To jeszcze nie czas na wysokie wygrane, to nie czas na efektowną grę. Sezon jest długi i wyczerpujący, a kto teraz jest w formie, może za kilka miesięcy być jedynie statystą. Dlatego inaugurację sezonu w wykonaniu II-ligowych koszykarzy Przemyskich Niedźwiadków należy uznać za udaną. Wygrali i to się tylko liczy.
Na 32 s przed końcową syreną samotny na ławce trener „Wawelskich Smoków” Piotr Piecuch przebił „piątkę” z każdym ze swoich podopiecznych. Krakowianie przegrywali wówczas 11 punktami, ale on wiedział, że jego chłopcy zrobili wszystko, na co było ich stać. Wiedział, że – mimo porażki – należą się im słowa uznania. Zapewne wiedział i to, iż niemal wszystkie pozytywy w grze jego zespołu wynikały z niedomogów gospodarzy.
Kwadrans. Za tyle mniej więcej można Niedźwiadki bez zbędnej kurtuazji pochwalić. I na tym trzeba się skupić. To powinno się pamiętać z inauguracji kampanii, która z pewnością przyniesie jeszcze wiele radości przemyskim kibicom basketu. Kibicom, którzy niemal w całości wypełnili halę POSiR. Pozostałe minuty niech przejdą do historii. Przemyślanie kuleli w niemal każdym elemencie koszykarskiej rzemiosła. Co najważniejsze i niepodważalne: to nie była ich gra, to nie była ich naturalna dyspozycja. Ta dopiero przyjdzie. I bardzo dobrze!
W I kwarcie zbyt wiele było nerwów i złych decyzji. Zwłaszcza w grze defensywnej, w której panował spory bałagan. Wykorzystywali to krakowianie, którzy w 4. min prowadzili już 2:9. Wystarczył jednak moment, aby zostali sprowadzeni do parteru. Sygnał do ataku dał Rafał Serwański, a pod koszami zaczął rządzić Rafał Kulikowski. II kwarta była najlepsza w wykonaniu przemyślan. Postawienie na small ball, czyli „małą grę” było dobrym rozwiązaniem. Przewaga rosła w oczach, by na 14 s przed zejściem do szatni, kiedy trafił Łukasz Uberna, wynosić już 20 pkt. – 48:28. A kiedy na finał I połowy Wiktor Majka trafił z połowy boiska równo z syreną, wydawało się, że drugie 20 minut może być formalnością.
Tak się wydawało do 24. min. Wówczas nie pomylił się Bartosz Bal i Niedźwiadki wygrywały najwyżej w tym spotkaniu – 60:36. W tym momencie jednak pomachały na „do widzenia” solidności, skuteczności i mądrości w grze. Do głosu doszli krakowianie, ale wypracowana wcześniej przewaga pozwoliła zespołowi Daniela Puchalskiego zaksięgować dziewiczy komplet punktów.
Niedźwiadki Chemart Przemyśl – Wisła Kraków 81:70 (23:18, 28:13, 14:23, 16:16)
Punkty: R. Serwański 19 (1x3), K. Majka 13 (2x3), B. Bal 11, R. Kulikowski 11, Ł. Uberna 10 (1x3), J. Kucharski 8 (1x3), W. Majka 6 (2x3), R. Skubiński 3, M. Kindlik 0, M. Puchalski 0, K. Strzępek 0 (N); I. Krzystek 19 (2x3), M. Cichoń 13 (1x3), J. Iskra 10 (1x3), F. Rerak 10, G. Idziak 7 (1x3), M. Przęczek 4, J. Graniczka 3, A. Jankowski 0, P. Marcol 0, R. Motła 0 (W).
Sędziowali: Robert Rydz (Lublin), Arkadiusz Szechyński (Przemyśl). Widzów: 700.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze