Zmarły 14 listopada kochany przez publiczność artysta estradowy Jerzy Połomski w środę, 23 listopada, został pochowany na warszawskich Powązkach. Odszedł, mając 89 lat. Był niezwykłym człowiekiem i wyjątkową osobowością. Podczas swojej kariery artystycznej bywał też w Jarosławiu. Do dziś wspomina się tu jego występy z 2007 i 2014 roku.
W programie wydarzenia dominowała oczywiście poezja, którą czytała aktorka Beata Zarembianka, ale wisienką na torcie był właśnie koncert Jerzego Połomskiego.
– Zaśpiewał przy wypełnionym szczelnie sporym przecież boratyńskim pałacu, mimo tego, że był to poniedziałek, typowo roboczy dzień tygodnia – wspomina Grażyna Stopa.
Salon dedykowany był wtedy[paywall] mamom, jako że 2 dni wcześniej obchodzony był Dzień Matki. O matkach mówiły wiersze, które napisały na tę okazję dzieci oraz młodzież objęte opieką jarosławskiego stowarzyszenia, a także zaprzyjaźnione z nim osoby z dysfunkcją intelektualną z jarosławskiego PSONI i domów pomocy społecznej z terenu powiatu, jak również profesjonalnie tworzący poezję autorzy.
– Pamiętam, że Jerzy Połomski był bardzo zainteresowany miastem – jego historią, więc przed wyjazdem na koncert do Boratyna miał okazję zwiedzić muzeum i jarosławski Rynek. Był też bardzo zainteresowany naszą stowarzyszeniową działalnością – opowiada G. Stopa. Połomski przypomniał wówczas salonowej publiczności swoje największe przeboje. Nawiązał z nią kontakt, chętnie rozdawał autografy z sympatycznymi dopiskami.
Wizytę w Jarosławiu artysta złożył też w 9 września 2014 roku. Zaśpiewał wówczas w Miejskim Ośrodku Kultury, na VI Międzynarodowym Festiwalu Kultury Kresowej – imprezie organizowanej cyklicznie przez władze miasta i jarosławski oddział Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich.
Sala widowiskowa pękała w szwach. Każdy chciał wspólnie z piosenkarzem zanucić znane i lubiane fragmenty piosenek z jego repertuaru m.in. „Bo z dziewczynami”, „Daj”, „Nie zapomnisz nigdy”, „Kiedy znów zakwitną białe bzy” czy „Ta ostatnia niedziela”.
Kiedy ze sceny wybrzmiała „Cała sala śpiewa z nami” – był to moment, w którym tytuł utworu oddawał jednocześnie zjawisko, jakiego doświadczyć można było na koncercie. Cała sala rzeczywiście śpiewała wraz z Jerzym Połomskim.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze