HISTORIE DAWNE ŻP Jak być miłością, gdy serce jest wypełnione złością? O ile miłość jest uczuciem uszlachetniającym i wznosi człowieka na wyżyny duchowe – o tyle to samo uczucie, przerodzone w ślepotę, zwierzęcą namiętność, strącić jest zdolne człowieka w otchłań zbrodni. Stara to jak świat historia – aktualna do dziś. Czasami do zbrodni dochodzi pod wpływem zwykłej kłótni.
Wieczorem 11 stycznia (środa) 1893 roku miasto było widownią nieszczęścia. Żandarm Jan Waseraba, zbiegłszy z posterunku w Medyce, przybył do Przemyśla i zatrzymał się w hotelu Pod Dębem, dokąd zwabił swoją ukochaną Marię Pawłucką. Przyszła do niego o godzinie 9 rano. Oboje zamknęli się w pokoiku na drugim piętrze, którego okna wychodziły na daszek przylegający do ganku.
O ucieczce Waseraby doniósł komendzie w Przemyślu komendant posterunku żandarmerii w Medyce. Zarządzono poszukiwania. Patrol jeszcze w tym samym dniu odnalazł go wieczorem w hotelu. Tam dowiedziano się od pokojowego, że uciekinier posiada karabin. Ponieważ pokój był zamknięty od wewnątrz, komendant postawił na korytarzu przed drzwiami straże, a sam udał się do rotmistrza żandarmerii po dalsze rozkazy.
Wyjątkowy ruch na korytarzu i ganku nie uszedł uwadze Waseraby, ponieważ zatarasował drzwi łóżkiem, umywalką i stolikiem, a następnie odbezpieczył karabin. Wtedy to[paywall] Pawłucka przerwała groźną ciszę krzykiem: „Jasiu, przecież do mnie strzelać nie będziesz”. Zaledwie wypowiedziała te słowa, padły 4 strzały. Szybko wyłamano drzwi.
Na łóżku leżała kobieta, a na podłodze pod piecem jej kochanek. Na podłodze widoczna była krew. Przywołany lekarz Smolarski stwierdził śmierć. Maria otrzymała trzy strzały – najpierw w twarz, potem w prawą pierś, a na końcu w lewą rękę. Jej Jasiek, przyłożywszy sobie lufę karabinu pod brodę, popełnił samobójstwo. Kula wyszła czołem, wyrywając kawał kości i mózgu. Zwłoki mordercy i ofiary zawieziono do kostnicy. Przyczyną tragedii była chorobliwa zazdrość żandarma („Gazeta Przemyska” 1893, nr 5).
We wsi Żurawica pod Przemyślem mieszkał Żyd Dawid Felsen, ortodoksa trudniący się wyszynkiem. Miał on prześliczną 17-letnią córkę – imieniem Fani, której uroda słynęła daleko, nawet poza granicami wioski. W pracy pomagała ojcu, obsługując klientów w czasie jego chwilowej nieobecności.
W tej samej wsi pracował na posterunku komendant żandarmerii (Postenführer) 32-letni Jan Wójcik – młody i przystojny katolik, który często gościł w karczmie. Pewnego dnia Jan i Fani przypadli sobie do gustu. Od tego czasu spotykali się niemal codziennie, choć robili to w miarę dyskretnie. Na ten romans patrzył bardzo niechętnie, a nawet z wrogością 68-letni karczmarz, ponieważ ani mu przez myśl nie przyszło, by jego córka wyszła za mąż za innowiercę.
Gorąca miłość trwała aż do pewnego dnia, w którym Jakub Felsen musiał w interesach swoich wyjechać do Przemyśla. W tej sytuacji, z konieczności, zostawił swoją piękną Fani za ladą szynkową, by prowadziła interes. Wrócił do domu dopiero wieczorem. Ku swemu oburzeniu, zastał córkę w objęciach żandarma – w sytuacji jednoznacznej. Prawowiernego Żyda niesamowicie oburzyła jej lekkomyślność. Wtedy popuścił wodze swemu gniewowi, nie szczędząc dziewczynie i jej uwodzicielowi dosadnych, a nawet wulgarnych słów. Żandarm śmiertelnie się obraził.
W styczniu 1905 roku rozegrała się krwawa tragedia. Wójcik, człowiek ambitny, narwany, nie pozostawał mu dłużny. By się dalej nie kłócić – wybiegł z karczmy, lecz szybko do niej powrócił z karabinem służbowym. Stanąwszy w drzwiach, przyłożył lufę do piersi struchlałego Żyda. Padł zabójczy strzał i ojciec Fani, zatoczywszy się, runął z jękiem na ziemię. Na ten widok córka krzyknęła przeraźliwie i wybiegła na dwór, wołając o pomoc. Żandarm popędził za nią, lecz potknąwszy się na progu, upadł i złamał drewnianą kolbę karabinu. Jednak szybko się pozbierał, dogonił Fani i bagnetem zranił ją w rękę. Wreszcie dał spokój ze ściganiem ukochanej i wrócił na posterunek. Tam pożyczył od kolegi karabin i zastrzelił się.
Na nic zdołało się śledztwo, ponieważ ofiara i morderca już nie żyli. Po krótkim czasie Fani wyjechała z Żurawicy, ponieważ miejscowa ludność obwiniała ją moralnie za to nieszczęście. („Nowości Ilustrowane” 1905, nr 2).

Żandarm Wójcik wystrzałem z karabinu zabija karczmarza Felsena.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze