– Trzymając się tak blisko granic, na ile to możliwe razem z czerwonym motorkiem pokonaliśmy 3980 km – cieszy się Grzegorz Karnas, przemyślanin, znany z zamiłowania do podróży na 2 kółkach.
Karnas, na co dzień urzędnik przemyskiego magistratu, autor publikacji o rodzinnym mieście, fotografik i podróżnik, przynajmniej raz w roku decyduje się na długą, przeważnie [paywall] samotną wyprawę. Dotychczas jego głównym środkiem lokomocji był rower.
– Na nim właśnie przemierzyłem Madagaskar, Maroko, Islandię, Norwegię – wspomina. – Teraz postanowiłem spróbować czegoś trochę innego – dodaje.
Na początku sierpnia br. również postawił na 2 kółka, ale tym razem z napędem spalinowym.
Dosiadł 9-letnią czerwoną yamahę z silnikiem o pojemności 125 cm sześciennych, czyli motocykl, którym dzięki złagodzeniu przepisów może jeździć każdy, kto ma prawo jazdy kategorii B, od co najmniej 3 lat. Karnas posiada je znacznie dłużej, chociaż dopiero niedawno postanowił zrealizować marzenie o kupnie „stalowego rumaka”.
– Po drodze spotkałem motocyklistów na maszynach znacznie mocniejszych od mojej, którzy nie kryli podziwu, że wyruszyłem na niej w trasę dookoła naszego kraju – mówi. – Oni mając taką zdecydowaliby się, co najwyżej na objazd własnej miejscowości – przyznaje z satysfakcją.
Do przewieszonych za siedzeniem sakw spakował niezbędny dobytek. Jego najważniejszy element stanowił namiot. W czasie postojów zapewniał mu dach na głową.
„Karpacz, Bogatynia, Zgorzelec i kolejne województwo do przejechania. Wokół Polski cdn. ...” – to zaledwie jeden z wpisów na profilu popularnego serwisu społecznościowego, gdzie przemyślanin dzielił się wrażenia z podróży. „Szczecin! Dziś dotarłem w miejsce najdalej wysunięte na zachód. Drogi wąskie a miejsca piękne i odludne” – brzmiał kolejny wpis z trasy.
W trakcie wyprawy Karnas trzymał się możliwe jak najbliżej granicy Polski. Oczywiście na tyle blisko na ile pozwalały biegnące w ich sąsiedztwie drogi: asfaltowe, szutrowe, gruntowe.
„3300 km wokół Polski” – meldował 15 bm. „Wczoraj razem z YBR (motocykl podróżnika – przyp. red.) pożegnaliśmy morze, dzisiaj Mazury, teraz przyszedł czas na Podlasie. Za mną prawdziwy tatarski meczet w Kruszynianach. Pan Tatar barwnie opowiada niezwykłe losy muzułmanów z Polski. Warto tu zajrzeć. Jakie mają tu piękne drogi!” – chwalił.
Po ponad 2 tygodniach podróżnik dopiął swego i zakreślił koło kołami „125-piątki”.
„Byłem we wszystkich miejscach najdalej wysuniętych na południe, zachód, północ i wschód, we wszystkich narożnikach Polski i na wielu różnych pograniczach” – podsumował. „Bez szczegółowego planu, bez rezerwacji noclegów, z laminowaną mapą na baku 11 razy przekraczałem granice województw” – opowiada.
Przemyślanin kreśli plany na przyszły rok. Oczywiście uwzględnia w nich sprawdzoną i zaprawioną w boju czerwoną yamahę.
– Prawdopodobnie wyruszę do któregoś z krajów Europy – zdradza. – Wcześniej jednak muszę zrobić prawo jazdy kategorii A, ponieważ poza Polską jest ono niezbędne, aby zgodnie z przepisami jeździć nawet takim motorkiem jak mój – kończy.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze