Bez swojego lidera Wiktora Majki do pojedynku z MKKS Rybnik przystąpili koszykarze AZS PANS Jarosław. I jego brak był aż nadto widoczny. Podopieczni Tomasza Fortuny nie mieli za wiele do powiedzenia. Przegrali zasłużenie i była to trzecia porażka w czwartym mistrzowskim meczu.
Jarosławianie bardzo chcieli, ale na samych chęciach się skończyło. Zabrakło tak wyrazistych przywódców na parkiecie jakich mieli Ślązacy. Paweł Kawczyński i Karol Jagoda zrobili różnicę. Pierwszy bardzo dobre kierował poczynaniami swojego zespołu, drugi zapisał na swoim koncie mocne double-double, rządząc pod obiema deskami. Rybniczanie byli lepsi w niemal każdym elemencie gry.
Gospodarze równą grę potrafili utrzymywać mniej więcej przez pierwszy kwadrans. Od „trójki” spotkanie zaczął Łukasz Argasiński, w 13. min, po punktach Pawła Dobrzańskiego było 16:15. I w zasadzie to było wszystko, na co pozwolili Rybniczanie. W 16. min odskoczyli na 21:30, a na 52 s przed zejściem do szatni osiągnęli najwyższą w I połowie przewagę – 29:43 po celnej przymiarce zza łuku P. Kawczyńskiego. Grali składniej, ładniej i przede wszystkim zespołowo.
12-punktowa strata była do odrobienia w drugich 20 minutach, ale miejscowi musieli w zasadzie wszystko zmienić w swojej grze. Nie udało się. W 25. min rywal w pełni kontrolował grę (35:54 po punktach P. Kawczyńskiego) i nie zamierzał na krok odstępować od konsekwencji i powtarzalności zagrywek. Przed decydującą ćwiartką MKKS wygrywał 51:64, by w 37. min (53:70) być pewnym wywiezienia z hali MOSiR przy ul. Sikorskiego w Jarosławiu kompletu punktów.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze