Reklama

Martwy niedźwiadek koło Teleśnicy. Czy to brat „Ady”? [ZDJĘCIA]

Pracownicy Stowarzyszenia Park Ochrony Bieszczadzkiej Fauny badali miejsce, w okolicach którego znaleziono małego niedźwiedzi, który potem trafił do Ośrodka Rehabilitacji Zwierząt Chronionych w Przemyślu. Okazało się, że znaleźli kolejnego małego niedźwiedzia, najprawdopodobniej brata słynnego „Ady”. Niestety, martwego.

Przypomnijmy, że „Ada” trafił do Przemyśla z Teleśnicy Oszwarowej w okolicach Ustrzyk Dolnych 10 stycznia br. Tam znalazł go jeden z leśników z Nadleśnictwa w Ustrzykach Dolnych, nad wezbraną rzeką. Najprawdopodobniej został porzucony przez matkę.

Był wychudzony – w ocenie leśnika – osłabiony, miał problemy z chodzeniem. Leśnicy niezwłocznie zatelefonowali do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Rzeszowie. Jej dyrektor Wojciech Wdowik zdecydował o odłowieniu zwierzęcia[paywall]. Powiatowy Inspektor Weterynarii w Ustrzykach Dolnych Przemysław Łoś oddelegował do tego dwóch swoich pracowników.

Na miejsce przybyli także pracownicy Ośrodka Rehabilitacji Zwierząt Chronionych w Przemyślu. Choć łatwo nie było, niedźwiadek został złapany i przewieziony do Przemyśla.

Jak poinformowali jeszcze tego samego dnia na swojej stronie internetowej weterynarze z przemyskiego ośrodka, niedźwiadek najpewniej ma problemy neurologiczne. Być może to jakaś wada genetyczna lub wirus.

Z pierwszych oględzin wynikało, że „Ada” ma bardzo zaawansowanego świerzbowca usznego i to może być powodem wspomnianych problemów.

Fakt odłowienia misia i przewiezienia go do przemyskiego ośrodka kwestionowali fachowcy, którzy od lat zajmują się niedźwiedziami brunatnymi, także tymi trzymanymi w niewoli.

Reklama

20 stycznia br. na swojej stronie internetowej Ośrodek Rehabilitacji Zwierząt Chronionych w Przemyślu poinformował, że  niedźwiadek został, niestety, uśpiony.

Roczny martwy niedźwiedź

Niewiele osób jednak wiedziało, że wówczas na odłowieniu tego niedźwiedzia się nie skończyło.

Dwa dni po znalezieniu „Ady” pracownicy Stowarzyszenia Park Ochrony Bieszczadzkiej Fauny, we współpracy z z Instytutem Ochrony Przyrody PAN i w porozumieniu z Nadleśnictwem Ustrzyki Dolne oraz Regionalną Dyrekcją Ochrony Środowiska w Rzeszowie, badali cały teren, aby zebrać informacje o bytujących na tym obszarze niedźwiedziach czy spróbować ustalić ewentualne przyczyny zaistniałej sytuacji.

Reklama

Oprócz tropów, śladów żerowania oraz barłogów niedźwiedzi, pracownicy stowarzyszenia natrafili na obfity materiał biologiczny w postaci odchodów i sierści niedźwiedzi.

Najgorsze było, że znaleźli także martwego rocznego niedźwiedzia. Osobnik ważył 11 kg i nie wykazywał śladów żerowania drapieżników. O znalezisku zostało bezzwłocznie poinformowane Nadleśnictwo Ustrzyki Dolne oraz Konserwator Przyrody RDOŚ, a truchło zostało zabezpieczone do dalszych badań przez IOP PAN.

Instytut zebrał też materiał biologiczny zabezpieczony przez Ośrodek Rehabilitacji Zwierząt Chronionych w Przemyślu.

Wielce prawdopodobne jest, iż to rodzeństwo wspomnianego „Ady”.

Reklama

Czynna gawra

Pracownicy Stowarzyszenia Park Ochrony Bieszczadzkiej Fauny zdecydowali o nie upublicznianiu informacji od razu. Obawiali się, że na miejsce mogą zjechać osoby ciekawskie, natomiast w wystosowanym komunikacie podkreślono, że okres zimowego odpoczynku jest dla niedźwiedzi bardzo ważny, dlatego zwierzęta nie powinny być w tym czasie niepokojone.

Naukowcy szacują, że zwierzę padło przed 6 stycznia br.

„(...) Od miejsca znalezienia martwego osobnika odchodziły tropy niedźwiedzicy z młodym. Odkryliśmy też w pobliżu gawrę, w której przypuszczalnie przebywała niedźwiedzica z młodym, być może matka martwego niedźwiadka. Od razu wyznaczono też strefę ochronną wokół gawry i wyłączono ten teren z prac leśnych (...). Zebrany materiał biologiczny został  poddany szczegółowym badaniom m.in. w celu ustalenia możliwej przyczyny śmierci niedźwiedzia. Zostaną również przeprowadzone analizy genetyczne pobranych próbek, m.in. po to, żeby ustalić, czy osobniki obserwowane i znalezione w tym terenie były ze sobą spokrewnione (...).

Biolog z Parku Ochrony Bieszczadzkiej Fauny Robert Gatzka zdradził, że martwego niedźwiedzia znaleziono około kilometr, w linii prostej, od miejsca odłowienia „Ady”.

Wytłumaczył również, iż śmiertelność młodych niedźwiedzi jest dosyć wysoka i ma na to wpływ wiele czynników, m.in. głód, choroby i pasożyty, a nawet kanibalizm – dorosłe samce zabijają młode osobniki. Dodaje, że dochodzi do tego jeszcze drapieżnictwo ze strony wilków.
mars
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości