Pojechać, wygrać, zapomnieć i schować się, szukając spokoju i odkurzając atuty, które posiadają, ale gdzieś je zapodziały. To były i są zadania piłkarek ręcznych Eurobud JKS Jarosław na dzisiaj (19 października br.) i kolejnych kilka tygodni, kiedy w rozgrywkach PGNiG Superligi nastąpi przerwa ze względu na Mistrzostwa Europy (4 – 20 listopada br.). Z pierwszego warunku jarosławianki się wywiązały. Oby drugi się ziścił!
Zadanie było jasne: wygrać. Nieważne jak, ważne, aby. To się udało, ale po sporych męczarniach, które wynikały z wciąż zbyt dużej ilości błędów własnych, braku pewności siebie, skuteczności i radości z gry.
Spotkanie było bardzo wyrównane, choć stroną przeważającą były przyjezdne. Sporym mankamentem były „pudła” z linii rzutów karnych i zbyt duża ilość kar z niczego. Dodać trzeba, że i przy nie do końca sprawiedliwych werdyktach lubińskiej pary sędziowskiej. Zaczęło się od trafienia Aleksandry Dorsz, ale potem cztery bramki z rzędu zdobył beniaminek. Jeszcze w 11. min wygrywał 7:5. Seria 0:4, do której pospołu przyczyniły się Aleksandra Zimny i Wiktoria Gliwińska pozwoliła Eurobud JKS-owi odskoczyć po kwadransie na 7:9. Prowadzenie nie oddały już do końca pojedynku, ale o komplet punktów musiały drżeć do końca. I połowa zakończyła się minimalnym prowadzeniem gości.
Przez niemal 20 minut II odsłony przyjezdne z mozołem budowały przewagę. Za sprawą niezawodnej w tym sezonie Valentiny Nestsiaruk i nieźle tym razem funkcjonujących skrzydeł w 49. min wygrywały już 18:23. Mimo że grały już bez A. Zimny, która 4 minuty wcześniej ujrzała czerwoną kartkę. Nic oczywiście nie było jeszcze rozstrzygnięte, ale i nic nie wskazywało na to, że jarosławianki roztrwonią tę przewagę. A jednak. Ambitne chorzowianki postawiły wszystko na jedną kartę, narzucając rywalkom swoje warunki gry i wymuszając na nich proste błędy. Tych było na tyle, że w 57. min Ruch dogonił Eurobud JKS. Było 23:23. Na szczęście w końcówce więcej zimnej krwi zachowały jarosławianki. Nie pomyliła się Małgorzata Trawczyńska, z 7 m V. Nestsiaruk. Na kilkadziesiąt sekund przed finałem było 23:25. I mimo że na ławce kar wylądowała za moment Sylwia Matuszczyk, gospodyniom udało się jedynie zmniejszyć do minimum rozmiary porażki. Mogły jednak doprowadzić do serii rzutów karnych. Na 30 s przed końcem – przy grze w przewadze i pustej jarosławskiej bramce – piłkę przejęła Anastazja Bondarenko, oddała rzut, ale był zbyt lekki i Weronika Kordowiecka zdążyła wrócić i wybić piłkę na wagę drugiego triumfu w PGNiG Superlidze.
Ruch Chorzów – Eurobud JKS Jarosław 24:25 (12:13)
Ruch: Ciesiółka, Knapik – Bondarenko 4, Kalyhina 0, Morozenko 0, Polańska 1, Gryczewska 1, Kolonko 6, Masiuda 4, Kavalova 2, Doktorczyk 1, Stokowiec 2, Sytenka 0, Jasinowska 1, Grabińska 2, Kiel 0.
Eurobud JKS: Kucharczyk, Kordowiecka – Dorsz 1, Trawczyńska 2, Matuszczyk 3, Wołownyk 2, Gliwińska 3, Nestsiaruk 7, Mokrzka 0, Zimny 6, Smolin 1, Strózik 0, Kozimur 0.
Sędziowali: Tomasz Rosiak i Przemysław Stężowski (obaj z Lubina). Kary: Ruch – 6 min; Eurobud JKS – 14 min. Czerwona kartka: Zimny (45. – faul). Widzów: 200.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze