To był mecz prawdy dla ekipy Valiantsiny Kozimur. Mecz, który miał dać odpowiedź, czy w tym sezonie JKS San Jarosław może jeszcze marzyć o walce o najwyższe cele. Dał. Jeszcze nie teraz, jeszcze nie w tej kampanii. Jarosławianki zostały brutalnie potraktowane przez aktualnego lidera i praktycznie straciły szansę na 1. miejsce w tabeli.
Piłkarki ręczne JKS Sanu doskonale zdawały sobie sprawę ze stawki meczu. Ale nie zdołały utrzymać nerwów na wodzy. Przegrały z presją, ale i lepszym przeciwnikiem. Po prostu. Obecnie są zespołem gorszym od ROKiS Radzymin Marcovii Marki.
Pierwsze 20 minut gry wyglądało jednak bardzo przyzwoicie, by nie powiedzieć bardzo dobrze. Wynikiem, który najczęściej pojawiał się na tablicy świetlnej, był remis. W 13. min Aleksandra Dorsz trafił na 7:8, co dało sygnał do odważniejszych ataków. Na tyle udanych, że w 20. min jarosławianki prowadziły już 9:13, kiedy dwa razy z rzędu trafiła Julia Płocica. Niestety, to było wszystko, na co ich było w tym meczu stać. Niezrozumiały przestój zakończył się katastrofą. Fragment do końca I połowy przegrały aż 7:1 i na przerwę zeszły z 2-bramkową stratą (16:14). W II odsłonie wątpliwości już nie było żadnych. Niestety. Do 48. min gospodynie sumiennie budowały przewagę, która wówczas wynosiła 6 trafień – 26:20. Potem włączyły szósty bieg i zupełnie odarły rywalki z jakichkolwiek złudzeń. 9-minutowy fragment wygrały 8:1 i w 57. min gromiły JKS San aż 34:21.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze