Miała być koncentracja, mobilizacja i litry potu zostawione na parkiecie. Miała być walka, której owocem mogła być sporego kalibru niespodzianka. Niestety, skończyło się jak zwykle w spotkaniach z suwerenami tego sezonu, czyli zespołami z Lublina i Lubina. Jarosławianki przegrały dzisiejszy (27 marca br.) mecz PGNiG Superligi z mistrzyniami Polski jeszcze przed wyjściem na parkiet. Na nim nie miały kompletnie nic do zaoferowania i powiedzenia, ponosząc bolesną porażkę przed własną publicznością.
Ostatnie bardzo dobre występy Eurobud JKS-u, a zwłaszcza znakomity pojedynek z KPR-em Kobierzyce, który kilka dni temu omal nie odebrał punktów Zagłębiu, dawały nadzieję na odwrócenie wreszcie złego scenariusza w meczach z ekipami walczącymi o złoto mistrzostw Polski. Bo dotychczasowe cztery spotkania tak z FunFloor Perłą, jak i Zagłębiem podopieczne Reidara Møistada oddawały bez walki. Lubinianki przyjechały do hali MOSiR przy ul. Sikorskiego w Jarosławiu osłabione, w 13-osobowym zestawieniu. Ale to nie miało żadnego znaczenia. Pewnie nie spodziewały się tak łatwej przeprawy, bo przecież ewentualne zwycięstwo gospodyń znacznie przybliżyłoby je do podium. Mogły przypuszczać, że będą musiały włożyć sporo sił i umiejętności, aby wywieźć z Jarosławia komplet punktów. Tym bardziej, że ekipa Bożeny Karkut nie mogła sobie pozwolić na moment nieuwagi, bo wciąż jest w grze o mistrzostwo Polski.
Wszystkie przedmeczowe przypuszczenia wzięły w łeb. Gospodynie po raz kolejny zupełnie nie podjęły walki. Oddały mecz jeszcze przed jego rozpoczęciem, a odpowiedź na pytanie dlaczego, byłoby znakomitym do analizy przez dobrego psychologa.Niewiele o tym meczu można powiedzieć, bo był w zasadzie wyzuty z jakichkolwiek emocji. Lubinianki od samego początku narzuciły swój styl gry. Były lepsze w każdym elemencie gry. Szybsze, zdecydowane, dokładniejsze, agresywne w obronie, skuteczne w ataku. Jarosławianki wyszły na parkiet kompletnie przestraszone, nie mając żadnego pomysłu na sforsowanie aktywnej defensywy Zagłębia. W 6. min było już 1:5, ale znakomicie jeszcze reagujący kibice mieli nadzieję, że ich ulubienice będą rozpędzać się powoli. Utwierdził ich w tym fragment między 12. a 15. min, kiedy dwukrotnie trafiła Sylwia Matuszczyk, a z rzutu karnego nie pomyliła się Magda Balsam. Po kwadransie wynik brzmiał 7:9 i, niestety, było to wszystko, co tego dnia gospodynie miały do zaoferowania. Od 18. min do końca I połowy trwał teatr jednego aktora. Przyjezdne trafiały jak chciały i skąd chciały przy absolutnie biernej, niedopuszczalnej na tym poziomie, obronie Eurobud JKS-u. Po pół godzinie gry mecz był rozstrzygnięty.
Ten mecz musi jak najszybciej przejść do historii, bo ta wstydliwa porażka wcale nie oznacza utraty szans na walkę o podium. I o tym jarosławianki muszą pamiętać przede wszystkim.
Eurobud JKS Jarosław – Zagłębie Lubin 25:36 (10:19)
Eurobud JKS: Kordowiecka, Djurasinović, Kucharczyk – Balsam 3, Gadzina 1, Dorsz 1, Mrden 1, Matuszczyk 3, Wołownyk 4, Nesciaruk 3, Zimny 4, Smolin 0, Strózik 0, Guziewicz 0, Vukcević 1, Kozimur 4.
Zagłębie: Wąż, Maliczkiewicz 1 – Łabuda 8, Grzyb 1, Hartman 4, Górna 2, Drabik 3, Galińska 4, Zawistowska 3, Kochaniak-Sala 6, Noga 1, Milojević 3, Miłek 0.
Sędziowali: Kamil Dąbrowski i Paweł Staniek (obaj z Kielc). Kary: Eurobud JKS – 8 min; Zagłębie – 8 min. Widzów: 700.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze