Młodziutki I-ligowy zespół Michała Kubisztala wygrał drugi mecz w tym sezonie na dwa rozegrane pojedynki. Musiał jednak w spotkanie z outsiderem włożyć sporo sił.
AZS AWF Warszawa w zeszłym sezonie był jednym z najlepszych zespołów w lidze. W tym wygląda na to, że będzie dramatycznie bronić się przed spadkiem. Odpływ najlepszych zawodniczek, które skończyły studia, ma swoją cenę.
W jarosławskim zespole także nie ma największych gwiazd z zeszłego sezonu, czyli sióstr Szymborskich czy Igi Wicińskiej. O powtórzenie zeszłosezonowych rezultatów będzie niezmiernie ciężko, ale póki co JKS San ma na swoim koncie komplet punktów.
Dzisiejsze (11 października br.) wieczorne spotkanie w hali MOSiR zaczęło się od prowadzenia gospodyń po trafieniu najskuteczniejszej w ich szeregach Aleksandry Pazdro, ale potem, aż do 36. min, lepsze wrażenie sprawiły przyjezdne. Wśród niuch nie do zatrzymania były przede wszystkim Patrycja Drewniak i Katarzyna Adaszyńska, które z 16 bramek akademiczek w I połowie zdobyły 14!
We wspomnianej 36. min warszawianki wygrywały 19:20, ale zaczęły popełniać coraz więcej błędów, a miejscowe skrzętnie to wykorzystały. Seria 5:0 pozwoliła im na kwadrans przed końcem objąć prowadzenie 24:20 po bramce Angeliki Lubereckiej i – mimo starań i ambitnej postawy gości – 4-bramkową przewagę utrzymały do końca meczu.
JKS San Jarosław – AZS AWF Warszawa 30:26 (15:16)
JKS San: Musakova – Hawryluk 2, Hołda 0, Kasprzykowska 0, Leśniak 0, Zięba 0, Szczotka 3, Dębiak 6, Pazdro 10, Świerk 0, Luberecka 9.
AZS AWF Warszawa: Bartold, Gut – Domowicz 1, Martyniuk 0, Stępień 1, Gajek 1, Kozak 2, Adaszyńska 6, Drewniak 12, Bratek 0, Jagiełło 1, Wrzesińska 2.
Sędziowali: Jakub Pach (Kraków) i Piotr Węgrzyn (Bochnia). Kary: JKS San – 8 min; AZS AWF Warszawa – 12 min. Czerwona kartka: Gajek (26. – gradacja kar). Widzów: 80.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze