– Ograniczniki wysokości ustawione przed przejazdami pod mostami mogłyby zapobiec wjeżdżaniu tam samochodów wyższych niż dopuszczają znaki drogowe – proponują czytelnicy. Ich pomysł to reakcja na zdarzenie sprzed kilku dni. Jacek Cielecki, dyrektor Zarządu Dróg Miejskich w Przemyślu przyznaje, że rozważa taki pomysł.
23 listopada br. w godzinach popołudniowych kierowca volvo na rzeszowskich numerach rejestracyjnych jadąc od strony ulicy Jagiellońskiej na ulicę Sportową w Przemyślu, zaklinował się pod mostem kolejowym. Część ładowna ciężarówki została poważnie uszkodzona. Kolizja spowodowała utrudnienia w ruchu. Jej 34-letniego sprawcę policjanci ukarali[paywall] mandatem karnym w wysokości 350 złotych. Sygnalizowane zdarzenie było jednym z wielu, do których doszło we wskazanym miejscu, gdzie prześwit między jezdnią, a kratownicą przeprawy dla pociągów wynosi 3 metry. Podobne przypadki mają również miejsce po drugiej stronie Sanu przy ulicy 22 Stycznia oraz pod mostem im. Orląt Przemyskich przy Wybrzeżu Ojca Świętego Jana Pawła II. Czasami dochodzi do nich również pod wiaduktem na ulicy Krasińskiego i Brudzińskiego. Zdaniem czytelników, którzy na forum www.zycie.pl oraz fan page portalu społecznościowego żywo dyskutowali o sprawie tego rodzaju kraksy są winą roztargnionych kierowców.
„Ach ta rutyna”, „Ale urwał”, „Wszystko przez zmęczenia”, „Stawiam, że navi tak poprowadziła” – to tylko niektóre z komentarzy. „A może trzeba jeszcze bardziej oznakować, skoro to się tak często zdarza? Dla własnego spokoju, skoro kierowcy są jacyś nieogarnięci ...” – zastanawiała się inna z internautek.
Większość była zgodna, że skutecznym sposobem na wyeliminowanie kolejnych, podobnych do opisanego, zdarzeń byłby montaż tzw. ograniczników wysokości zainstalowanych nad drogami, kilkadziesiąt metrów przed niebezpiecznymi przejazdami.
„Kierowca, który mimo wszystko zlekceważy bądź przeoczy znak o maksymalnej dopuszczalnej wysokości, co najwyżej uderzy w belkę ogranicznika, a tym samym otrzyma sygnał, że dalej jechać nie powinien” – proponuje pan Jerzy. „Ten, ponieważ ma formę rury zwisającej na łańcuchach nie wyrządzi pojazdowi większych szkód i bez wątpienia zapobiegnie uszkodzeniom mostu lub wiaduktu” – przekonuje.
Jacek Cielecki, dyrektor Zarządu Dróg Miejskich w Przemyślu, nie neguje, że koncepcja wydaje się sensowna.
– Oznakowanie jest prawidłowe, ale nie wiedzieć czemu kierujący mijają je obojętnie – mówi. – Dlatego rozważamy możliwość zainstalowania belek po obu stronach przejazdu pod mostem kolejowym przy ulicy Sportowej. Zwróciliśmy się do producenta o ich wycenę i sprawdzamy, czy będą techniczne możliwości montażu – wyjaśnia.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze