Reklama

Żandarmeria i policja w czasach galicyjskich

11/09/2022 13:06

W latach 1849 – 1850 we wszystkich krajach imperium Habsburgów powstała Cesarsko-Królewska Żandarmeria Krajowa. W Galicji istniały w miastach, miasteczkach i w wielu wsiach posterunki żandarmerii. Była to umundurowana formacja stojąca na straży bezpieczeństwa i porządku publicznego. W monarchii austro-węgierskiej w czasie pokoju istniały dwa rodzaje policji: w większych miastach policja miejska, będąca pod zarządem prezydentów lub burmistrzów. Najpóźniej powstała policja rządowa (kryminalna).

Ta formacja mundurowa zajmowała się wykrywaniem zbrodni i ciężkich przestępstw, aresztowaniem sprawców schwytanych na gorącym uczynku, zapobieganiem żebractwu i włóczęgostwu, ochroną własności i bezpieczeństwem mieszkańców, zapobieganiem i likwidowaniem nielegalnych zgromadzeń. Na podstawie specjalnego zezwolenia mogli dokonywać rewizji (jedynie w dzień, a w nocy tylko w sytuacjach niecierpiących zwłoki).

Posterunki

W żandarmerii austriackiej obowiązywały ściśle określone warunki przyjęcia do tej formacji. Kandydatem do niej był mężczyzna w wieku 25 – 40 lat, który odsłużył 6 lat w wojsku, a na dodatek umiejący mówić, pisać i czytać w miejscowym języku. Dlatego też żandarmami byli liczni Polacy. Posterunki tego typu znajdowały się m.in. w całej Galicji, tj. w Przemyślu, Krzywczy, Medyce, Żurawicy, Krasiczynie, Siedliskach, Ujkowicach, Pikulicach, Niżankowicach, Miżyńcu, Dubiecku i innych miejscowościach.

Reklama

Byli postrachem

W społeczeństwie żandarmi budzili strach i respekt. Wyglądali bardzo groźnie, bo dodawali sobie powagi[paywall] marsową miną i długim wąsem. Wyglądali jak manekiny przebrane ozdobnie. Na głowach wysokie czarne czapki, polakierowane na czarno, a na nich duży orzeł austriacki z białej blachy. Bluza i spodnie ciemne, kołnierz stojący, poniżej niego mosiężny księżyc w okresie nowiu. Żandarm nosił pas z klamrą, na której widniał orzeł austriacki, przy boku szablę, ładownice i kajdanki. Często ścigali przestępców listami gończymi.

List gończy

Oto przykład listu gończego: „Stanisław Zawadzki, wzrostu niskiego, silnie zbudowany, w biodrach dobrze rozwinięty, lat przeszło dwadzieścia liczący, bez zarostu, z maleńkim wąsikiem jasno blond, o włosach krótkich rzadkich – również blond, z głową znacznie okrągłą, o czole mocno wypukłym, oczach jasnoniebieskich, cerze twarzy zdrowej, czerwonej, piegowatej, mówiący po polsku, niemiecku i małorusku, niewymawiający dobrze litery R, po dokonaniu kradzieży na szkodę (..)zbiegł dnia 22 stycznia 1909 r.. z rzeczami kradzionymi”.

Reklama

Policja miejska

Policja miejska w Przemyślu pełniła rolę dzisiejszej straży miejskiej i powstawała w latach 1849 – 1850. Ulokowano ją na parterze magistratu. Jej pracownicy podporządkowani byli burmistrzowi miasta, np. Aleksandrowi Dworskiemu. Stróże prawa, którzy mieli dbać o porządek i bezpieczeństwo w mieście, stanowili raczej ferajnę opryszków na czele z jego szefem, który z nimi terroryzował miasto, o czym pisała latami ówczesna lokalna prasa.  Informacji na ten temat były setki.

Inspektor przestępca

Od 1886 roku stanowisko inspektora magistrackiej policji w Przemyślu (nie było jeszcze policji rządowej) przez 5 lat sprawował Teodor Maszczykowski. Panowała tam barbarzyńska dyscyplina. Za brak subordynacji bił ich bez litości. 9 czerwca 1891 roku z rozkazu inspektora został związany powrozami Ludwik Marcinowski, bo nie chciał służyć w policji.  Aresztowanemu owinięto głowę kocem i bezlitośnie pobito. Poszkodowany potem popełnił samobójstwo. Wiceburmistrz Franciszek Gamski zignorował to wydarzenie. W tym samym roku czterech magistrackich policjantów przyszło do stróża jednej z kamienic, bo w czasie zamiatania chodnika tuman kurzu osiadł na mundurze Maszczykowskiego. W efekcie ciężko go pobili.

Reklama

Ślub bez pozwolenia

Policjantom bez zezwolenia nie wolno było zawierać małżeństwa. Niektórzy omijali ten przepis, bo dawali inspektorowi łapówki. Stójkowy Jan Rurarz stanął na ślubnym kobiercu w nadziei, że uzyska później jakoś przebaczenie. Po tym akcie udali się młodzi do rodziców żony na wesele. Zabawa trwała w najlepsze, gdy nagle otworzyły się drzwi i wpadło kilku policjantów. Byli głusi na błagalne prośby i łzy panny młodej, Jan został zawieziony do magistrackiego aresztu. Zdenerwowani rodzice nowożeńców, krewni oraz goście udali się do burmistrza Aleksandra Dworskiego z prośbą o zwolnienie Rurarza z kozy. Ten polecił go wypuścić.

Pobierał haracz

Inspektor magistracki Teodor Maszczykowski oficjalnie zwalczał stręczycielstwo, a prywatnie miał ścisły kontakt z córami Koryntu. Innymi słowy: pobierał od nich haracz. Raz w miesiącu obłudnik polował na prostytutki, następnie gromadził je na placu Na Bramie. Potem maszerował z nimi w szyku czwórkowym przez główne ulice, by pokazać, że walczy z prostytucją. Okup pobierał też od szynkarzy.

Reklama

Finał rządów inspektora

Maszczykowski popełnił przez 5 lat 47 przestępstw. Wiele wskazywało na to, że niektórzy mocodawcy z urzędu miejskiego czerpali korzyści z jego działalności przestępczej. Złodziej, sutener, defraudant, zbir został w końcu aresztowany dzięki miejscowej prasie, która od lat zajmowała się tym tematem. W czasie śledztwa udawał, że ma bzika. Nie są znane dalsze losy tego przestępcy. Rządy po nim przejął psychopata Łękawski.

Policja rządowa

W Przemyślu cesarsko-królewska policja (tzw. rządowa, kryminalna) zaczęła funkcjonować od 31 stycznia 1895 roku przy ul. Długiej (Dworskiego). Z reguły niemal każdy aresztowany przez policjantów był bity, by wymusić zeznania. Były to ciężkie tortury. Wiedzieli o tym wszyscy w mieście, a prasa lokalna dokładnie opisywała to bezprawie. Na mieście mundurowcy zachowywali się niczym bandyci.

Reklama

Porąbany człowiek

Pewnego dnia przechodził ulicą Franciszkańską po cywilnemu pracownik więzienia, który nieuważnie potrącił przechodnia. Ten ostatni zaczął wzywać policję. Wtedy na chodniku przystąpił do zwaśnionych policjant, by sprawcę potrącenia aresztować. Ten zaczął stawiać opór. Umundurowany rzezimieszek dobył szablę i ciął go trzy razy. Doszło do ciężkiego obrażenia głowy i odcięcia dwóch palców u ręki delikwenta. Sprawca bandytyzmu uciekł.

Koniec zaborów

Wraz z odzyskaniem niepodległości austriackie służby policyjno-wojskowe przestały istnieć. W ich miejsce powstawały polskie instytucje bezpieczeństwa publicznego.

Reklama


JF
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama