6 kwietnia, o g. 19 w przemyskim pubie Fort XXII zagra Proletaryat. Z założycielem zespołu Tomaszem "Oleyem" Olejnikiem rozmawia Piotr Bałajan.
Dajcie sobie spokój z tym hałasem. Wy sobie myślicie, że za 30 lat ktoś o was będzie pamiętał? Przecież za pół roku wam się to znudzi, a ten cały gatunek przestanie istnieć. Często takie słowa słyszeliście na początku działalności zespołu?
– Owszem sugestii było wiele, najwięcej z Urzędu cenzorskiego. Natomiast w pewnym momencie uświadomiliśmy sobie, że zabawa zamieniła się w robienie czegoś ważnego i to nie tylko dla nas, i tym właśnie podzieliliśmy się z innymi. Zadanie było jedno nie chcemy robić niczego, co ma związek z komercją, tak było wtedy i tak jest do dzisiaj.
Czujecie upływ czasu? Czy te trzydzieści lat minęło, jak jeden dzień?
– Panta rhei można było by powiedzieć i nic nie da się z tym zrobić czas upływa nieubłaganie, ciekawostka natomiast polega na tym, że mentalnie mamy cały czas po 25 lat, to magia tego zawodu, która serwuje nam ciągłą podróż w czasie.
Zmiany w składzie grupy. Ten temat nie ominął Proletaryatu. Czy utrzymujecie kontakt z byłymi muzykami? A może wolicie palić za sobą mosty, usuwać ludzi z grona znajomych na Facebooku, takie tam… (śmiech)
– Staram się nie palić za sobą mostów, chociaż w życiu zdarza się różnie, w historii tego zespołu bywały trudne momenty, kiedy trzeba było dokonać jakiegoś cięcia, to były zawsze świadome wybory, które miały na celu dobro i przyszłość kapeli. Mam nadzieję, że nie ma wrogów wśród byłych i obecnych Proletaryuszy.
Czy Proletaryat próbował kiedyś zaistnieć na Zachodzie? Czy w ciągu tych trzydziestu lat zaistniała realna szansa na karierę TAM? Czy może ktoś stwierdził, że z polskimi tekstami piosenek to nie może się udać…
– Był taki kiedyś taki moment, kiedy nagraliśmy bodajże cztery numery w języku angielskim (Srajmy, Zadania władzy, Pokój z kulą w głowie i Hej naprzód marsz) pamiętam, że był problem z tłumaczeniem polskich tekstów z zachowaniem oryginalnej melodyki i kontekstu, nagrania poleciały do Londynu, co dalej się z nimi działo nie wiem, materiały studyjne też gdzieś przepadły no i po przygodzie. Odmienną sytuacją jest utwór ”Time to Rise” stworzony przez nas do gry Music Master: Chopin tutaj było odwrotnie angielski tekst był przetłumaczony na polski, dając życie kawałowi ”Labirynt”
Trudno podsumować trzydzieści lat w krótkiej rozmowie. Ale może pokusisz się o kilka słów o tych największych wzlotach i upadkach zespołu.
– Wzloty bywały i to orbitalne, upadków spektakularnych nie odnotowałem, choć bywało czasem ciężko, miałem nawet epizod emigracyjny z Kacprem, kiedy to przez pół roku odbudowywaliśmy Londyn, pikanterii całej sytuacjii dodaje fakt, że nie byliśmy wtedy jeszcze członkami U.E. i musieliśmy kilka razy, jako nielegalni spierdalać z budowy przed policją.
Będą jakieś specjalne wydarzenia związane z jubileuszem? Są koncerty, czy coś jeszcze? Może biografia, specjalne boxy zawierające całą dyskografię i niepublikowane nagrania, płyty winylowe dostępne w Biedronce i dobrych sklepach muzycznych, może duety z Marylą Rodowicz, Beatą Kozidrak, a może zupełnie nowa płyta?
– Niech podsumowaniem tych 30 lat istnienia Proletaryatu będzie zupełnie nowa płyta, którą właśnie kończymy, nie ma tam żadnych gości jest za to muza, tradycyjnie jeszcze inna od poprzednich, ale zawsze proletaryacka z mocy i ducha, zwiastunem nowej płyty jest utwór ”Szajba”, który zdążył już zaistnieć na Turbo Topie Antyradia.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Hej naprzód marsz Proletaryat !!!
Będzie się działo !!!
A co to za dinozaury ?