Choć nic nie jest jeszcze rozstrzygnięte, bo do końca fazy zasadniczej pozostało aż 12 meczów, koszykarze beniaminka II ligi AZS PANS Jarosław znacznie utrudnili sobie drogę do wartości dodanej trwającej kampanii, czyli awansu do fazy play-off. Oddaliła ich od tego celu maksimum porażka po dogrywce z Cracovia 1906 Kraków. Kolejny kompromitujący występ natomiast zapisała na swoim koncie drużyna Niedźwiadków Przemyśl.
Ekipa grającego trenera Tomasza Fortuny po ponad 18 miesiącach tułaczki po innych halach sportowych w regionie, wrócili do domu, czyli obiektu MOSiR przy ul. Sikorskiego w Jarosławiu. Powrót nie był udany, bo jarosławianie przegrali w dramatycznych skądinąd okolicznościach z popularnymi „Pasami”. Od razu dodać trzeba, że przegrali zasłużenie, bo w przekroju całego spotkania zespołem lepszym, mającym więcej atutów, byli krakowianie.
To był niezwykle wyrównany bój, a w takim o triumfie jednej ze stron decydują detale. Patrząc na statystyki, można stwierdzić, że zdecydowanie wygrana zbiórka – zwłaszcza w ataku, gdzie goście dostali aż 25 szans na ponowienie ataku. Łącznie ściągnęli z obu tablic 59 piłek wobec 48 jarosławian. Można wskazać na brak skuteczności miejscowych z linii rzutów wolnych. Trafili 16 razy na 29 prób. Ale krakowianie zdecydowanie lepsi nie byli w tym elemencie (16/26).
Niedźwiadki Przemyśl w swoim 18. mistrzowskim meczu poniosły 18. porażkę. W Gliwicach zmierzyły się z przedostatnim w tabeli, rezerwowym zespołem GTK. Zespołem, który przed tym meczem legitymował się bilansem 1 zwycięstwo – 15 porażek. Ale to nie miał żadnego znaczenia. Efektem gry w Gliwicach w 8-osobowym składzie była porażka różnicą… 55 punktów. Najlepiej by było, aby ten koszmar, tę absolutną kompromitację przemyskiej koszykówki, przerwać jak najszybciej. Najlepiej od zaraz.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze