Jednym z bardziej charakterystycznych budynków ul. Słowackiego w Przemyślu jest kamienica nr 13, znana jako pasaż Kleina. Jest to trzypiętrowy obiekt stojący przy niewielkim placyku obok dawnej synagogi. Warto go obejrzeć w pełnej krasie.
Mało osób, patrząc na kamienicę, zastanawia się, dlaczego akurat taki budynek powstał w danym miejscu i w danym czasie.
Odpowiedź na to pytanie jest prozaiczna i dla wszystkich budynków taka sama. Obiekt jest wypadkową ambicji inwestora, jego możliwości finansowych, aktualnych przepisów i zastanych na działce warunków.
Nieco o ambicjach inwestora możemy powiedzieć, stojąc po przeciwnej stronie ulicy w stosunku do Pasażu. Po obu stronach półokrągłego okna, znajdującego się w tamburze niewidocznej z tej perspektywy kopuły, znajduje się para lewiatanów, czyli stworów olbrzymich, kolosalnych, monstrualnie ogromnych – jak je opisywał w swoim słowniku mitów i kultury Parandowski.
Krótki rzut oka porównujący Pasaż do sąsiadujących kamienic wydaje się potwierdzać, że to było właśnie to wrażenie, jakie chciał wywołać pan Klein.
Pasaż nie powstał jako jeden budynek, lecz jest częścią większej inwestycji. Jeśli obejdziemy go wokoło i trafimy na ulicę Biblioteczną, zobaczymy resztę założenia: kamienice 4 i 6.
Powstały one wszystkie jako inwestycja pana Kleina, na jednej działce, z której wydzielono miejsce na trzy budynki i ślepą uliczkę zaczynającą się na Rejtana. Tylko czy na pewno ślepą?
Otóż nie, bo prowadzącą prosto do tylnej bramy kamienicy nr 13 i na wylot, przez Pasaż, do Słowackiego. Pan Klein kupił sobie działkę, wytyczył na niej trzy budynki i ulicę dojazdową do nich. Po skończonej inwestycji – jak większość przedsiębiorców przekazał samą ulicę miastu. W chwili, gdy budynki 4 i 6 powstawały, miały adres od Słowackiego jako nr 15 i 17.
Otóż odcinek ul. Rejtana pomiędzy ul. Dworskiego a Słowackiego wytyczono w 1910 r. jako przedłużenie wcześniej (1891 r.) wykonanego połączenia pomiędzy Mickiewicza a Dworskiego. Wykonanie tej ulicy zaplanowano w ramach Planu Regulacyji Miasta Przemyśla, który – w wielkim skrócie – zakładał m.in. wykonanie serii połączeń pomiędzy dawnymi traktami wychodzącymi z miasta.
Bo to, co w latach 50. XIX w. jeszcze było bitą drogą wyjazdową, do lat 90 XIX w. zmieniło się w główne ulice Lwowskiego Przedmieścia. W ramach tej regulacji wykonano również ulice Puszkina i Tarnawskiego, które przedłużono do Łukasińskiego. Nowo wytyczony odcinek Rejtana musiał więc być równocześnie przedłużeniem już istniejącej ulicy i zakręcić wzdłuż ścian kilkanaście lat wcześniej postawionego budynku I Liceum.
W 1910 r. rozpoczęła się budowa Nowej Synagogi w Przemyślu, która przez długi czas po II wojnie działała jako biblioteka. Sam fakt, iż budynek synagogi cofnięty jest od ulicy i poprzedzony placem – który z inwestycyjnego punktu widzenia jest nonszalancją finansową – dodaje rangi budowie. I właśnie przy tym dodającym rangi placu postanowił pan Klein postawić budynek swojego imienia.
Kupił on wąską, długą działkę z już istniejącą kamienicą przy ul. Słowackiego, a następnie na jej miejscu postawił swój Pasaż i dwie kamienice przy Bibliotecznej w głębi działki. Zadłużając się przy tym potwornie w Stowarzyszeniu Bankowym Dla Handlu i Przemysłu w Przemyślu.
Niestety długu swojego nie spłacił i musiał odsprzedać zarówno Pasaż, jak i kamienicę nr 6. Sam do końca życia mieszkał w kamienicy nr 4, tj. do 1937 r.
Zignorujmy jednak oczywisty i smutny morał tej historii i wróćmy na koniec ul. Bibliotecznej, na tyły Pasażu, gdzie oddaliśmy się tej urbanistycznej refleksji. Już nawet widok tyłu budynku nr 13 wskazuje, iż był to obiekt klasy premium.
Zwykle tyły kamienic są gładko tynkowane i pozbawione ozdób, tu natomiast mamy bardzo zubożoną wersję detalu z frontu.
Na dodatek – jeśli stoimy tak, że Pasaż mamy po lewej, a ul. Biblioteczną po prawej – to przed sobą mamy skrzydło oficyny, w którym oryginalnie umieszczona była klatka schodowa dla służby. Ponieważ w owych czasach służba miała być niewidzialna i nie nosić węgla, tudzież innych brudzących towarów, główną klatką, przeznaczoną dla jaśniepaństwa lokatorów. Niestety została ona zlikwidowana w czasach powojennych i wykonano w jej miejscu łazienki.
Niestety wejście do samej kamienicy jest utrudnione domofonem, gdyby jednak spacerowiczowi udało się dotrzeć do bramy przejazdowej, zaniemówiłby z zachwytu.
Posadzka wyłożona jest dębową kostką, a ściany obiega ciemno-zielona lamperia z płytek, zakończona dwoma barwnymi pasami secesyjnych kwiatów. Pomiędzy ścianą a posadzką znajduje się szeroki odbój, zwany bankietem, na który miały wysiadać z powozu panie, tak by nie brukać butów tym, co mogło zostać nawiezione z zewnątrz na posadzkę.
Zarówno ściany, jak i sufit przejazdu pokryte są dekoracją sztukatorską, której opisu nie są w stanie pomieścić łamy żadnej gazety. Klatka schodowa ma barierki ozdobione blaszanymi girlandami. Oryginalnie – pośrodku – biegła winda, stała się jednak łupem wojennym wojsk rosyjskich.
Spacerując, warto jeszcze zajrzeć do dwóch pozostałych kamienic. Pomimo zupełnie różnych elewacji, klatki schodowe oraz drzwi do mieszkań są w nich identyczne.
W kamienicy nr 4 odsłonięto i odmalowano freski na ścianach sieni, zaraz za drzwiami wejściowymi. Biorąc pod uwagę ambicje inwestora, zapewne takie same znajdują się pod warstwą farby w kamienicy nr 6, skoro urządzone były identycznie.
Na koniec trzeba oddać panu Juliuszowi Kleinowi, że mimo iż finansowo inwestycja okazała się klapą, to swój cel osiągnął. Nikt przecież nie nazywa budynku nr 13 Pasażem Stowarzyszenia Bankowego Dla handlu i Przemysłu w Przemyślu, tylko właśnie Pasażem Kleina.
I dalej robi on piorunujące wrażenie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze