Reklama

Afrykański Pomór Świń rujnuje rolników

27/09/2020 17:33

„Wybijmy dzika”, „skończmy z zabijaniem zdrowych świń”, „zadbajmy o zbyt wieprzowiny z niebieskiej strefy” – to tylko niektóre wnioski i postulaty, jakie padły na spotkaniu rolników z powiatów przeworskiego i biłgorajskiego z przedstawicielami władz samorządowych, izb rolniczych i związków zawodowych w sprawie Afrykańskiego Pomoru Świń.

Do hodowców świń powiatu przeworskiego ASF dopiero puka, ci z powiatu biłgorajskiego mają już bogatsze doświadczenie – w ich regionie wybito kilka tysięcy świń. Spotkanie zorganizowano, by wymienić się poglądami i doświadczeniami. Najważniejsze wnioski mają zostać przekazane inspektorom weterynarii oraz władzom województwa[paywall].

 

Truchła w lesie, truchła na polach

Rolnicy nie mają wątpliwości, że rozprzestrzenianie się epidemii ASF to efekt zaniechań i błędów w zarządzaniu populacją dzika. Większość jest zdania, że konieczne jest drastyczne ograniczenie liczebności tych zwierząt w polskich lasach, choć nie brakło opinii, że należy wybić je wszystkie, bo i tak populacja się odrodzi. – Przepis mówi o dziku na kilometr, w naszej gminie może ich być 13, a tyle leży (padłych – przyp. autora) w pierwszym potoku – mówił jeden z rolników. Ten sam rolnik wskazywał na fatalne zachowanie kół łowieckich i brak nacisku na nie np. ze strony samorządów.

– Odstrzały sanitarne, owszem, są realizowane, ale planowe są na zerowym poziomie – przekonywał, dodając, że odstrzał sanitarny to odstrzał dodatkowy, powinien być realizowany dopiero po wykonaniu odstrzału planowego, ale za sanitarny myśliwi dostają rekompensatę pieniężną, więc właśnie ten wybierają. Innym problemem są zalegające w środowisku truchła padłych dzików. Pojawiają się nie tylko w lasach, ale też na polach, szczątki dzików trafiają się w słomie wykorzystywanej w hodowli świń jako podściółka. A wirus obecny w szpiku może być groźny nawet 3 lata.

Obecni na spotkaniu rolnicy mówią wprost: konieczne jest zaangażowanie większych sił do przeszukiwania terenów i eliminowania martwych zwierząt, bo to bardzo skuteczny sposób walki z epidemią. –Są wojska terytorialne, myśliwi, trzeba użyć tego wszystkiego, wyczyścić lasy – puentował jeden z zebranych.

Reklama

 

Powiatowi lekarze weterynarii na cenzurowanym

Mocno dostało się też służbom weterynaryjnym. Szczególnie krytykowane są decyzje o wybijaniu stad w strefie zapowietrzonej. – Powiatowi lekarze idą zawsze po linii najmniejszego  oporu – ocenia jeden z uczestników dyskusji, dodając, że nie zna przypadku, by w wybitym profilaktycznie stadzie znaleziono chorą świnię. Rolnicy domagali się większej liczby badań oraz stosowania ubojów jako rozwiązania ostatecznego.

Rolnicy narzekają też na opóźnienia w wypłatach odszkodowań oraz na bardzo szczegółowe, a nawet, jak to określili, złośliwe, przestrzegania zasad bioasekuracji. – Powód, żeby nie wypłacić odszkodowania, zawsze się znajdzie – wyjaśniali rolnicy.

Inny problem to zakazy sprzedaży świń. Rolnicy twierdzą, że nakładane są one w rejonach występowania ASF bez umiaru. – Lekarz daje 30 dni zakazu, potem od kolejnego ogniska znów zakaz na 30 dni, a potem znów. Gdzie trzymać te świnie? Hodowla w cyklu zamkniętym, maciory dalej się proszą, co z tym robić? My zaczniemy to wszystko wypuszczać – klarowali swój problem rolnicy.

Reklama

 

Zapaść na rynku, hodowcy pociągną za sobą innych

Aspekt ekonomiczny ASF był trzecim z najważniejszych tematów spotkania. Rolnicy tracą swoje stada i czekają na niepewne odszkodowania. Wraz z wybitymi świniami na straty idzie to, co trzymali, by je hodować: pasze, słoma. Tych pieniędzy nie odzyskają. Mało tego, tracą na załamaniu się rynku. Nawet jeśli ASF wykryto w drugim krańcu gminy, często obejmuje ich zakaz sprzedaży mięsa. Nawet jeśli i tego unikną, to samo pochodzenie mięsa z terenów kojarzonych z ASF albo sprawia, że na skupach nie chcą ich żywca, albo płacą głodowe stawki.

Wszyscy są zgodni, że epidemia wyczyści region z małych producentów wieprzowiny. To może załamać całą produkcję rolniczą. – Ja kupowałem zboże od stu rolników, drobnych, ekologicznych można powiedzieć. Ten miał tonę, ten 3, ten 5. Teraz dzwonią i pytają: „to co nie będziesz już brał?”. Jak odpowiadam, że nie, to słyszę: „a to ja to rzucam, oddam pole kukurydziarzom, bo co ja z tym zrobię?” – wyjaśniał system naczyń połączonych funkcjonujący w rolnictwie. Zebrani są przekonani, że w ich miejsce przyjdą wielkie koncerny.

– Trzeba uratować jak najszybciej i jak najwięcej tych polskich rodzinnych gospodarstw, które produkują w miarę zdrową żywność – mówił jeden z rolników i niech ten rozpaczliwy apel stanie się puentą powyższego tekstu, bo nie o żywotność populacji dzików, a o być albo nie być naszych rolnikówgra się tu toczy.
Bartłomiej Pacek
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    ja - niezalogowany 2020-09-27 19:03:56

    Ludzie obudzcie się!!! Covid, apś co dalej....

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    piotrek.rudi_772 2020-09-27 21:16:23

    Oh tak. Prawdziwe pieniądze zarabia się tylko na drogich słomianych inwestycjach :D

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Maniek - niezalogowany 2020-09-28 01:07:37

    A co z rytualnym zabijaniem  czyli wspaniała 5 uchwalona 

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama