Reklama

Kanikuła w c.k. Przemyślu (część 2)

29/07/2025 12:32

Kontynuując naszą letnią kanikułę po c. k. Przemyślu, oddalmy się od jego centrum, zgiełku winiarni, restauracji, dorożek, żołnierzy i kobiet nie najlżejszych obyczajów. Dumna siedziba X Korpusu C. K. Armii austro-węgierskiej oferowała jeszcze inne, niecodzienne atrakcje. Na starym Sanie i w pod przemyskich wsiach można było zobaczyć przeloty balonów wojskowych, a na błoniach wyszatyckich obejrzeć wyścigi konne z udziałem wielu wojskowych osobistości. Miłośnicy wody, mogli wsiąść na łodzie lub pokład parostatku płynącego do Krasiczyna, a młodsi turyści wspiąć się na górę zamkową i obejrzeć przemyski zwierzyniec. Dla nieco starszych lub schorowanych miasto oferowało porządne sanatorium, w przystępnych cenach bez kosztownych wyjazdów do tzw. wód - a więc wyruszajmy w drogę…

Wyścigi konne

Znaną letnią imprezą przemyską i atrakcją dla mieszkańców były liczące się w monarchii austriackiej coroczne wyścigi konne 2 Pułku Ułanów im. Aleksandra II, które odbywały się na wyszatyckich błoniach. „Echo Przemyskie” w dn. 27 sierpnia 1899, nr 69, donosiło, że wyścigi koni odbyły się w środę, 23 sierpnia, na błoniach wyszatyckich pod Przemyślem o g. 14.30 po południu[paywall]. W składzie sędziowskim znajdowali się między innymi Jego Cesarska Wysokość Arcyksiążę Leopold Ferdynand, dowódca X korpusu Anton Galgotzy, komendant twierdzy Edward Pucherna oraz hrabia Karol Auersperg. Cztery lata później na tych samych błoniach wyszatyckich odbyły się wyścigi 8. pułku dragonów. Do biegów zostały wystawione konie szarży pułkowej, konie służbowe oficerów i kadetów w liczbie 22. W osobnych biegach startowały konie podoficerów i chłopów. Pierwszy i drugi bieg, tzw. stemple – chase, odbywał się na dystansie 3200 metrów i 2800 metrów. Konie podoficerskie w liczbie 6 szt. biegły na dystansie 3000 metrów, zaś konie chłopskie pokonywały dystans 1000 metrów. Zwycięzcy otrzymywali nagrody pieniężne – jak podaje „Echo Przemyskie” z dn. 16 VIII 1903, nr 66.

 

Reklama

Przechadzki

Popularną formą rozrywki były dla przemyślan przechadzki. Najchętniej spacerowano po przemyskim korso, tj. ulicy Franciszkańskiej oraz wzdłuż rzeki San na Wybrzeżu Franciszka Józefa. Położenie miasta w kotlinie wśród wzgórz dawało także możliwości dalszych, pieszych wędrówek poza centrum twierdzy. Dr Mieczysław Orłowicz w swoim „Przewodniku po Galicyi” z 1914 r. zachęcał do wędrówek przez Zasanie gościńcem do lasu na Budach, skąd według niego rozciągał się piękny widok na miasto. Zachwalał też przechadzki na górę Zniesienie, gdzie według podania ma być pochowany chan tatarski. Z kolei przemyślanka Helena Deutsch pisała w swojej książce „Konfrontacja z samą sobą”, w rozdziale poświęconym miastu Przemyśl, że do dziś pamięta każdy zakątek Schlossbergu (Zamek), parku na wzgórzu pośród ruin starego fortu. Pamięta okoliczne wzniesienia i zbocza, po których chodziła godzinami.

Reklama

Zwierzyniec

Kolejną atrakcją i zachętą do odwiedzania miasta na początku XX wieku był przemyski zwierzyniec. Usytuowany w parku miejskim wraz z kompleksem budynków, w których skład wchodziły: neogotycki domek ogrodnika, oranżeria i palmiarnia. W zwierzyńcu można było zobaczyć karpackiego jelenia, łanię, sarny, lisy, małpę, borsuka, wiewiórki. Była także ptaszarnia, a w niej ptaki krajowe, rasowe gołębie, różnokolorowe papużki, pawie oraz około 20 gatunków ptaków egzotycznych. Przemyskie Towarzystwo Upiększania Miasta zbierało datki, by za nie kupować karmę dla zwierząt i ptaków. Zwiedzanie zwierzyńca dla szkół było darmowe. Niestety w 1912 r. zwierzyniec przestał istnieć. Powodem zamknięcia był brak pieniędzy na jego utrzymanie.

Reklama

Przeloty balonów

W mieście – twierdzy, oprócz manewrów fortecznych, można było zobaczyć ćwiczenia oddziału balonowego (aeronautycznego) c.k. armii. Komendantem oddziału był porucznik Engel, a jego współpracownikami porucznik Petroczy i podporucznik Tepser. Oddział balonowy często wykonywał wolne przeloty tzw. freiefahrt. Ćwiczenia odbywały się nad starym Sanem. Balony potrafiły w ciągu 7 godzin pokonać odległość 350 km, osiągając wysokość 3500 metrów. Trasy przelotu były różne, np. z Wilna do Magyar Lapos  w Siedmiogrodzie. „Echo Przemyskie” z dnia 6 IX 1903, nr 72, informowało, że jeden z takich przemyskich balonów o nazwie „Reiher” został wypuszczony we wsi Orzechowce pod Przemyślem, a wylądował o g. 11 w południe za Brodami. W łódce balonu znajdowali się podporucznicy Kral i Booms. Inny balon o nazwie „Diabeł” wypuszczony w Przemyślu, lądował w Brześcianach. Czasami przeloty kończyły się w niezaplanowanym miejscu, przysparzając komplikacji załodze. Wspomniany porucznik Engel w sierpniu 1903 wylądował w Kamieńcu, gdzie przez cztery dni przetrzymywała go żandarmeria rosyjska         o czym również donosiło „Echo Przemyskie z dn. 13 VIII 1903, nr 65.

Parostatek „Kopernik”

Zniszczenia po powodzi spowodowały, że w mieście pojawiła się kolejna, niespodziewana atrakcja, którą był parostatek. O tym zdarzeniu donoszą „Nowości ilustrowane” z 1913 roku. Gazeta informowała, że w związku z powodzią w powiecie, zerwaniem mostów i zniszczeniem dróg, kierownictwo regulacji Sanu wybrało parostatek jako najlepszy środek lokomocji dla komisji mającej ocenić powstałe szkody. Przybycie parostatku wywołało sensację, bowiem był to pierwszy parowiec, który zagościł w mieście. Parowiec nosił nazwę „Kopernik”. Dr Mieczysław Orłowicz w „Ilustrowanym przewodniku po Przemyślu i okolicy” z 1917 r. pisze, że mały parowiec „Kopernik” kursował do Krasiczyna i dalej. Po Sanie pływały też łodzie, mające przed I wojną światową stanowiska koło łazienek kąpielowych. Łazienki dla wojskowych mieściły się po stronie Wybrzeża Franciszka Józefa (dziś Wybrzeże Marszałka Józefa Piłsudskiego). Z kolei łazienki dla cywili były od strony Zasania.    

Reklama

Przemyskie sanatorium

Mieszkańcy miasta mieli także możność skorzystania z wodolecznictwa, lansowanego i rozpowszechnionego w XIX wieku przez księdza Sebastiana Kneippa. W Przemyślu znaleźli się lekarze, którzy własnym sumptem zakładali domy zdrojowe. Należeli do nich dr Zygmunt Dzikowski, dr Józef Madeyski i dr Samuel Kutna. Pierwszy zakład wodoleczniczy (hydropatyczny) mieścił się przy ulicy Mickiewicza, natomiast drugi funkcjonował od maja 1905 r. przy ul. Sanockiej, a w czerwcu 1909 r. przeniesiono go na ulicę Parkową 1. W roku 1905 dr S. Kutna, po niespodziewanej śmierci dr Madeyskiego, zaczął budować swój dom zdrojowy w pobliżu parku u podnóża Góry Zamkowej. Dom zwrócony był frontem do rzeki San. Do budynku sprowadzono mineralną wodę źródlaną z wyżyn parkowej Koziej Góry. Woda ta zasilała baseny, prysznice, urządzenia. W pokojach i korytarzach było ogrzewanie oraz oświetlenie elektryczne („Gazeta Przemyska”, 1909, nr 23). Dom funkcjonował cały rok. Posiadał dietetyczną kuchnię, bibliotekę, izolatki dla chorych. W zakładzie przeprowadzano zabiegi wodolecznicze, w tym kąpiele mineralne, siarczane, węglowe, borowinowe, elektroterapeutyczne, naświetlania, masaże, inhalacje, gimnastykę ortopedyczną („Echo Przemyskie” 1905, nr 27, 42, 57). Placówka ta umożliwiała  korzystanie ze zdobyczy medycyny na miejscu, bez kosztownych wyjazdów do  zagranicznych kurortów.

Reklama

Reasumując, mój drogi współczesny czytelniku, czy naprawdę kanikuła w c.k. mieście była nudna? Czy chciałbyś się przenieść w czasie do austriackiego Przemyśla? Ja, jako autorka i przemyślanka, odpowiadam na pierwsze pytanie – NIE, a na drugie – TAK.

Beata Świętojańska

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 31/07/2025 13:34
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama