„Wybijmy dzika”, „skończmy z zabijaniem zdrowych świń”, „zadbajmy o zbyt wieprzowiny z niebieskiej strefy” – to tylko niektóre wnioski i postulaty, jakie padły na spotkaniu rolników z powiatów przeworskiego i biłgorajskiego z przedstawicielami władz samorządowych, izb rolniczych i związków zawodowych w sprawie Afrykańskiego Pomoru Świń.
Do hodowców świń powiatu przeworskiego ASF dopiero puka, ci z powiatu biłgorajskiego mają już bogatsze doświadczenie – w ich regionie wybito kilka tysięcy świń. Spotkanie zorganizowano, by wymienić się poglądami i doświadczeniami. Najważniejsze wnioski mają zostać przekazane inspektorom weterynarii oraz władzom województwa[paywall].
Rolnicy nie mają wątpliwości, że rozprzestrzenianie się epidemii ASF to efekt zaniechań i błędów w zarządzaniu populacją dzika. Większość jest zdania, że konieczne jest drastyczne ograniczenie liczebności tych zwierząt w polskich lasach, choć nie brakło opinii, że należy wybić je wszystkie, bo i tak populacja się odrodzi. – Przepis mówi o dziku na kilometr, w naszej gminie może ich być 13, a tyle leży (padłych – przyp. autora) w pierwszym potoku – mówił jeden z rolników. Ten sam rolnik wskazywał na fatalne zachowanie kół łowieckich i brak nacisku na nie np. ze strony samorządów.
– Odstrzały sanitarne, owszem, są realizowane, ale planowe są na zerowym poziomie – przekonywał, dodając, że odstrzał sanitarny to odstrzał dodatkowy, powinien być realizowany dopiero po wykonaniu odstrzału planowego, ale za sanitarny myśliwi dostają rekompensatę pieniężną, więc właśnie ten wybierają. Innym problemem są zalegające w środowisku truchła padłych dzików. Pojawiają się nie tylko w lasach, ale też na polach, szczątki dzików trafiają się w słomie wykorzystywanej w hodowli świń jako podściółka. A wirus obecny w szpiku może być groźny nawet 3 lata.
Obecni na spotkaniu rolnicy mówią wprost: konieczne jest zaangażowanie większych sił do przeszukiwania terenów i eliminowania martwych zwierząt, bo to bardzo skuteczny sposób walki z epidemią. –Są wojska terytorialne, myśliwi, trzeba użyć tego wszystkiego, wyczyścić lasy – puentował jeden z zebranych.
Mocno dostało się też służbom weterynaryjnym. Szczególnie krytykowane są decyzje o wybijaniu stad w strefie zapowietrzonej. – Powiatowi lekarze idą zawsze po linii najmniejszego oporu – ocenia jeden z uczestników dyskusji, dodając, że nie zna przypadku, by w wybitym profilaktycznie stadzie znaleziono chorą świnię. Rolnicy domagali się większej liczby badań oraz stosowania ubojów jako rozwiązania ostatecznego.
Rolnicy narzekają też na opóźnienia w wypłatach odszkodowań oraz na bardzo szczegółowe, a nawet, jak to określili, złośliwe, przestrzegania zasad bioasekuracji. – Powód, żeby nie wypłacić odszkodowania, zawsze się znajdzie – wyjaśniali rolnicy.
Inny problem to zakazy sprzedaży świń. Rolnicy twierdzą, że nakładane są one w rejonach występowania ASF bez umiaru. – Lekarz daje 30 dni zakazu, potem od kolejnego ogniska znów zakaz na 30 dni, a potem znów. Gdzie trzymać te świnie? Hodowla w cyklu zamkniętym, maciory dalej się proszą, co z tym robić? My zaczniemy to wszystko wypuszczać – klarowali swój problem rolnicy.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Ludzie obudzcie się!!! Covid, apś co dalej....
Oh tak. Prawdziwe pieniądze zarabia się tylko na drogich słomianych inwestycjach :D
A co z rytualnym zabijaniem czyli wspaniała 5 uchwalona
Ludzie obudzcie się!!! Covid, apś co dalej....
Oh tak. Prawdziwe pieniądze zarabia się tylko na drogich słomianych inwestycjach :D
A co z rytualnym zabijaniem czyli wspaniała 5 uchwalona