Kiedy Krasiczyn był miasteczkiem? Kto był pierwszym naczelnikiem miejscowej straży pożarnej? Kto był pierwowzorem babci Józi z serialu „Plebania”. Jak to było z mostem na Sanie. Dlaczego Władysława Sitnika z Korytnik nazywali „złotą rączką”?

fot.Jacek Szwic
Ksiądz Bartmiński już zapowiada wznowienie poprawionego i poszerzonego wydania.
Odpowiedzi na te pytania i na wiele innych dotyczących historii gminy Krasiczyn oraz samego Krasiczyna znaleźć można w wydanej niedawno książce Krasiczyn, zarys dziejów wsi, gminy i parafii, której autorem jest ksiądz Stanisław Bartmiński, wieloletni proboszcz parafii krasiczyńskiej, autor dziesięci[paywall]u książkowych publikacji, wieloletni redaktor naczelny Wieści Krasiczyńskich.
– To już moja druga książka o podobnej treści – opowiada ksiądz Stanisław. – Pierwsza miała tytuł Dzieje Krasiczyna, ale z tymi dziejami w tytule trochę przesadziłem, bo nie jestem historykiem. Chciałem tylko ocalić od zapomnienia wiele faktów, które zawodowym historykom wydawać się mogą drugorzędne i niewarte większej uwagi, ale dla miejscowej ludności mają duże znaczenie. Dlatego teraz dałem tytuł Zarys dziejów. Poza tym od tamtego wydania minęło trochę lat i w tym czasie udało mi się dotrzeć do nowych dokumentów i informacji, które pozwoliły mi uzupełnić informacje i historie spisane do pierwszego wydawnictwa. Wydaje mi się też, że w poprzednim wydaniu za dużo miejsca poświęciłem kościołowi i sprawie religii. W tym jest więcej spraw świeckich. Jest dużo nowych historii usłyszanych od ludzi, jest też leksykon krasiczyńskich nazwisk, a w nim biograficzne informacje o mieszkańcach gminy. Oczywiście nie jest on pełny, ale starałem się korzystać ze wszystkich dostępnych mi, możliwych źródeł.
Książka księdza Bartmińskiego liczy 580 stron, co niektórych może przerazić, ale dla zainteresowanych historią „małej ojczyzny” powinna być ciekawą pozycją. Na przykład autor z benedyktyńską skrupulatnością odnotowuje kolejnych księży związanych z Krasiczynem i kolejnych radnych, nauczycieli, strażaków oraz sylwetki działaczy społecznych.
Znajdziemy tu informacje o większych i mniejszych wydarzeniach w wioskach gminy, z okresu od początków XIX wieku aż do dzisiaj. Jest też skrótowe kalendarium ważniejszych dat od 1323 roku. Są wzmianki o życiu religijnym grekokatolików i o Żydach.
Kapitalne są wspomnienia mieszkańców, którzy opowiadają o tym, jak wyglądało życie w książęcym zamku, o tragicznych losach zesłańców na Sybir albo o późniejszych, nie mniej tragicznych czasach, kiedy nocami płonęły okoliczne wioski i ginęli miejscowi. Historie zbierane przez księdza Bartmińskiego przez wiele lat i cytowane z zachowaniem lokalnego kolorytu i potocznego języka.
Historyk dziejów regionalnych, profesor Zdzisław Budzyński, wydawnictwo porównał do popularnych staropolskich sylwariuszy, czyli żywych, czytanych i komentowanych w kręgach sąsiedzkich dzieł składających się z różnych tekstów i materiałów. Podsumowując – dla mieszkańców gminy świetna lektura na długie zimowe wieczory.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Rodzinę która przez lata doiła jego i parafię też opisał? No i oczywiście czy Wandzia załapała się na klika kartek?
Rodzinę która przez lata doiła jego i parafię też opisał? No i oczywiście czy Wandzia załapała się na klika kartek?