Tylko raz w tym sezonie się zdarzyło, że oba zespoły z naszego regionu wygrały swoje mecze w tej samej kolejce. Tak było w trzecim rozdaniu I rundy, na początku października br., kiedy ORLEN Upstream SRS pokonał w Ostrowcu Świętokrzyskim KSZO, a SPR Orzeł pokonał u siebie KSSPR Końskie. Po raz drugi stało się to w minionej kolejce. O ile jeszcze triumf popularnej „Armii Leliwa” nie jest wielką niespodzianką, o tyle wysoka wygrana przemyślan na bardzo trudnym terenie w Zawierciu już tak.
Zespół z Przeworska odniósł trzecie z rzędu zwycięstwo i awansował w tabeli. Jest tuż za podium. Choć ponownie osłabiony (bez: Marcina Wajdy, Daniela Dutki, Jakuba Curzytka czy Jakuba Czapki) nie dał większych szans ekipie z Ostrowca Świętokrzyskiego. Znakomite zawody rozegrał zwłaszcza niezwykle utalentowany Kacper Bednarz, który pobił swój rekord jeśli chodzi o bramkową zdobycz. Do 50. min gospodarze wszystko mieli pod pełną kontrolą. Dobrze dyrygowani przez Michała Kubisztala grali pewnie i skutecznie. Nieźle funkcjonowali w defensywie. Na 10 minut przed końcem prowadzili 27:19 i chyba uznali, że jest po sprawie. Goście porwali się na agresywniejszą grę, wykorzystali momenty stagnacji, zdobyli pięć bramek z rzędu i na momencik pełna kontrola „Armii Leliwa” się skończyła. W 53. min KSZO zbliżył się na 27:24. Odpowiedź miejscowych była konkretna. Zamykająca definitywnie to spotkanie. Kolejne pięć minut wygrali aż 6:1 i na 120 sekund przed finałem, po trafieniu z rzutu karnego Franciszka Wlazły, wygrywali 33:25, spokojnie dowożąc pewne zwycięstwo do końca.
Przemyślanie faworytem meczu w Zawierciu być nie mogli. Mieli za sobą fatalną serię pięciu porażek z rzędu i szóste niepowodzenie wcale nie byłoby przykrą niespodzianką. Ekipa Jarosława Knopika sprawiła jednak bardzo miły prezent, przełamując bessę w bardzo efektownym stylu. Bez sensu jest zadawanie pytania: dlaczego nie prezentowali się tak wcześniej, ale faktem jest, że zyskanie luzu, spokoju i eliminacja błędów z elementarza szczypiorniaka musiała gdzieś mieć swoje źródło.
Lekkość i pomysłowość prowadzonych akcji przez gości zdumiewała. Do 37. min trwała zacięta walka na przełamanie. Decydującym dla losów całego meczu fragmentem był ten między 37. a 44. min. To był popis przemyślan. Seria 1:8 kompletnie wybiła z rytmu faworyta. Do tego stopnia, że Viret CMC już się nie podniósł. Uznał wyższość rywala. W 44. min było 16:26. Przez kolejny kwadrans gości żądlili tylko dwaj gracze – Marcin Kurzawa (5 bramek w tym czasie) i Maciej Burlyta (2). Ale nie na tyle mocno, aby cokolwiek mogło się zmienić. W 57. min, po trafieniu Mateusza Hoima, ORLEN Upstream SRS wygrywał najwyżej w tym pojedynku – 23:34.
Sędziowali: Maciej Mleczko i Krzysztof Paczyński (obaj z Bochni). Kary: Viret CMC – 12 min; ORLEN Upstream SRS – 10 min. Czerwona kartka: Skutela (12. – gradacja kar). Widzów: 500.
Sędziowali: Krzysztof Jac (Tarnów) i Marcin Wrona (Wierzchosławice). Kary: SPR Orzeł – 4 min; KSZO – 2 min. Widzów: 200.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze