Dagmara Kuchno, młoda kobieta, matka dwójki córek, z wykształcenia fizjoterapeutka, z zawodu bizneswomen i fotograf. Ma swoje studio fotograficzne w Radymnie, w którym organizuje sesje zdjęciowe indywidualne, wizerunkowe, ciążowe, rodzinne. Robi także reportaże okolicznościowe, a jej klientami są nawet paromiesięczne noworodki. Od niedawna oferuje także wyjątkowe sesje plenerowe. Skąd wzięła się u niej chęć zmiany pracy i założenia własnego biznesu?

fot.Dagmara Kuchno
Ulubione stylizacje pani fotograf to sesje bożonarodzeniowe – niebanalne dodatki i perfekcjonizm w każdym calu to jej cechy rozpoznawcze.
– Fotografią interesowałam się od zawsze, ale była to tylko moja pasja, robiłam zdjęcia wyłącznie dla siebie. Nigdy nie przypuszczałam, że może się to przekształcić w ścieżkę zawodową. Pracowałam jako fizjoterapeutka, lubiłam swoją pracę, nie myślałam o zmianach – opowiada D. Kuchno.
Jak się okazało, owe zmiany nadeszły wraz z przyjściem na świat Lili – obecnie sześcioletniej córki fotograf. Wówczas Dagmara sięgnęła po aparat, by uwieczniać w kadrach swoją pociechę. Początkowo były to amatorskie zdjęcia, później zaczęły powstawać pierwsze stylizacje i scenografie. Wszystko w pokoju córki, by móc zatrzymać wyjątkowe chwile.
– Pamiętam zdjęcia przy choince i scenografię z okazji jej pierwszych urodzin – wspomina. – Wtedy też koleżanki, widząc efekty mojej pracy, zaczęły[paywall] prosić mnie o zrobienie zdjęć ich dzieciom – mówi.
Czy to był pierwszy krok do zmiany zawodu i założenia własnej działalności?
– Kiedy byłam na urlopie macierzyńskim, faktycznie zaczęło mi to chodzić po głowie. Brałam udział w wielu kursach fotograficznych online, miałam nieprofesjonalny aparat. W którymś momencie uznałam, że dobrze byłoby zgłębić ten temat, a dzięki kolejnym udanym zdjęciom miałam coraz więcej motywacji – wyjaśnia fotografka.
Kiedy Dagmara pojawiła się na pierwszych warsztatach, prowadzący był zdziwiony, że przyjechała na nie z amatorskim aparatem. Zapytał, co tutaj robi. – Zaczynałam od zera, ale miałam zapał, energię i pasję – wspomina D. Kuchno.
Zrezygnowała z dotychczasowej pracy, zaryzykowała i zdecydowała się założyć własną działalność. Podkreśla, że bez wsparcia rodziny i bliskich mogłoby jej się to nie udać.
– Moje pierwsze studio miało około 20 metrów kwadratowych. Stopniowo robiłam kolejne kursy i szkolenia, a przede wszystkim fotografowałam. Cały czas inwestuję w wiedzę i się rozwijam, chcę robić coś nowego, żeby zadowolić moich klientów, którzy często do mnie wracają na kolejne sesje – opowiada.
Po kilku latach D. Kuchno dorobiła się dużego studia fotograficznego, w którym ma przestrzeń do tworzenia nowatorskich scenografii. Jej klienci to nie tylko osoby z Radymna i okolic, ale także z Rzeszowa, Przemyśla czy Jarosławia. Dlaczego wracają do niej tak ochoczo?
– Myślę, że lokalizacja studia nie jest tutaj najważniejsza. Liczy się to, jakie zdjęcia robię i to, jakim jestem człowiekiem, bo kiedy klienci wracają na kolejne sesje, nie robią tego tylko ze względu na moje zdjęcia, dla nich ważne jest także to, jaką mam osobowość i energię – wyjaśnia.

fot.Dagmara Kuchno
Pierwsze zdjęcia Dagmara robiła amatorskim aparatem cyfrowym. Początki były trudne i wymagały podjęcia ryzyka.
Zawód fotografa to zawód wymagający nie tylko artystycznego zmysłu, ale także wiedzy specjalistycznej, umiejętności współpracy i dużej kreatywności. Dagmara zaznacza, że w tej chwili na rynku jest ogromna konkurencja, studiów fotograficznych jest bardzo dużo, dlatego zdobycie klientów to nie tylko kwestia umiejętności. Trzeba umieć zaskakiwać i dać się polubić.
Co może stanąć na przeszkodzie osiągnięcia spełnienia zawodowego i kalendarza pękającego w szwach?
– Najtrudniejszym okresem był dla mnie czas pandemii. Musiałam ponosić koszty posiadania własnej działalności, a nie mogłam realnie pracować i zarabiać. Był to jeden z moich największych kryzysów. Bardzo brakowało mi sesji i energii, która im towarzyszyła. Kiedy fotografuję, czuję, jakby ktoś zabrał mnie do innej rzeczywistości. Kiedy pandemia się skończyła, energia wróciła, pojawiły się tysiące nowych pomysłów, wrócili klienci i moc, którą dawali mi wcześniej – mówi Dagmara.
W jej ofercie, po okresie izolacji, pojawiły się rodzinne sesje plenerowe, które okazały się strzałem w dziesiątkę. Jak mówi fotografka, klienci często czują się skrępowani przed obiektywem. Natomiast w momencie, kiedy sesja zamienia się w niepozowany czas dla rodziny, zapomina się o aparacie.
Jedyną ingerencją fotografa są drobne sugestie. Podczas rozmowy poprzedzającej sesję podpowiada, jak się przygotować do sesji, jakie ubranie włożyć, jakie wzory i kolory wyjdą najlepiej na zdjęciach. Po takiej konsultacji klient już wie, że jest w dobrych rękach.
– Wielkimi krokami zbliża się okres moich ulubionych sesji świątecznych. Uwielbiam klimat Bożego Narodzenia. W tamtym roku w ogóle ich nie organizowałam, ponieważ nie pozwoliła mi na to zaawansowana ciąża. Teraz Hania ma już dziesięć miesięcy, a ja wciąż kilka wolnych terminów na sesje bożonarodzeniowe – cieszy się młoda pani fotograf.
Dagmara to kobieta, która spełnia się w dwóch rolach: jest fotografem i matką. Nawet nasza rozmowa odbywała się w obecności jej młodszej pociechy. Zaznacza, że nie wróciła jeszcze do pracy w pełnym wymiarze, ponieważ ogromną uwagę poświęca rodzinie.
– Staram się utrzymać równowagę, poświęcam czas swoim dzieciom, bo wiem, że te momenty już nie wrócą, chcę przy nich być. Jestem szczęśliwa w miejscu, w którym obecnie się znajduję. Cieszę się, że kilka lat temu zaryzykowałam i miałam w sobie tyle siły, by teraz mieć pracę, którą kocham. To ogromnie ważne i niezbędne do spełnienia – podsumowuje.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze