Reklama

ORLEN Upsteam SRS Przemyśl znokautowany

Ostatniego takiego upokorzenia piłkarze ręczni ORLEN Upstream SRS Przemyśl doznali w połowie grudnia 2020 r., kiedy w fatalnym stylu przegrali w hali POSiR z MUKS Zagłębiem ZSO 14 Sosnowiec 18:28. Spotkanie z Olimpią Medex Piekary Śląskie jako żywo przypominało tamten blamaż i można się teraz spierać, który „spektakl” zaserwowany przez przemyślan był większym policzkiem dla kibiców.

Wszystko co najpiękniejsze było w… przerwie pojedynku, bo z pewnością najlepsze wspomnienia z tego fatalnego popołudnia w hali POSiR kibice będą wiązać z występem najmłodszych reprezentantów klubu Akrobatyka Fit Kids Przemyśl, prowadzonych przez Jacka i Wojciecha Smuczków, przedstawicieli SMS Przemyśl. Przyszli następcy wielokrotnych już medalistów najważniejszych imprez w dyscyplinie sportu fit kid pokazali wiele porywających układów, akrobatycznej maestrii, po których zebrali lawinę braw.

Po co przemyślanie wychodzili na parkiet, nie wiadomo. Wystąpili w najmocniejszym zestawieniu, ale stanowili ledwie zlepek indywidualności, który był gorszy co najmniej o klasę od zespołu ze Śląska. Było przerażające, jak ekipa Olimpii w łatwy sposób zupełnie zdominowała zagubionych, grających bez pomysłu, popełniających całe naręcza elementarnych handballowych błędów, nieskutecznych, gospodarzy. Tego dnia absolutnie wybili im piłkę ręczną z głowy.

Skoro tezą postawioną przed sezonem było, że im dłużej ten nowy zespół będzie ze sobą przebywał, tym większe będzie zrozumienie i parkietowa chemia, to wniosek jest jeden: po dwóch miesiącach można już wymagać. Parasol ochronny powoli należy składać. Tymczasem wygląda to tak, jakby zespół… w ogóle nie trenował. Wręcz katastrofalnie wyglądała postawa w obronie. Z taką defensywą nie mają w ogóle czego szukać w Lidze Centralnej. Rywal, nie grający wyjątkowo finezyjnych zawodów, wjeżdżał w przemyską strefę jak chciał i kiedy chciał. Goście rzucali skąd chcieli i jak chcieli, a większość piłek lądowała w siatce. Co prawda sporo odbił Gracjan Nowak, sporo rzutów wylądowało na słupkach lub poprzeczce, ale i tak nie przyczyniło się to do porażającego występu. Mecz można przegrać, nawet różnicą 10 bramek, ale pod warunkiem, że ma się przeświadczenie, iż zrobiło się wszystko, aby do takiego kataklizmu nie doszło. Chyba przemyślanie takiego przekonania nie mają, bo byłoby to absolutnie obrazoburcze.

Reklama

Jeszcze do 12. min było w miarę równo, ale tylko i wyłącznie dzięki indywidualnym umiejętnościom Stanisława Makowiejewa, który z sześciu rzuconych przez przemyślan bramek, był autorem czterech. Potem, niestety, zgasł jak cały zespół. Ilością niezrozumiałych decyzji tak na parkiecie, jak i ławce rezerwowych można byłoby obdzielić kilka spotkań Ligi Centralnej. Egzekucja rozpoczęła się od 15. min. Wówczas spotkanie pozbawione zostało zupełnie historii i wyzute z emocji. Przewaga ekipy z Piekar Śląski rosła w oczach i jedyną kwestią było, na ilu bramkach przewagi się skończy. Stanęło na 11 trafieniach i był to najniższych wymiar kary dla przemyślan.

 

 

Reklama

ORLEN Upstream SRS Przemyśl – Olimpia Medex Piekary Śląskie 26:37 (12:21)
ORLEN Upstream SRS: Nowak, Sar – Walczyk 1, Guzdek 1, K. Kroczek 1, Ćwięka 3, Biernat 5, Makuła 1, Świt 1, M. Kroczek 1, Wandzel 0, Krytski 2, Kubisztal 0, Makowiejew 5, Światłowski 2, Kulka 3.
Olimpia Medex: Paluch, Zapora – Parzonka 6, Chromy 4, Pluczyk 4, Szymański 0, Rosół 2, Ludyga 1, Kotlarczyk 6, Jakubowski 0, Więckiewicz 2, Czapla 3, Budziałowski 0, Miłek 7, Wójcik 2.
Sędziowały: Urszula Lesiak i Małgorzata Lidacka (obie z Krakowa). Kary: ORLEN Upstream SRS – 2 min; Olimpia Medex – 12 min. Widzów: 500.


MG
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości