O jakości sobotniego (14 kwietnia br.) rywala szczypiornistów SRS Czuwaju świadczy fakt, że przy normalnej dyspozycji przemyślan, pękli w ciągu 10 minut. Podopieczni Piotra Kroczka rozegrali słabe zawody. Cieszyć mogą tylko i wyłącznie trzy punkty i 13. zwycięstwo w sezonie.
Co ma w sobie zespół Politechniki Anilany, że przemyska „siódemka” pała do niego takim sentymentem, nie wiadomo. Być może czuwajowców porywa werwa i wielka ambicja łódzkiej ekipy, że ulegają jej urokowi po raz drugi w sezonie. Być może urzeka ich prostota parkietowych poczynań podopiecznych Adama Jędraszczyka, że po raz drugi w sezonie nie są w stanie postawić swoich warunków gry. Być może rozbraja ich brak taktycznych niuansów w prowadzeniu akcji przez łodzian, że nie wiedzieć czemu podporządkowują się po raz drugi w sezonie żywiołowości przeciwnika.
Mimo wielkich chęci, sympatii, szukania na siłę argumentów, chyba nikt nie był w stanie odpowiedzieć na pytanie: dlaczego przez pierwsze 30 minut meczu przemyślanie pozostawali w szatni? Trudno zrozumieć, co chcieli przekazać swoją postawą w tym czasie. Szereg błędów własnych, brak koncentracji, mobilizacji, szukanie ofensywnych dziwolągów to tylko niektóre z zupełnie niezrozumiałych przywar, charakteryzujących ich postawę w I połowie. Ale nie to było największym „kwiatkiem”. Największą bolączką była totalna inercja w obronie. Sygnałem alarmowy, że koniecznie trzeba zmienić podejście do tej potyczki były końcowe fragmenty I połowy. Łatwo zdobywane bramki przez Bartosza Pawlaka czy Tomasza Wojciechowskiego sprawiły, że w 29. min łodzianie uciekli na 12:15.
Początek drugich 30 minut mógł wskazywać, że przemyślanie wreszcie się ockną. Że wreszcie wezmą się za solidniejszą defensywę, że będą precyzyjniejsi i skuteczniejsi w ataku. Wyrównali bardzo szybko, bo już po 120 sekundach. Ale potem stare grzechy znowu wróciły. W 36. min trafił Damian Wawrzyniak i łodzianie wygrywali 16:19. To był ostatni dzwonek dla czuwajowców i – na całe szczęście – usłyszeli go. Na tyle wyraźnie, że przez kolejne 10 minut wybili z głowy rywalom marzenia o powtórzeniu wyniku z własnego parkietu. Motorem napędowym odrabiania strat, a potem wyjścia na prowadzenie był Paweł Stołowski. To dzięki jego dwóm trafieniom z rzędu w 45. min było 23:20. Potem, mozolnie, bo mozolnie, ale jednak, przewaga bramkowa rosła. Odrodził się Tomasz Biernat, trafiał Kacper Król. W 52. min było już bezpiecznie – 29:24. Najwyżej, bo 7 bramkami, przemyślanie prowadzili w 57. min, kiedy na 31:24 trafił Paweł Puszkarski.
SRS Czuwaj Przemyśl – Politechnika Anilana Łódź 31:25 (13:15)
SRS Czuwaj: Szczepaniec, Kijanka, Sar – Król 3, Lew 0, Puszkarski 3, Biernat 3, Stołowski 6, Kubik 0, Bajwoluk 4, Nowak 1, Kroczek 2, Obydź 0, Kulka 6, Kubisztal 3.
Politechnika Anilana: Antosik, Oklejak – Winiarski 0, Krajewski 3, D. Wawrzyniak 5, Bara 1, Matyjasik 0, T. Wawrzyniak 5, Wojciechowski 5, Strzebiecki 1, Kucharski 0, Jankowski 1, Gawski 0, Pawlak 4.
Sędziowali: Jakub Czochra (Zwierzyniec) i Michał Szpinda (Zamość). Kary: SRS Czuwaj – 14 min; Politechnika Anilana – 12 min. Widzów: 200.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze