W ciągu ostatniego miesiąca w Przemyślu było kilka alarmów informujących o bombie lub innym zagrożeniu. Wszystkie okazały się fałszywe. Czy policja ustaliła sprawców?
W czwartek, 31 stycznia, do sądu okręgowego dotarła przesyłka z tajemniczym proszkiem i informacją, że jest to wąglik. Podobna kilka godzin później dotarła do prokuratury. W międzyczasie pojawiła się też informacja o ładunku wybuchowym w siedzibie sądu.
Na nogi postawiono wszystkie[paywall] służby ratunkowe, w gotowości był personel oddziału zakaźnego przemyskiego szpitala. Na miejsce ściągnięto strażaków z Leżajska i Nowej Sarzyny, specjalizujących się w ratownictwie chemicznym. Ewakuowano okoliczne budynki, m.in. szkołę podstawową.
Zaledwie 4 dni później, w poniedziałek, wiadomość o bombie została wysłana do sądu rejonowego. W kilkadziesiąt minut zweryfikowano tę informację jako nieprawdziwą. Ten sam obiekt ponownie stał się celem żartownisia w połowie lutego. Wtedy też szybko ustalono, że to fałszywy alarm.
Ostatnio służby zostały postawione na nogi w minionym tygodniu. W czwartek, 21 lutego, wiadomość z pogróżkami dotarła do siedziby Prawa i Sprawiedliwości w Przemyślu, w której swoje biuro ma też marszałek Marek Kuchciński. Zagrożenia nie znaleziono.
Seria fałszywych alarmów na Podkarpaciu rozpoczęła się w Rzeszowie. 29 stycznia wiadomość o bombie dotarła do biura Polskiego Stronnictwa Ludowego w tym mieście. Tego samego dnia również w Przemyślu pirotechnicy sprawdzali kilka obiektów. Policja nie ujawniła jednak, o które instytucje chodziło.
Gdy natomiast dwa dni później Przemyśl żył informacją o wągliku, w Podkarpackim Urzędzie Wojewódzkim ogłoszono alarm bombowy. Ewakuowano ok. 700 osób.
Z kolei 12 lutego w Zarzeczu koło Przeworska ewakuowano 120 osób z jednego z bloków. Po godz. 20 mieszkanka odebrała telefon z informacją o bombie i powiadomiła policję. Wszystkie te przypadki okazały się fałszywymi alarmami. Wywołały jednak duże utrudnienia oraz wygenerowały spore koszty. Jak nam podał mł. bryg. Grzegorz Latusek z Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Przemyślu, tylko akcja w sądzie okręgowym pochłonęła 6646 zł. Mowa wyłącznie o kosztach straży pożarnej, a przecież na miejscu pracowały też inne służby.
Do tej pory policja nie poinformowała o zatrzymaniu jakiegokolwiek sprawcy głupich żartów. A przecież adresy IP, z których zostały wysłane wiadomości oraz miejscowości, w których przesyłki zostały nadane, są z pewnością do ustalenia.
– W związku z ostatnimi zgłoszeniami wciąż trwają policyjne czynności. Na tym etapie nie możemy informować o policyjnych ustaleniach – mówi podkomisarz Ewelina Wrona z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie.
– Każda informacja o podłożonej bombie traktowana jest przez policjantów bardzo poważnie. Sprawcy fałszywych alarmów muszą się liczyć z surowymi konsekwencjami, grozi za to nawet do 8 lat więzienia. Sąd może też zdecydować o obciążeniu kosztami chociażby ewakuacji – dodaje podkom. Wrona.
Policjantka zaznacza, że skuteczność policji w ściganiu takich przestępstw jest bardzo wysoka. W 2018 r. na Podkarpaciu odnotowano 4 fałszywe zawiadomienia o zagrożeniu. Wszystkie sprawy zostały wykryte, ustalono 5 podejrzanych.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze