Kolej to nie tylko tory i pociągi, to przede wszystkim ludzie – zdaje się mówić przewoźnik kolejowy PKP Intercity, przedstawiając historię jednego ze swoich pracowników. To historia przemyślanki Agaty Terleckiej – obecnie naczelniczki, mającej pod sobą ok. 160 osób. 9 lat temu zaczynała swoją przygodę z koleją na stanowisku kasjerki.
Kolejowa pasja nie wzięła się znikąd. Miłość do torów i pociągów pani Agata przejęła od ojca, który jest kierownikiem pociągu. Pracę na kolei zaczęła w wieku niespełna 23 lat. Najpierw 3 lata spędziła na stanowisku kasjera, w kasie biletowej na dworcu Przemyśl Główny. Potem była zatrudniona na stanowisku specjalisty, a następnie awansowała na kierownika zespołu drużyn konduktorskich. Nie był to koniec wspinania się po szczeblach kariery w kolejnictwie – od ponad 2 lat pani Agata piastuje stanowisko naczelnika sekcji. I jak wynika z relacji przewoźnika PKP Intercity – wychodzi jej to wyśmienicie.
Jak mówi, praca na kolei to sporo wyzwań i jednocześnie różnorodność, bo każdy dzień niesie ze sobą co innego. Zespół pracowników, których pracą zarządza chwali za pozytywne nastawienie, co pozwala stworzyć dobrą atmosferę, a to z kolei sprawia, że do pracy idzie się w pełni zmotywowanym i z uśmiechniętym.
– Moja sekcja jest najlepsza! Mój zespół uważam za mocno zaangażowany, zżyty. Pracownicy nie boją się wyzwań, praca jest dla nich ważna. Działamy w strefie przygranicznej, co wiąże się z pracą ze szczególnym typem klientów. Sytuacja u wschodniego sąsiada ciągle jest niespokojna. Od momentu wprowadzenia nowego rozkładu jazdy liczba pociągów przyjeżdżających zza wschodniej granicy prawdopodobnie ma się powiększyć o cztery pary, w związku z tym zakładamy, że pracy będzie jeszcze więcej – opowiada.
Praca pochłania przemyślankę bez reszty. Za cel stawia sobie[paywall] wypracowanie optymalnej współpracy i podniesienie poziomu komunikacji.
– W ubiegłym roku, w badaniu tajemniczego klienta, które dotyczyło kas, udało się i byliśmy najlepsi – osiągnęliśmy wynik na poziomie 99 proc. W drużynach wyniki też prezentują się dobrze. Z pewnością będziemy dążyć do tego, aby utrzymać tak świetny rezultat, a drużyny osiągnęły poziom kas biletowych. Oczywiście nie tylko obsługa klienta jest ważna. Liczę również na to, że staniemy na wysokości zadania i nasze pociągi będą wyjeżdżały zawsze punktualnie – mówi.
Ale nie samą pracą żyje człowiek. Prywatnie pani Agata poświęca się sportowym pasjom, a tych jest całkiem sporo. To siłownia, bieganie, rower, sauna, morsowanie, snowboard. A w planach jest jeszcze nurkowanie z butlą i zdobycie patentu sternika.
Z wykonywaną przez panią Agatę pracą wiąże się też wiele anegdot. Jedna z nich dotyczy nowo utworzonego punktu rzeczy znalezionych. Działa w holu przemyskiego dworca. Trafiła do niego pozostawiona przez kogoś kurtka i laska. W kieszeni była też dodatkowa niespodzianka – mysz. Trafiła pod opiekę Fundacji ADA.
Pani Agata swoją pracę lubi przede wszystkim za to, że może w niej mieć realny wpływ na to, co się dzieje wokół.
– Moje stanowisko daje takie możliwości – podkreśla.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze