Reklama

„125-piątką” z Przemyśla wokół granic Polski

22/08/2015 07:17

– Trzymając się tak blisko granic, na ile to możliwe razem z czerwonym motorkiem pokonaliśmy 3980 km – cieszy się Grzegorz Karnas, przemyślanin, znany z zamiłowania do podróży na 2 kółkach.

Karnas, na co dzień urzędnik przemyskiego magistratu, autor publikacji o rodzinnym mieście, fotografik i podróżnik, przynajmniej raz w roku decyduje się na długą, przeważnie [paywall] samotną wyprawę. Dotychczas jego głównym środkiem lokomocji był rower.

– Na nim właśnie przemierzyłem Madagaskar, Maroko, Islandię, Norwegię – wspomina. – Teraz postanowiłem spróbować czegoś trochę innego – dodaje.

Na początku sierpnia br. również postawił na 2 kółka, ale tym razem z napędem spalinowym.

Dosiadł 9-letnią czerwoną yamahę z silnikiem o pojemności 125 cm sześciennych, czyli motocykl, którym dzięki złagodzeniu przepisów może jeździć każdy, kto ma prawo jazdy kategorii B, od co najmniej 3 lat. Karnas posiada je znacznie dłużej, chociaż dopiero niedawno postanowił zrealizować marzenie o kupnie „stalowego rumaka”.

Reklama

– Po drodze spotkałem motocyklistów na maszynach znacznie mocniejszych od mojej, którzy nie kryli podziwu, że wyruszyłem na niej w trasę dookoła naszego kraju – mówi. – Oni mając taką zdecydowaliby się, co najwyżej na objazd własnej miejscowości – przyznaje z satysfakcją.

Do przewieszonych za siedzeniem sakw spakował niezbędny dobytek. Jego najważniejszy element stanowił namiot. W czasie postojów zapewniał mu dach na głową.

„Karpacz, Bogatynia, Zgorzelec i kolejne województwo do przejechania. Wokół Polski cdn. ...” – to zaledwie jeden z wpisów na profilu popularnego serwisu społecznościowego, gdzie przemyślanin dzielił się wrażenia z podróży. „Szczecin! Dziś dotarłem w miejsce najdalej wysunięte na zachód. Drogi wąskie a miejsca piękne i odludne” – brzmiał kolejny wpis z trasy.

Reklama

W trakcie wyprawy Karnas trzymał się możliwe jak najbliżej granicy Polski. Oczywiście na tyle blisko na ile pozwalały biegnące w ich sąsiedztwie drogi: asfaltowe, szutrowe, gruntowe.

„3300 km wokół Polski” – meldował 15 bm. „Wczoraj razem z YBR (motocykl podróżnika – przyp. red.) pożegnaliśmy morze, dzisiaj Mazury, teraz przyszedł czas na Podlasie. Za mną prawdziwy tatarski meczet w Kruszynianach. Pan Tatar barwnie opowiada niezwykłe losy muzułmanów z Polski. Warto tu zajrzeć. Jakie mają tu piękne drogi!” – chwalił.

Reklama

Po ponad 2 tygodniach podróżnik dopiął swego i zakreślił koło kołami „125-piątki”.

„Byłem we wszystkich miejscach najdalej wysuniętych na południe, zachód, północ i wschód, we wszystkich narożnikach Polski i na wielu różnych pograniczach” – podsumował. „Bez szczegółowego planu, bez rezerwacji noclegów, z laminowaną mapą na baku 11 razy przekraczałem granice województw” – opowiada.

Przemyślanin kreśli plany na przyszły rok. Oczywiście uwzględnia w nich sprawdzoną i zaprawioną w boju czerwoną yamahę.

– Prawdopodobnie wyruszę do któregoś z krajów Europy – zdradza. – Wcześniej jednak muszę zrobić prawo jazdy kategorii A, ponieważ poza Polską jest ono niezbędne, aby zgodnie z przepisami jeździć nawet takim motorkiem jak mój – kończy.
del
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości