzej Grudzień – rocznik 73., artysta fotograf. Członek Związku Polskich Artystów Fotografików, stependysta Ministerstwa Kultury Dziedzictwa Narodowego i Sportu.
Wykładowca i dyrektor Studium Fotografii ZPAF w Warszawie, gdzie prowadzi zajęcia z fotografii analogowej. Vloger, organizator licznych szkoleń́ i warsztatów fotograficznych. Od 2020 roku prowadzi popularny cykl rozmów „Fotoforma Live – Z pasji do fotografii”.
Pracował jako fotoreporter w radomskim „Echu dnia”. Swoje prace wystawiał na siedmiu wystawach indywidualnych i kilkunastu zbiorowych w Polsce i za granicą.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze