Reklama

Z cyklu „Niezwykłe historie ŻP”: Trzy strzały na ulicy Dworskiego

02/08/2020 11:33

W okresie międzywojennym uzyskanie pozwolenia na broń nie było wcale trudne. Kto nie był skazanym, alkoholikiem, narkomanem lub chorym psychicznie, mógł ją kupić w sklepie. W Przemyślu kilka tysięcy mieszkańców było w posiadaniu pistoletów – legalnie i nielegalnie. Niestety, broń wykorzystywano była zbyt często w celach przestępczych. Oto przykład tragedii, która dotknęła żydowską rodzinę Feuerów.

Regina i Paschaz

26-letni Paschaz Bachman – syn prawowiernego i zmurszałego już Żyda, drobnego handlarza – został wyrzucony z domu rodzinnego, ponieważ tracił pieniądze na hulaszczy tryb życia. Od jakiegoś czasu zawarł znajomość z Bronisławą Feuerówną, której przez jakiś czas nachalnie adorował. Nie była to prawdziwa miłość (przynajmniej z jej strony), lecz – jak się potem okazało – tylko bliska przyjaźń. Niemniej jednak bywało, że jej porywczy zalotnik zachowywał się wobec dziewczyny w sposób brutalny, bo uważał ją za swoją własność[paywall]. Ona wiele razy musiała przed nim uciekać. Mimo to, będąc słabego charakteru, po krótkim czasie w dalszym ciągu się z nim spotykała. Znajomi mówili wówczas, że Paschaz imponował jej pieniędzmi, bo trochę zarabiał na handlu.


Syn heretyk

Rodzice zalotnika – jako ortodoksyjni Żydzi, głęboko trwający w wierze ojców – krzywo patrzyli na ten związek, na dodatek Bachman swoim zachowaniem oraz obojętnością względem praktyk religijnych ranił ich święte uczucia. Dlatego zarzucali mu, że jest heretykiem, bo nie chodził na modły do synagogi przy ul. Słowackiego (powstała w 1912 roku), a na dodatek wyrażał się źle o mojżeszowej religii.


Kilkumiesięczne rozstanie

Z początkiem lipca powołano Paschaza na ćwiczenia wojskowe, które odbywały się nie w Przemyślu, lecz w innej miejscowości. W międzyczasie Bronisława kilkakrotnie udawała się do Lwowa do swej siostry. Tam nawiązała nowe znajomości, które zwiększały jej szansę – zgodnie z wolą rodziców – na lepsze zamążpójście. W efekcie listy pisane do niej przez jej nachalnego adoratora pozostawały bez odpowiedzi. Nadszedł czas, kiedy zakończył on wojskową służbę. Wtedy przyjechał do Przemyśla i natychmiast zapragnął zobaczyć się z Feuerówną.


W tym mieszkaniu przy Dworskiego doszło do tragedii.

Fiasko rozmów

21 sierpnia 1925 roku z dworca kolejowego kroki swe skierował w kierunku kamienicy (stoi do dziś) przy ulicy Dworskiego 15, gdzie w na parterze mieściło się dwupokojowe mieszkanie Spitzerowej, pełniące jednocześnie funkcję pracowni krawieckiej. Tam pracowała Bronka. Paschaz kilkakrotnie otwierał drzwi i wywoływał ją z pomieszczenia w celu przeprowadzenia ostatecznej rozmowy. W końcu wyszła na korytarz. Po krótkiej wymianie zdań zorientował się, że ona go nie kocha,  i to bezpowrotnie. Dziewczyna, po krótkiej wymianie zdań, wróciła do pracowni.


Dwa strzały

Sfrustrowany amant nie mógł się z takim afrontem pogodzić. Po chwili wszedł do mieszkania i wyciągnął z kieszeni rewolwer. Na ten widok Bronka zaczęła przeraźliwie krzyczeć. Padły dwa strzały. Ofiara została ciężko ranna. Obie kule weszły ustami i przedziurawiły szczękę. Ciężko ranna dziewczyna, brocząc krwią, padła zemdlona na podłogę. Będąc przekonanym, że ona nie żyje, bandyta skierował broń ku sobie i… celnym strzałem w skroń pozbawił się życia. Po kilku minutach wyzionął ducha (Gazeta Poranna 1925, nr 7518).


Strach sąsiadów

O wpół do drugiej po południu huk dwóch strzałów i przeraźliwy krzyk w mieszkaniu krawcowej Spitzerowej przy ul. Dworskiego 15 zaniepokoił wszystkich lokatorów. Sąsiedzi szybko wybiegli na korytarz i skierowali swe kroki do drzwi, skąd słychać było wcześniej wołanie o ratunek. Zjawiła się też Regina Rubinfeld – właściciela kamienicy. Wchodząc do mieszkania Spitzerowej, ujrzeli widok mrożący krew w żyłach. Na podłodze leżała nieprzytomna krawczyni 22-letnia Bronisława Feuerówna, a obok niej jej przyjaciel Paschaz Bachman .


Policja i zbiegowisko

Na miejsce przestępstwa przybyła policja oraz komisja sądowo-lekarska. Ciężko ranną dziewczynę odwieziono do szpitala, gdzie po licznych zabiegach udało się ją uratować. Zwłoki samobójcy zawieziono na cmentarz żydowski przy ul. Słowackiego. Ta straszna tragedia wywołała w mieście wstrząsające wrażenie. Na ulicy Dworskiego zaczęli gromadzić się ludzie, żywo komentując to wydarzenie (Wiek Nowy 1925, nr 7249). Tragedię nagłośniły jedynie gazety lwowskie. Ziemia Przemyska natomiast nie zamieściła o tym wydarzeniu nawet wzmianki. W okresie międzywojennym zabójstw na tle nieszczęśliwej miłości było wiele.                                            


Józef Frankiewicz
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    asdf - niezalogowany 2020-08-02 19:59:13

    A dziś Polska jest najbardziej rozbrojonym krajem Europy .

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    elkoyot - niezalogowany 2020-08-04 19:59:53

    ...i chwała Bogu oraz partii rządzącej. Broń połączona z wariatem, (tych wokół jest bezmiar) - takich tragedii byłoby mnóstwo.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama