O tym, że na przełomie XIX i XX w. Przemyśl znacznie się rozrósł, wie każdy. Niektórzy, po lekkim zastanowieniu, potrafią powiedzieć, że w 1880 r. było 22 tys. mieszkańców, a w 1910 już ponad 54 tys. – licząc z załogą Twierdzy Przemyśl. Oznaczało to olbrzymi głód budowlany i wzrost liczby domów mieszkalnych z 457 do 1103. Poza tym budowało się koszary, zaplecze oraz forty Twierdzy. Powstawały nowe budynki publiczne, takie chociażby jak szpital przy Rogozińskiego.
Nic dziwnego, że rynek materiałów budowlanych przeżywał wówczas swój złoty okres. Na terenach okalających miasto wyrastały cegielnie, z których do dziś zostały jeszcze pojedyncze kominy widoczne w krajobrazie. Ale budowa to nie tylko cegła, ale też drewno i materiały wykończeniowe. Część zbudowanych na ówczesnych opłotkach zakładów jeszcze przed I wojną światową znalazło się na terenie miasta i dziś przechodzimy obok nich, nie zastanawiając się, jakie historie ciężkiej pracy, sukcesu i upadku za nimi stoją.
Cichymi świadkami takiej właśnie opowieści są dwa zakłady należące do Parowej Fabryki Wyrobów Stolarskich i Parkietów Michała Bystrzyckiego. Jedna z nich znajdowała się przy ul. Bohaterów Getta, a druga pomiędzy Hausnera i Klonowicza, na końcowym odcinku ul. Dworskiego. Fabryka przy Bohaterów Getta powstała w 1901 r., znajdował się tam tartak parowy, stolarnia, wyrabiano parkiety. Zgodnie z dobrze znaną zasadą, iż pańskie oko konia tuczy, przy fabryce stoi willa, w której mieszkał właściciel zakładu, Michał Bystrzycki. Budynki przy Konowicza powstały po 1907 r. Przy obu zakładach były mieszkania pracownicze, gdyż znaczna część z tych 30 tysięcy ludzi, którzy przybyli do Przemyśla, to byli chłopi przeistaczający się w robotników, którzy nie mieli gdzie się podziać w mieście.
W owym okresie, z problemem braku mieszkań dla pracowników borykało się większość miast z szybko rozwijającym się przemysłem i w bardziej dynamicznie rozwijających się ośrodkach prywatne firmy stawiały całe osiedla robotnicze. W przypadku fabryki przy Bohaterów Getta mieszkania znajdowały się na prawo od bramy przejazdowej i „doklejono” je do budynku dawnego warsztatu. Natomiast przy drugiej fabryce takim budynkiem pracowniczym jest kamienica przy Hausnera 6.

... i drugi zakład, pomiędzy Konowicza, Hausnera i Dworskiego.
Sam Michał Bystrzycki pochodził ze zubożałej szlachty i ponieważ jego rodziny nie było stać na zapewnienie mu wyższego wykształcenia, - został wyuczony na stolarza. Firmę założył w 1890 r. i szybko stał się jedną z najbardziej majętnych osób w mieście - ale i tak wszystkich synów również nauczył stolarskiego fachu, pozwolił jednak iść im własną drogą. W początkowym okresie działalności dorobił się na kontraktach wojskowych, a później na eksporcie własnych wyrobów. Jego okna pojawiły się w wielu realizacjach w mieście, takich jak budynek „Sokoła” (dziś kino Centrum), magistrat czy synagoga przy Słowackiego. Ta ostatnia realizacja bardzo mu była wytykana przez wychodzącą wówczas endecką „Gazetę Przemyską”. W 1930 r. jego fabryki zatrudniały 200 pracowników, przy Bohaterów Getta na wyposażeniu były lokomobile o mocy 120 KM, a przy Klonowicza –- 100 KM.

W 1919 r. i 1922 Michał Bystrzycki został wiceburmistrzem Przemyśla. Starał się prowadzić miasto jak własną firmę, objeżdżając je bryczką i notując sprawy do załatwienia. Był on osobą głęboko wierzącą w moc wykształcenia i własnej pracy, a swoje uposażenie jako wiceburmistrza przekazał na budowę budynku „Polskiej Bursy dla Młodzieży Rękodzielniczej i Handlowej” przy Dworskiego 98, gdzie jest dziś poradnia Psychologiczno- Pedagogiczna.

Budynek Polskiej Bursy dla Młodzieży Rękodzielniczej i Handlowej ufundowany przez Michała Bystrzyckiego.
Jako człowiek aktywny udzielał się też w wielu organizacjach chrześcijańskich, był prezesem Izby Rzemieślniczo- Handlowej i Banku Mieszczańskiego.

Willa, w której mieszkał Michał Bystrzycki z rodziną.
Syn Michała – Tadeusz – był ostatnim przed wojną właścicielem kamienicy Rynek 9. Dostawił do niej budynek przy Serbańskiej 7 (stykają się one „plecami”). Dziś te obiekty są zajmowane przez Muzeum Narodowe Ziemi Przemyskiej. Tadeusz również był świetnie prosperującym przedsiębiorcą i niejako pozostając w obszarze przetwórstwa drewna, założył „Książnicę naukową”. Było to wydawnictwo zajmujące się również wypożyczaniem książek i sprzedażą materiałów papierniczych. W momencie wkroczenia Armii Czerwonej do miasta Tadeusz – jako zastępca – pełnił funkcję prezydenta miasta. Został aresztowany i zamęczony przez NKWD. Kilka dni później z samego rana, w kamienicy przy Rynek 9 aresztowano jego prawie 90 letnią teściową, żonę, dwie córki i syna jako osoby niebezpieczne dla nowego systemu. Następnie zesłano ich do Kazachstanu na roboty przymusowe. Katorgę przeżyły tylko dzieci. Dwie najmłodsze córki – Zofia i Wieńczysława – po wojnie na jakiś czas wróciły do Przemyśla i zamieszkały z 80- letnim dziadkiem, Michałem, w jego willi przy Bohaterów Getta, przy upaństwowionym zakładzie, w którym został zatrudniony jako kierownik. Zdołał im jednak zapewnić wykształcenie, Zofia została literatką, a Wieńczysława profesorem zwyczajnym Akademii Rolniczej w Krakowie. Michał zmarł w 1957 r., do końca życia mieszkając w willi przy Bohaterów Getta i nigdy nie pobierając emerytury.
dr Natalia Stojak
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Celowo czekałem kilka dni aby zobaczyć czy ktokolwiek wyrazi swoja opinię,nie doczekałem się. Dziękuje Pani za ten artykuł. W tym paskudnym świecie opisała Pani Gigantów,gatunek wymarły i nie występujący obecnie w naszym kraju,przynajmniej ja ich nie dostrzegam. Na pewno nie ma ich pośród przedsiębiorców-milionerów,nie ma ich wśród polityków. W tym artykule zawarty jest tez piękny przykład patriotyzmu, nie takiego jak to widzimy przy okazji różnych rocznic upamiętniających upadek naszego państwa w wykonaniu pseudo polityków mających jeden cel - bogacenie się lecz w wykonaniu Człowieka który poprzez pracę dochodzi do majątku i dzieli się nim z ludźmi dla niego pracujących. Dziękuję.
Celowo czekałem kilka dni aby zobaczyć czy ktokolwiek wyrazi swoja opinię,nie doczekałem się. Dziękuje Pani za ten artykuł. W tym paskudnym świecie opisała Pani Gigantów,gatunek wymarły i nie występujący obecnie w naszym kraju,przynajmniej ja ich nie dostrzegam. Na pewno nie ma ich pośród przedsiębiorców-milionerów,nie ma ich wśród polityków. W tym artykule zawarty jest tez piękny przykład patriotyzmu, nie takiego jak to widzimy przy okazji różnych rocznic upamiętniających upadek naszego państwa w wykonaniu pseudo polityków mających jeden cel - bogacenie się lecz w wykonaniu Człowieka który poprzez pracę dochodzi do majątku i dzieli się nim z ludźmi dla niego pracujących. Dziękuję.