Bez bez pomysłu, konsekwencji i wiary w odwrócenie czarnego scenariusza. Pojedynczymi zrywami zespół, który był o krok od wywalczenia brązowego medalu mistrzostw Polski w zeszłym sezonie, nie ma szans na wygrywanie meczów. EKS Start Elbląg obnażył wszystkie niedomogi ekipy Reidara Møistada i jak najbardziej zasłużenie zdobył komplet punktów w hali przy ul. Sikorskiego w Jarosławiu.
Dwa dni przed spotkaniem zabieg przeszła Joanna Gadzina (złamany palec) i została wyłączona z gry na ok. 6 tygodni. To do minimum ograniczyło możliwość rotacji na skrzydłach, a że Natalia Wołownyk i Wiktoria Gliwińska wciąż nie dają jakości, jarosławianki swoją grę musiały oprzeć o drugą linię. Tam jednak kibice mogli liczyć jedynie na Valentinę Nestsiaruk. Gdyby nie ona, zabawa w tym meczu zakończyłaby się znacznie wcześniej.
Jeśli jeszcze po I połowie można było mieć nadzieję, że trzy punkty mogą pozostać w Jarosławiu, tak II połowa zupełnie rozwiała te nadzieje. Zaczęło się od trafienia W. Gliwińskiej, która w następnej akcji nie trafiła do… pustej bramki. To nie był dobry prognostyk przed następnymi minutami. Gospodynie przez własne słabości ustawiły się w roli ekipy goniącej. Co doprowadzały do równowagi, rywalki uciekały na jedno, dwa trafienia. Przykro to przyznać, ale wyglądało na to, że zespół Eurobud JKS kompletnie zatracił walor komunikacji na parkiecie. Akcje były prowadzone w jednostajnym tempie, kalkowane, bez elementu zaskoczenia, często beznadziejnie finalizowane. Powielanie wciąż tych samych rozwiązań było dobre, ale w zeszłym sezonie. Teraz wypadałoby wprowadzić jakąkolwiek nowość. Tego, niestety, nie ma. Inteligentna ekipa bardzo szybko jest w stanie te niedomogi rozszyfrować. Elblążanki zrobił to bardzo szybko. Jednak dzięki Sylwii Matuszczyk przy zejściu do szatni był remis 10:10.
Zaraz na początku drugich 30 minut trafiła Aleksandra Zimny i w zasadzie to było wszystko, co miały tego dnia do zaoferowania miejscowe. Ich gra wyglądała dramatycznie. Tak, jakby były zupełnie nieprzygotowane do sezonu. I oby było to tylko złudzenie…
W 38. min przyjezdne wysforowały się na 11:15 i pokazywały na czym polega czerpanie radości z gry w piłkę ręczną. Jak już wspomnieliśmy, pojedyncze zrywy, na jakie stać było jarosławianki nie miały racji bytu z zderzeniu z konsekwentnie, systemowo i w miarę skutecznie grającymi podopiecznymi Romana Monta. W 49. min dwojąca się i trojąca V. Nestsiaruk trafiła z rzutu karnego na 17:19 i kibice mogli mieć nadzieję na odwrócenie fatalnej passy. Niestety… W ciągu kolejnych trzech minut to goście trzykrotnie skarciły bierność i bezradność jarosławianek w zasadzie rozstrzygając losy pojedynku. Prowadziły wówczas 17:22 i bez problemów dowiozły jak najbardziej zasłużone zwycięstwo do finalnej syreny.
Eurobud JKS Jarosław – EKS Start Elbląg 23:25 (10:10)
Eurobud JKS: Kucharczyk, Kordowiecka – Dorsz 0, Trawczyńska 1, Matuszczyk 4, Wołownyk 0, Gliwińska 2, Nestsiaruk 9, Mokrzka 0, Zimny 5, Smolin 1, Strózik 0, Kozimur 1.
EKS Start: Ciąćka, Hypka – Dworniczuk 0, Gęga 4, Stefańska 0, Knezević 0, Kostuch 0, Weber 5, Zabielny 0, Głębocka 8, Costa 2, Stapurewicz 5, Tarczyluk 1.
Sędziowały: Urszula Lesiak i Małgorzata Lidacka (obie z Krakowa). Kary: Eurobud JKS – 8 min; EKS Start – 6 min. Czerwona kartka: Wołownyk (56. – faul). Widzów: 400.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze