Jeśli ktoś chce zakrzyknąć: „wow”, może. Jeśli ktoś chce pomędrkować i rzec: „no, no, no…”, niechże tak zrobi. Ale niech nikomu nie przejdzie przez głowę myśl o nadmiernej euforii, połączonej z megalomańskim snem o potędze. To naprawdę wygląda bardzo dobrze, ale wszystko zweryfikuje parkiet. Nie podczas przedsezonowych spotkań kontrolnych, a mistrzowskich zmagań, które ruszają w drugi weekend września br. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, aby delikatnie zasugerować: PGNiG Superligo, będziesz (chyba) miała „czarnego konia”…
Po bardzo dobrym występie w międzynarodowym turnieju w Piotrkowie Trybunalskim (13 – 15 sierpnia br.) i zajęciu w nim 3. miejsca, team Reidara Møistada jeszcze lepiej spisał się w kolejnym (21 – 22 sierpnia br.) przedsezonowym, bardzo mocno obsadzonym, sprawdzianie. W XXIV Międzynarodowym Memoriale im. Henryka Kruglińskiego w Lubinie nie przegrał meczu, zajmując 2. miejsce. Jarosławianki tylko gorszym stosunkiem bramek uległy mistrzyniom Polski, gospodyniom zmagań, Zagłębiu Lubin.
W imprezie na ziemi aktualnych mistrzyń Polski, zespołu prowadzonego przez charyzmatyczną, znakomitą przed laty skrzydłową reprezentacji Polski Bożenę Karkut, wzięły udział cztery drużyny. I to nie byle jakie. Mistrzynie Ukrainy HC Galiczanka Lwów, mistrzynie Polski Zagłębie Lubin, ekipa, która do ostatnich kolejek poprzedniego sezonu walczyła o medal MP, czyli Piotrcovia Piotrków Trybunalski i… ubiegłosezonowy kopciuszek, który do pewnego momentu drżał o to, aby Ruch Chorzów nie dostał turbodoładowania i nie zrzucił go na ostatnie miejsce w tabeli, czyli Eurobud Grupa JKS Jarosław. Gdyby przyjąć za wyrocznię poziom wspomnianych ekip z poprzedniego sezonu, ekipa norweskiego trenera R. Møistada w lubińskim turnieju miała być tylko miłym sparingpartnerem dla reszty stawki. Tyle, że kopciuszek przemienił się w księżniczkę. Jeszcze co prawda nie do końca gotową, aby zostać królową, aby założyć na głowę koronę, ale bardzo mocną pretendentką do realnego obcowania z insygniami.
Jarosławianki rozegrały trzy bardzo dobre spotkania, w których co prawda nie zabrakło mankamentów, ale z pewnością są one do wyeliminowania. Na dzień dobry nie miały problemów z pokonaniem mistrzyń Ukrainy, potem bez większych problemów uporały się z Piotrcovią, z którą – przypomnijmy – w poprzednim sezonie przegrały trzy mecze, jeden różnicą kilkunastu bramek. To jednak przeszło do historii i dobrze byłoby, aby ligowe rywali Eurobud Grupy JKS pamiętały o tym. Znakomity był mecz o wygraną w imprezie. Jarosławianki zmierzyły się w nim z gospodyniami, które pewnie pokonały zarówno Piotrcovię, jak i Galiczankę. Były faworytkami, choć podczas wspomnianego turnieju w Piotrkowie Trybunalskim team R. Møistada postawił się nie na żarty, przegrywając ledwie 26:27.
W I połowie lubinianki nie miały za wiele do powiedzenia. Nie były w stanie złapać właściwego rytmu gry. Jarosławianki kapitalnie prezentowały się w defensywie. W drugich 30 minutach ekipa B. Karkut z mozołem odrabiała straty, ale jeszcze w 52. min przegrywała 21:23. W 56. min doprowadziła do remisu 23:23, a potem wyszła na 1-bramkowe prowadzenie. Finalnie pojedynek zakończył się remisem. Ten sprawił, że tylko lepszym stosunkiem bramek mistrzynie Polski sięgnęły po triumf w całej imprezie. I pomyśleć, że wszystko działo się pod nieobecność największej „armaty” w talii Reidara Møistada, czyli Aleksandry Zimny, która złamała kość śródręcza, ale jest już po zabiegu i czeka na szybki powrót do gry.
Wyniki:
Eurobud Grupa JKS – HC Galiczanka Lwów 29:23 (16:11)
Eurobud Grupa JKS – Piotrcovia Piotrków Trybunalski 29:25 (15:12)
Eurobud Grupa JKS – Zagłębie Lubin 25:25 (14:11)
***
W innych meczach: Zagłębie – Piotrcovia 33:27, Zagłębie – HC Galiczanka 34:18, HC Galiczanka – Piotrcovia 22:22.
Kolejność: 1. Zagłębie Lubin, 2. Eurobud Grupa JKS Jarosław, 3. Piotrcovia Piotrków Trybunalski, 4. HC Galiczanka Lwów.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze