Kolejny znakomity mecz przeciwko znacznie wyżej notowanemu rywalowi rozegrali koszykarze II-ligowych Niedźwiadków Chemart Przemyśl. Po pewnym odprawieniu ówczesnego wicelidera z Tarnowskich Gór, tym razem (19 marca br.) w hali POSiR nie dali żadnych szans akademikom z Katowic. Dzień później, grając w mocno osłabionym składzie, pewnie pokonali w zaległym meczu outsidera, Koronę w Krakowie.
Przemyślanie przystąpili do tego pojedynku, którego faworytem w żadnym wypadku nie byli, bez Macieja Puchalskiego, a po niecałych siedmiu minutach gry udział w meczu zakończył lider zespołu Bartosz Bal. Wydawało się, że stoją na straconej pozycji, ale pokazali wielką wolę walki. Pomogli im w tym goście, którzy zawiedli. W niczym nie przypominali ekipy, która ma aspiracje do pokrzyżowania szyków suwerenowi rozgrywek Polonii Bytom. Mądre przysłowie mówi, że gra się jednak na tyle, na ile pozwala przeciwnik. Niedźwiadki bardzo dobrze prezentowały się zwłaszcza w defensywie, wytrącając niemal wszystkie atuty Ślązakom.
Ci zaczęli od punktów doświadczonego rozgrywającego Dawida Grochowskiego, który w 3. min trafił na 6:6 i to było wszystko, co tego dnia mieli do zaoferowania katowiczanie! Dwie minuty później było już 13:6 po trafieniu znakomicie dysponowanego Rafała Serwańskiego., który punktami podsumował także kwartę otwarcia. Kapitalną grę przemyślanie kontynuowali przez połowę II ćwiartki. W 14. min, po punktach Konrada Strzępka, wygrywali już 39:19. W drugich 5 minutach wicelider próbował stanąć na nogi. Zagrał skuteczniej i już w 17. min, kiedy nie pomylił się Piotr Karpacz, znacznie zniwelował straty. Było 40:30. Przed II połową wszystko było jeszcze możliwe. Pierwsze 20 minut „trójką” podsumował R. Serwański i Niedźwiadki wygrywały 49:38.
W III kwarcie rozwiali jakiekolwiek wątpliwości. Byli niemal nieomylni. To było jedne z najlepszych, a kto wie czy nie najlepsze, 10 minut w ich wykonaniu w tym sezonie. Znakomicie potrafili znaleźć balans między atakiem i obroną. W 28. min Wiktor Majka wyprowadził ich na 20-punktowe prowadzenie – 66:46, by dwoma celnymi rzutami osobistymi podsumować pół godziny gry. W międzyczasie skutecznością zza linii 6,75 m zaimponował Jakub Kucharski. 30. min – 71:48. Katowiczanie już się nie podnieśli. Co prawda wygrali ostatnią ćwiartkę, ale tylko dlatego, że przemyślanie zmniejszyli intensywność poczynań. W 35. min prowadzili najwyżej w tym spotkaniu – 77:53 po punktach Michała Kindlika.
Nazajutrz (20 marca br.) zaległy mecz z outsiderem tabeli krakowską Koroną rozpoczęli dobrze. Po 3 minutach prowadzili 3:10 po trafieniu Wiktora Majki i przez całą I kwartę byli stroną dominującą. Nie było w tym nic dziwnego, bo outsider swoje mecze przegrywał średnio różnicą aż 22 punktów. Ostatni raz triumfował 5 grudnia ub.r. Potem poniósł 16 porażek z rzędu. Kiedy Niedźwiadki ogrywały AZS AWF Mickiewicz, krakowianie dostawali baty u siebie z Iskrą Częstochowa (63:89), więc o przewadze świeżości jednej czy drugiej ekipy nie mogło być mowy.
W II kwarcie działy się jednak rzeczy dziwne. Przemyślanie zatracili skuteczność, popełniali głupie błędy i całą masę fauli, które wobec znów bardzo wąskiego składu, były bardzo złym pomysłem. Przewaga topniała i na 49 s przed końcem I połowy Hubert Kołtun doprowadził do remisu 41:41. Minimalne prowadzenie po 20 minutach dał przemyślanom jeden celny rzut wolny Michała Kindlika. 20. min – 41:42.
W II połowie wszystko wróciło do normy. Przemyślanie, choć nie błyszczeli skutecznością (3/22 za 3 pkt w cały meczu), sumiennie budowali przewagę. W 27. min było 54:65 po punktach R. Serwańskiego, w 29. min, po akcji 2+1 Gniewosza Kowalik, który rozegrał chyba najlepszy mecz w sezonie, 54:68, a udaną ćwiartkę podsumował M. Kindlik. Po pół godzinie gry było 58:72. Przed ostatnimi 10 minutami problemem były faule. Jeszcze jeden popełniony kończył grę w tym meczu aż trzech podstawowych graczy: R. Serwańskiego, W. Majki i K. Strzępka. Ale bardzo dobrze zastępowali ich zmiennicy – Witold Kuriańczyk, który zapisał na swoim koncie double-double (16 pkt; 11 zbiórek) czy Karol Baran. To po jego „trójce” w 34. min przewaga urosła do bezpiecznych już rozmiarów – 62:81. W końcówce na parkiecie pojawił się R. Serwański, który skompletował ekskluzywny triple-double (13 pkt; 11 zbiórek; 13 asyst) oraz kolejny żółtodziób Mateusz Barszczak, który najpierw skutecznie wykorzystał dwa rzuty wolne, a potem zamknął cały pojedynek celną przymiarką zza łuku.
Niedźwiadki Chemart Przemyśl – AZS AWF Mickiewicz Katowice 79:65 (25:14, 24:24, 22:10, 8:17)
Punkty: R. Serwański 20 (2x3), J. Kucharski 18 (4x3), K. Strzępek 15, W. Majka 11, B. Bal 5, W. Kuriańczyk 4, K. Complak 2, M. Kindlik 2, G. Kowalik 2, M. Barszczak 0 (N); D. Grochowski 19 (3x3), P. Karpacz 14, T. Krzymiński 12 (2x3), J. Stróżczyk 10, K. Kuczawski 5 (1x3), Ł. Kłaczek 4, M. Duda 1, M. Chudzik 0, K. Kempa 0, O. Klonowski 0, S. Wojciechowski 0, J. Wróblewski 0 (AZS AWF).
Sędziowali: Mariusz Kurcz (Kraków) i Michał Szybisty (Rzeszów). Widzów: 400.
Korona Kraków – Niedźwiadki Chemart Przemyśl 76:98 (14:25, 27:17, 17:30, 18:26)
Punkty: M. Kękuś 19 (4x3), B. Leśniak 19 (1x3), M. Hościłowicz 17 (2x3), H. Kołtun 7, Ł. Kowalczyk 5, G. Grobelny 4, F. Usydus 4, N. Mazur 1, M. Kądziołka 0, M. Kleszcz 0, M. Matyja 0, J. Walaszek 0 (K); G. Kowalik 20, W. Kuriańczyk 16, R. Serwański 13, K. Strzępek 13, K. Baran 10 (1x3), J. Kucharski 8, W. Majka 7 (1x3), M. Kindlik 6, M. Barszczak 5 (1x3), B. Chalicki 0, K. Complak 0 (N).
Sędziowali: Paweł Berdyczko i Janusz Heród (obaj z Krakowa). Widzów: 50.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze