Reklama

Jak grochem o ścianę

Prawdę powiedziawszy wypadałoby mi powtórzyć słowa z połowy lutego br., kiedy w kilkunastu zdaniach rozwodziłem się nad wciąż aktualną prawdą, zawartą na kartach satyry Ignacego Krasickiego „Monachomachia”. Prawdą zawartą w zdaniu: „prawdziwa cnota krytyk się nie boi”.

Obiecaliśmy wówczas, że nadal będziemy rzetelnie oceniać pracę władz Przemyśla. I słowa dotrzymujemy. Po raz kolejny elity rządzące obecnie miastem pokazują, że mają z tym poważne problemy. Że pozbawione są odporności na jakąkolwiek krytykę. Że przyszły na stołki z jedną prawdą. Swoją prawdą. Innej nie tolerują. Nie jesteś z nami, jesteś naszym wrogiem. Rządzący miastem zapomnieli chyba, że jednym z ich obowiązków jest odpowiadanie na pytania.

Od jakiegoś czasu kolejne teksty pozbawione są komentarza, ustosunkowania się władz miasta do problemów, pytań, z którymi się do nich zwracamy. Wygląda na to, że doszło do embarga informacyjnego. Bo ktoś najprawdopodobniej się obraził. Problem w tym, że to nie na nas się obrażacie! Nie odpowiadając, obrażacie, lekceważycie, traktujecie z pogardą i butą mieszkańców tego miasta. Mieszkańców, którzy nie należą do grupy internetowych klakierów, a tych, którym pewne sprawy i rozwiązania się nie podobają! Nie cierpimy z tego powodu. Z całą pewnością natomiast ucierpi Wasz wizerunek.

Reklama

Zamiast odpowiedzi np. na ważkie, drażliwe pytanie, co się stało z 394 tys. zł, które „gdzieś” się rozpłynęły po rezygnacji ze zwycięskiego projektu w kategorii I Budżetu Obywatelskiego’2020 (budowa zadaszenia na orliku przy ul. Dworskiego w Przemyślu), prezydent miasta Wojciech Bakun na swoim prezydenckim profilu ogłasza konkurs! Konkurs na najbardziej obraźliwe słowo, określające chuligana, który połamał dwie deski w ławce przy ulicy Franciszkańskiej. Cytuję: „(...) Jakiego słowa użylibyście do określenia osobnika, któremu przeszkadzała ta ławka i postanowił na niej wyładować swoje frustracje. Proszę o nieużywanie epitetów, ale ze słowami powszechnie używanymi za obraźliwe możecie już kombinować. Popuśćcie wodze fantazji... do dzieła!”.

Ubawiłem się po pachy. Jeszcze bardziej, kiedy ktoś odpowiedział, że to nie chuligani, a mający nadwagę dwaj mieszkańcy miasta, którzy jak siedli we dwóch, to deski powiedziały pas. Ale był to ubaw przez łzy. Wciąż, niestety, panuje casus piaskownicy... Kilkanaście dni wcześniej włodarz miasta publicznie zaprezentował e-maila o bardzo poważnych groźbach kierowanych pod swoim adresem, po czym publicznie zaczął nawoływać do agresji słownej! Inaczej: do mowy nienawiści. Nie do wiary.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama