Młode pomidory, sałata, rzodkiewka, ogórki, szczypiorek. Pojawiające się po raz pierwszy w sezonie warzywa wyglądają przepysznie, przyciągają wzrok i wzmagają apetyt. Wydają się znakomitym źródłem witamin i minerałów, których po długich zimowych miesiącach może w naszych organizmach brakować. Niestety specjaliści do spraw żywienia studzą nasz entuzjazm – większość z nich raczej szkodzi niż służy zdrowiu.
Praktycznie do połowy maja nowalijki dostępne w sklepach i na straganach pochodzą z uprawy szklarniowej. Pomimo optymalnych warunków bywają podsypywane nawozami ze związkami azotu, które chłoną jak gąbka i kumulują – przede wszystkim w korzeniach i liściach. Nagromadzone w nowalijkach azotany po spożyciu przez człowieka wpływają niekorzystnie na wykorzystanie witaminy A i β-karotenu oraz na metabolizm białek i tłuszczów. Co więcej mogą być redukowane do groźnych azotynów będących prekursorem N-nitrozoamin – związków o działaniu rakotwórczym. Nowalijki mogą (choć nie muszą) być przyczyną rozmaitych dolegliwości – od stosunkowo niegroźnego bólu brzucha i zaburzeń trawienia, przez przejściowe zaburzenia funkcjonowania tarczycy i układu nerwowego, po niedokrwistość, trwałe zmiany neurologiczne, a w przyszłości – nawet raka żołądka.
Od sprawdzonych dostawcówTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze