Ciała leżące na podłodze mieszkania w kamienicy przy ul. Władycze zauważył przez okno jeden z mieszkańców budynku.
Policja została powiadomiona o tym fakcie w piątek, około godz. 15. Ponieważ drzwi mieszkania były zamknięte, funkcjonariusze wraz z lekarzem weszli do środka przez uchylone okno.
W mieszkaniu było dużo pustych butelek po alkoholu. Zwłoki znajdowały się w stanie częściowego rozkładu. Stan ciała mężczyzny wskazywał, że mógł umrzeć nieco wcześniej[paywall]. Nie wiadomo jednak, czy kobieta była świadoma tego, że jej towarzysz nie żyje. – Lekarz patomorfolog wezwany przez prokuratora do przeprowadzenia oględzin zwłok stwierdził, że do zgonu mogło dojść między 24 a 72 godzinami przed ich ujawnieniem – mówi Marta Pętkowska, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Przemyślu.
Na miejscu policjanci prowadzili czynności przez kilka godzin. Wykonali dokumentację fotograficzną, sfilmowali miejsce zdarzenia i zabezpieczyli ślady do dalszych badań.
Musieli również ustalić tożsamość denatów. W mieszkaniu, w którym zostali znalezieni, nie byli zameldowani ani też nie mieszkali na stałe, choć często w nim bywali. W ich identyfikacji pomógł właściciel lokalu. Okazało się, że to 46-letni Andrzej R. z Horyńca-Zdroju i 37-letnia Agnieszka B. z Radawy.
W poniedziałek została przeprowadzona sekcja zwłok. Nie dała ona jednoznacznej odpowiedzi. – Zostały pobrane próbki do badań toksykologicznych, których wynik w zestawieniu z ustaleniami z sekcji zwłok pozwoli określić przyczynę śmierci. Ich wyniki będą znane w ciągu dwóch tygodni – mówi M. Pętkowska.
Postępowanie karne prowadzą przemyscy policjanci pod nadzorem prokuratora. Na razie nic nie wskazuje na to, żeby do śmierci przyczyniły się osoby trzecie, ale śledczy nie wykluczają takiej możliwości.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze