Jedna źle rozegrana kwarta zdecydowała o tym, że koszykarze AZS PANS Jarosław ponieśli drugą porażkę w lidze. Faworytami w meczu ze spadkowiczem z I ligi – Miners Katowice nie byli, ale się nie przestraszyli i powalczyli chyba z jednym z czołowych zespołów w tym sezonie.
Kwarta otwarcie należała do gości. Za to drugie 10 minut to popis Katowiczan. Run 10:0 dał im pewność. W 13. min było 26:18, a po kolejnych 2 minutach 38:26. Byli poza zasięgiem rywala. Tymi fragmentami ustawili sobie pojedynek, choć jak wiadomo w koszykówce nie ma bezpiecznych przewag. Po 20 minutach Miners prowadził wysoko – 48:31. Niestety dla Jarosławian, początek III kwarty także należał do faworyta. Do tego stopnia, że przewaga miast maleć, rosła. W 26. min, po punktach Michała Pluty, było już 64:39. To było najwyższe prowadzenie Ślązaków w tym spotkaniu. Przed decydującymi 10 minutami wygrywali 71:54. 6:0 na wejście w IV ćwiartkę sprawę w zasadzie załatwiło. Goście się jednak nie poddali. Na trzy minuty przed końcem potrafili zniwelować straty do 12 punktów (83:71 po trafieniu W. Majki), ale na więcej nie było ich stać.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze