Reklama

Hulanki, najazdy, zajazdy i coś jeszcze… Cz. I – Ogniem i mieczem

25/08/2025 17:57

Ziemia przemyska bogata była szlachtą prastarą, miejscową od wieków na niej osiadłą. W wieku XVI i XVII żyją tu rody Bolestraszyckich, Drohojowskich, Dunikowskich, Fredrów, Gorajskich, Grochowskich, Herburtów, Krasickich, Orzechowskich, Pileckich, Pieniążków, Płazów, Stadnickich, Sienieńskich, Wapowskich. Nadto na dobrach dziedziczonych lub królewszczyznach przebywają w tym czasie: Jordanowie, Ligęzowie, Lubomirscy, Opalińscy, Tarnowscy i inni. Szlachta tutejsza sławna była w całej Polsce z porywczego charakteru, zawziętości, gwałtownego temperamentu i lekceważenia obcego życia i zdrowia. A oto przykłady.


Stanisław (herbu Szreniawa bez Krzyża) „diabłem” zwany

Ród Stadnickich wydał na świat jedną z najbarwniejszych postaci tej ziemi – Stanisława Stadnickiego ur. w 1551 (prawdopodobnie) w Dubiecku, dziedzica wsi Nienadowa, którą zamienił na Łańcut. „Diabeł” – jak go później nazwano – był siostrzeńcem równie słynnego banity Samuela Zborowskiego. Litania win Stanisława jest duża i różnorodna. Był najgłośniejszym awanturnikiem, postrachem nie tylko w swoich łańcuckich dobrach. Swoich przeciwników więził w lochach, a wbita czarna strzała w drzwi dworu szlacheckiego oznaczała kłopoty i zjawienie się Diabła z Łańcuta. Jako zwolennik reformacji, kalwin prowadził walkę z biskupem przemyskim Dziaduskim. Procesował się z sąsiadami Herburtami, Opalińskimi, Ligęzami, Korniaktami etc. Zastraszał i napadał zwolenników króla Zygmunta III Wazy, pisząc do nich odezwy: …napominam, abyście ani ruszeniem pospolitem, ani podatkami jakimiś stronie tamtej nie pomagali… Gdzie byście co takiego począć mieli, tedy bądźcie pewni tego, iż mścić się będę na dobrach i osobach waszych mieczem i ogniem. Nie należy się Wam o króla bać, ale doma siedzieć i posłuszeństwo oddać… (W. Łoziński, Prawem i lewem, Warszawa 2022 r. t. II, s. 587)

Reklama

Wojny, wojenki…

O co się toczyły? Powodów było wiele. A to chodziło o organizowanie jarmarku, a to o niespłacone długi lub zajęcie spichlerzy i zboża sąsiadów. Nasz „bohater” procesował się z rodem Ligęzów o jarmark rzeszowski, z którego dochody czerpał nie on, tylko Spytek Ligęza. Postanowił więc utrudnić kupcom dotarcie do Rzeszowa, zmuszając ich do handlu w Łańcucie, by czerpać z niego zyski. Ostrzej wyglądał spór Stadnickiego z Konstantym Korniaktem z Sośnicy, któremu Stadnicki był winny pieniądze za zadłużony u Korniakta Łańcut. Diabeł nie miał zamiaru oddać długu i zastraszał bogatego właściciela Sośnicy. W końcu latem 1605 r. podjął wyprawę z 1500 ludźmi, artylerią, machinami oblężniczymi i najechał Sośnicę. Po krótkim oblężeniu zamek zdobył i złupił, a Korniakta osadził w swoim więzieniu w Łańcucie. Uwolnił go dopiero wówczas, gdy ten zrzekł się wszystkich należności od niego i poświadczył na piśmie, że nie doznał żadnej krzywdy od pana na Łańcucie.

Opaliński pogromcą Diabła Łańcuckiego

Przekazy historyczne potwierdzają, iż Stanisław – Diabeł spustoszył i spalił wiele miejscowości, w tym Tyczyn, Trzebownisko, Zaczernie. Maltretował mieszkańców, każąc obcinać im ręce, nogi. W swoim zameczku zwanym Piekłem na Łysej Górze (obecnie Wzgórze plebańskie) w Łańcucie więził i torturował poddanych i oponentów.  W roku 1607 najechał dwór w Łące k. Rzeszowa oraz Leżajsk (siedzibę Opalińskiego). Jak by tego było mało, wypędził łańcuckich katolików z kościoła parafialnego, niszcząc ołtarz. Pieniądze z rabunków przeznaczał na zbór kalwiński. Kres temu warcholstwu położył starosta leżajski Łukasz Opaliński, wspierany przez księżnę Annę Ostrogską z Jarosławia. Ostrogska dała mu paruset kozaków i 12 armat polowych. W walce pomiędzy obu magnatami wzięło udział kilka tysięcy wojska. Łukasz Opaliński najpierw pojmał żonę Stadnickiego w Wojutyczach, a samego Stanisława dopadli kozacy Opalińskiego koło Dobromila w Tarnawie 20 sierpnia 1610 r. Mieczysław Orłowicz w „Ilustrowanym  przewodniku po Przemyślu i okolicy”, wyd. we Lwowie 1917 r. (s. 57) pisze: „tu też (w Przemyślu) 26 sierpnia 1610 w sześć dni po zabiciu go w Tarnawie prezentował jego zwłoki z odciętą głową Łukasz Opaliński z Leżajska, biorąc na siebie winę i zasługę równocześnie jego gwałtownej śmierci”.

Reklama

 Drohojowski kontra Stadnicki z Leska  

Kolejną tragedią zakończyła się wojna pomiędzy Janem Tomaszem Drohojowskim a innym Stadnickim, tym razem Stanisławem z Leska. Wojny między obu rodami pełne były bitek i awantur, procesów i skarg. I tak w roku 1601 Jan Tomasz (starosta przemyski, referendarz koronny) kazał strzelać z armat z zamku przemyskiego do ludzi Stanisława z Leska. Kule padały pod katedrę, naruszając poświęcony obszar kościelny i cmentarny. Za to biskup przemyski Pstrokoński obłożył Drohojowskiego klątwą kościelną. Koniec końców, winowajca upokorzył się przed biskupem i klątwę zdjęto. Tymczasem walka między obu rodami trwała nadal. Bitwy i napady toczyły się w całej okolicy, między Sanokiem, Przemyślem i Samborem. Jak podaje cyt. powyżej W. Łoziński, (t. II, s. 468), ostatnia potyczka rozegrała się w samym Przemyślu i w dniu 19 listopada o godzinie 12 (1605 r.)  poległ towarzysz wypraw wojennych Zamojskiego, a zarazem fundator kaplicy w katedrze przemyskiej – Jan Tomasz Drohojowski z Drohojowa herbu Korczak.

Reklama

Smutny los wdowy

Po tragicznej śmierci Jana Tomasza wdowa po nim Jadwiga z Herburtów i syn Mikołaj Drohojowski znaleźli się w bardzo trudnym położeniu. Tłum wierzycieli ruszył po schedę. Pierwszy wykorzystał trudną sytuację rodziny Diabeł – Stanisław Stadnicki. Zagrabił przemocą wieś Wojutycze z inwentarzem. Z kolei Jan Krasicki najechał Rybotycze i złupił wsie tego klucza będące własnością Drohojowskich. Zaraz po nim oblegał zamek rybotycki Marcin Stadnicki. Wdowa Jadwiga Drohojowska zamknęła się w zameczku, stawiając opór. Wyczerpawszy jednak zapasy żywności, musiała się poddać, a Marcin Stadnicki ograbił doszczętnie zamek z kosztowności i wyposażenia. Nie dość na tym nieszczęść, wdowę po referendarzu zasypano wielką ilością pozwów na kwoty idące w tysiące złotych. Miasto Przemyśl również wniosło pretensję do Jadwigi o zwrot kwoty za szkody wyrządzone miastu przez żołnierzy męża nieboszczyka. Jadwiga z Herburtów Drohojowska i jej mąż referendarz znaleźli mściciela swoich krzywd w osobie siostrzeńca Jana Szczęsnego Herburta z Dobromila.

Krasicki kontra Ligęza

Kolejna tragiczna historia rozegrała się we dworze we wsi Buszkowice pod Przemyślem. Tu w roku 1600 doszło do gwałtownego najazdu na dwór. Najechał go Jan Krasicki z Hruszatycz (rej. samborski ), który po zdobyciu dworu zamordował Stanisława Ligęzę. Tak tę scenę opisuje Władysław Łoziński w „Prawem i Lewem”, t. II, s. 509. „Gdy nieboszczyk Ligęza o miłosierdzie, a najwięcej o kapłana prosząc ręce złożywszy, klękał, sam Krasicki mieczem okrutnie przez głowę i twarz go ranił i rękę lewą mu odciął, a potem już do umarłego, nad nim stojąc, wszystkim kazał strzelać, tak aż koszula na Ligęzie do szczętu zgorzała i ciało okrutnie popalone jest”.

Reklama

Słowo końcowe

Podane przykłady nie wyczerpują wszystkich przewin i okrucieństw naszej szlachty. Jak widać, jej członkowie byli w pełni dziećmi swego czasu, swego kraju, a przede wszystkim swojej warstwy społecznej i dziedziczyli naturalnie wszystkie wady tego środowiska. Jak widać, chętnie szli lewem, kiedy trudniej było prawem i nie wahali się użyć szabli. Dla przeciwwagi o cnotach, które również posiadali, napiszemy w drugiej części artykułu pt. „Książką i piórem”.  

dr Beata Świętojańska

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 25/08/2025 17:57
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama