Wspaniałe, klimatyczne wydarzenie odbyło się kilkanaście dni temu w Dybawce w gminie Krasiczyn. Piknik „Dybawka utkana z tradycji” wymagał ogromu pracy i zaangażowania samych mieszkańców. Wyjątkowe dekoracje, przepyszne smakołyki i spinające całość kino plenerowe przełożyły się na integrację, świetne humory i apetyt, by tego typu spotkania aranżować częściej.
Impreza, której ważnym akcentem były koronki i wyroby rękodzielnicze, pokazała, że siłą sołectwa Dybawka są ludzie, gotowi zaangażować się całym sercem w lokalne przedsięwzięcie. Tworzyli dekoracje, piekli, gotowali, kosili, rozkładali kable, stoły i namioty, dbali o nastrój, a na koniec sprzątali po całym tym pozytywnym zamieszaniu, którego organizatorami byli: sołtys Dybawki Beata Bartkowiak, radna Grażyna Paczkowska-Dudek i Stowarzyszenie Aktywna Dybawka.
– Zależało nam, by zacieśnić relacje międzyludzkie, a sprzyjały nam zarówno wakacyjny czas, jak i pogoda. Jako maleńka miejscowość mamy sporo atutów. Są nimi położenie, przyroda i właśnie ludzie, którzy są życzliwi, pomocni i ciepli. Po prostu dobrze się tu mieszka. Warto więc było stworzyć przestrzeń do wspólnego spotkania. W założeniu miało to być spotkanie pokoleń i tak właśnie się stało. Stąd pomysł na wykorzystanie koronkowych serwet, które zaprezentowaliśmy na wystawie w sali świetlicowej. Dawno temu kobiety spotykały się w domach i wspólnie dziergały serwetki. Była to także sposobność do rozmów i wspominków oraz przekazywania ważnych treści młodszemu pokoleniu – mówi o zamyśle wydarzenia Beata Bartkowiak.
Reklama

Impreza w Dybawce również okazją ku temu była. Udało się zgromadzić w jednym miejscu tyle osób, że nawet organizatorzy zaskoczeni byli frekwencją. Byli miejscowi, ale pojawili się też goście z innych wiosek i z Przemyśla. Zadbano oczywiście o kulinaria. Mieszkanki przygotowały masę słodkości i wytrawnych przekąsek. Na stołach pojawiły się: babeczki, sernik, ciasto z owocami, pasztet z cukinii, proziaki, bigos, domowy chleb. Nie zabrakło też potraw z grilla. Już same intensywne przygotowania były sposobnością do integracji i zacieśniania więzi między mieszkańcami.
Niesamowity klimat udało się stworzyć dzięki dekoracyjnym girlandom. Powstały ze zgromadzonych w domach starych firanek, które przy odpowiedniej kompozycji dały wspaniały efekt. Z kolei na wystawie koordynowanej przez lokalną artystkę Anetę Mistelską, pokazano wcześniej „wykąpane” w krochmalu domowe serwety, w tym również barwione...
Przeczytałeś tylko fragment tekstu. Chcesz przeczytać całość i inne artykuły premium? Nieograniczony dostęp do pełnych tekstów od 19 groszy dziennie! Masz już wykupiony dostęp? Zaloguj się
Pozostało 29% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze