Po raz szósty z rzędu koszykarze beniaminka II ligi – AZS PWSTE Jarosław zeszli z parkietu w chwale. Tym razem w hali MOSiR przy ul. Sikorskiego w Jarosławiu nie pozostawili złudzeń wyżej notowanym do tej pory rezerwom ekstraklasowego MKS-u Dąbrowa Górnicza. Profesorem (trudno zliczyć, który raz) dla rywali był Artur Mikołajko, który był zdecydowanie najwartościowszym koszykarzem tej potyczki. Jego eval mówi wszystko – 38.
Śląska ekipa do pewnego momentu była największą niespodzianką tej ligi. Do pewnego momentu dotrzymywała kroku możnym tej ligi, czyli zespołom z Krakowa i Katowic. W ostatnim czasie jednak podopiecznych Wojciecha Wieczorka dopadł kryzys, który skutkował trzema porażkami z rzędu i spadkiem w ligowej tabeli. To w żadnym wypadku nie oznaczało, że jarosławianom kolejny triumf może przyjść lekko, łatwo i przyjemnie[paywall].
Pewnym uproszczeniem byłoby stwierdzenie, że w hali sportowej im. burmistrza Adolfa Dietziusa tak właśnie było. Gospodarze wygrali jednak pewnie, bo sami bardzo solidną postawą na to zapracowali. Byli zespołem lepszym niemal pod każdym względem, zwłaszcza jeśli chodzi o kolektywną grę. W ich szeregach brylował wspomniany A. Mikołajko, ale nie był tak osamotniony jak Paweł Jurczyński po drugiej stronie parkietu, który dwoił się i troił, ale miał niewielkie wsparcie ze strony partnerów. To tylko dzięki jego skuteczności zza linii 6,75 m Ślązacy łapali drugi oddech.
W 2. min było już 7:2, kiedy „trójkę” odpalił Cezary Gumiński, a spod kosza nie pomylił się A. Mikołajko. Cztery minuty później przewaga minimalnie wzrosła. Za 3 pkt przymierzył Patryk Bielecki i było 17:11. Wydawało się, że nic złego do końca kwarty otwarcia miejscowym się nie przytrafi. Ale do akcji wkroczył P. Jurczyński. Zdobył w I ćwiartce 11 pkt, trzykrotnie trafiając zza łuku. W 8. min goście na chwilę przejęli inicjatywę – 19:20. Status quo przywrócił popularny „Mikołaj”. Na 50 s przed syreną trafił Wiktor Majka, ale odpowiedział mu „trójką” P. Jurczyński i ostatecznie gospodarze prowadzili minimalnie.
Choć to ryzykowne stwierdzenie, to jednak pierwsze 4 minuty II kwarty miały niebagatelny wpływ na dalszy przebieg meczu. Jarosławianie rozegrali je kapitalnie, wygrywając 16:3. W 14. Min po „trójkach” najpierw Bartłomieja Reicherta, a za moment Łukasza Krawca wynik brzmiał 41:26. Było to najwyższe prowadzenie podopiecznych Tomasza Fortuny w I połowie.
Tę zakończył celnym lay up’em A. Mikołajko. Na przerwę miejscowi schodzili z 11-punktową nadwyżką – 51:40.
W trzecich 10 minutach grali bardzo mądrze. Konsekwentnie, z wykorzystaniem maksimum czasu na rozegranie akcji, z szukaniem najdogodniejszych pozycji do rzutu. Zdecydowanie wygrywali walkę na obu deskach. W 24. min było 61:44 po punktach Konrada Strzępka. Sytuację próbował ratować wspomniany już P. Jurczyński. Dwa celne rzuty zza linii 6,75 m pozwoliły dąbrowianom w 26. min nieco zmniejszyć straty – 65:53. Za kilkadziesiąt sekund było już 69:53, a wynik po III kwarcie ustalił rzutem za 3 pkt W. Majka. 30. min – 74:57.
Całą sprawę jarosławianie załatwili zaraz na początku ostatnich 10 minut. W 32. min powiększyli przewagę do 21 punktów (78:57) i potem mogli spokojnie kontrolować przebieg parkietowych wydarzeń.
AZS PWSTE Jarosław – MKS II Dąbrowa Górnicza 87:73 (25:23, 26:17, 23:17, 13:16)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Thank you for sharing. Your blog post is interesting and informative. I think there are many people who like and visit it often, including me.vin lookup
Thank you for sharing. Your blog post is interesting and informative. I think there are many people who like and visit it often, including me.vin lookup
Gratulacje!