MUKS Zagłębie ZSO 14 Sosnowiec zatrzymał triumfalny pochód ORLEN Upstream SRS. Ekipa, z którą przemyślanie nie lubią i nie potrafią grać. Mecz podopiecznym Przemysława Korobczaka nie wyszedł i jak najbardziej zasłużenie zeszli z parkietu hali widowiskowo-sportowej w Sosnowcu pokonani.
Każda seria ma swój kres. Przemyślanie znakomicie prezentowali się przez kilkanaście ostatnich tygodni, odnosząc aż osiem zwycięstw z rzędu, wciąż mając pod górkę. Nie było spotkania, w którym zaprezentowaliby się w pełnym składzie. Dawali radę, tym razem jednak szczęście się od nich odwróciło. W Sosnowcu zabrakło czterech bardzo ważnych graczy w talii P. Korobczaka. Kontuzje wyeliminowały z gry: Tomasza Biernata, Daniela Dutkę i bramkarza Grzegorza Barnasia. Nie wystąpił także skrzydłowy Kacper Kielar.
W grach zespołowych są takie sytuacje, że jakaś drużyna drugiej nie „leży”. Mimo, że teoretycznie jest ekipą słabszą, że zajmuje niższe miejsce w tabeli. W historii zmagań z sosnowiczanami przemyślanom ani razu nie udało się wygrać w regulaminowym czasie gry. To nie jest szukanie usprawiedliwienia niepowodzenia w Sosnowcu. W kilku poprzednich spotkaniach mocną stroną ORLEN Upstream SRS była gra obronna. Niestety, w meczu z MUKS Zagłębiem ZSO 14 ta praktycznie nie istniała. Tracąc aż 40 bramek, z czego 25 bramek w II połowie, nie ma mowy o wygraniu wyjazdowego spotkania.
Po pierwszych 30 minutach wydawało się, że scenariusz ze wcześniejszych spotkań ORLEN Upstream SRS. Goście prezentowali wyważoną, usypiającą i oszczędną piłkę ręczną. Wydawało się, że mają pomysł na całe 60 minut gry. Grając ospale, oddali na początku inicjatywę miejscowym. Po 18 minutach gry sosnowiczanie wygrywali już 12:6, skutecznie korzystając w luźniejszej postawy przemyślan w obronie. Kilka kolejnych akcji dało jednak wiele do myślenia. Wyglądało na to, że to co działo się wcześniej, było zaplanowanym scenariuszem przez przyjezdnych. Bo nagle przyspieszyli grę, wprowadzili uniwersalność i agresję w obronie. Kilkoma udanymi interwencjami popisał się Adam Iwasieczko. Trafiać zaczął Paweł Stołowski. Już w 22. min, po bramce Mateusza Kroczka, przewaga zmalał do dwóch trafień – 13:11. Końcówka I połowy to popis przemyślan. W 28. min „Stołek” nie pomylił się z rzutu karnego i ORLEN Upstream SRS wyszedł na prowadzenie 14:15! Ugruntował je bramką do szatni Patryk Walczyk. Po pół godzinie gry było 15:17.
W końcowych fragmentach spotkania trwała prawdziwa strzelanina. Zasada cios za cios była jak najbardziej na rękę sosnowiczanom. Wygrali jak najbardziej zasłużenie, będąc zespołem lepszym i skuteczniejszym.
MUKS Zagłębie ZSO 14 Sosnowiec – ORLEN Upstream SRS Przemyśl 40:35 (15:17)
MUKS Zagłębie ZSO 14: Ratuszniak, Nowak, Mentel – Goliszewski 10, Postawa 0, A. Danysz 0, S. Danysz 4, Popczyk 0, Głuszczenko 2, Kolano 3, Piątek 4, Ferczykowski 0, Migała 0, Płonka 12, Włoka 0, Mięsopust 5.
ORLEN Upstream SRS: Iwasieczko, Sar – Walczyk 3, Guzdek 2, K. Kroczek 0, Mochocki 0, Stołowski 13, Kipp 0, Błażkowski 0, M. Kroczek 4, Krytski 6, Kubisztal 0, Światłowski 4, Kulka 3.
Sędziowali: Marcin Kret i Szymon Świętek (obaj z Krakowa). Kary: MUKS Zagłębie ZSO 14 – 12 min; ORLEN Upstream SRS – 10 min. Widzów: 200.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze