Reklama

Pielęgnacja drzew czy okaleczanie? Mieszkaniec: – To nie cięcie, a działanie na szkodę przyrody


Do fatalnej zdaniem mieszkańca Orzechowiec przycinki przydrożnych drzew doszło 25 lutego przy tamtejszej drodze powiatowej. – Ktoś wziął za to pieniądze, ale czy zrealizował zadanie zgodnie ze sztuką? – stawia pytanie, punktując niefachowość przeprowadzonej pielęgnacji. Zarząd Dróg Powiatowych w Przemyślu, odpowiedzialny za działania w pasie drogowym, ma w tej sprawie swój punkt widzenia.


– Masakra przeprowadzona przez firmę wykonującą „przycinanie” drzew w Orzechowcach, przy drodze powiatowej, objęła 68 sztuk. Aż 53 drzewa zostały w mojej opinii tego dnia znacznie uszkodzone, czyli blisko 80 procent. Najbardziej bulwersujące jest to, że ktoś za okaleczenie drzew i niszczenie przyrody, bo inaczej nie można tego nazwać, dostaje jeszcze wynagrodzenie – grzmi mężczyzna, na dowód przesyłając zdjęcia. Jak zauważa, zabieg przeprowadzono mulczerem do traw, co przełożyło się na fatalny skutek.

– Nie tylko nie zrobiono przycinki jak należy, zostawiając fatalny efekt wizualny, to jeszcze pozostawiono po sobie resztki po wykonanym „cięciu”. Po kilku telefonach mieszkańców i interwencji policji nieczystości zostały częściowo usunięte z drogi – relacjonuje mieszkaniec.

Reklama

Jak zaznacza, nie tylko on, ale i inni mieszkańcy Orzechowiec mają podwójny żal, bo sami większość tych drzew osobiście zasadzili i dbali o nie latami, tak samo jak oddali część swoich gruntów pod tę drogę bez jakiegokolwiek wynagrodzenia, tylko po to, by służyła wszystkim. – A teraz dostaliśmy za to taką zapłatę – puentuje.

ZDP: – Dajmy drzewom czas do końca kwietnia

Odpowiadając na zarzuty mieszkańca dyrektor Zarządu Dróg Powiatowych w Przemyślu Janusz Hołyszko, dziękując za troskę mieszkańców zainteresowanych kwestią zieleni przy drodze, wyjaśnia, że prace na wspomnianym odcinku drogi powiatowej[paywall] realizowali pracownicy reprezentowanej przez niego instytucji.

Reklama

– Jako ZDP czyścimy pasy drogowe w sytuacji, kiedy odrosty drzew, krzaki, gałęzie wystają na pas drogowy jezdni. Jesteśmy zobowiązani go odsłonić, to kwestia bezpieczeństwa. Jeśli chodzi o wspomnianą przycinkę, wykonana została głowicą mulczera. Jaki będzie jej skutek, zobaczymy do miesiąca. Drzewa na pewno odbiją i zazielenią się, a po przycince nie będzie znaku. Nie robimy tego pierwszy raz. Owszem, tniemy też wielopiłami, ale teren powiatu jest bardzo rozległy, więc część prac wykonujemy nimi, a część – czego nie ukrywam – przy użyciu głowicy mulczera leśnego – odniósł się do zarzutów.

Czy zdaniem Zarządu Dróg Powiatowych zachowano w przypadku tej przycinki podstawowe zasady dotyczące pielęgnacji drzew i czy zrealizowano zadanie zgodnie ze sztuką?

Reklama

– Wcale nie twierdzimy, że gołe gałęzie skrócone mulczerem wyglądają w tej chwili idealnie. Jeśli patrzymy pod kątem estetyki, to pewnie można byłoby to zrobić lepiej, na przykład używając pił – przyznaje J. Hołyszko.

– Ale dajmy drzewom czas do końca kwietnia, kiedy pokażą się liście. Wizualnie będzie to wyglądać o wiele lepiej. Poza tym drobnych odrostów też nie sposób ciąć piłami, bo się do tego nie nadają – zauważa.

– Mieszkańców, którzy posadzili drzewa, staramy się zrozumieć, mają dla nich wartość sentymentalną, ale naszym zadaniem jest reagowanie na zgłoszenia, jeśli te stwarzają zagrożenie. Powiat ma blisko 500 kilometrów dróg, mamy ręce pełne roboty, a do tego musimy się zmieścić w czasie i wykonać prace, zanim gałęzie zaczną odbijać, dlatego na jednej części powiatu zadziałaliśmy przy użyciu jednej maszyny, a na innej wykorzystaliśmy głowicę mulczera, która rozdrabnia końcówki gałęzi. Cięcie piłami na pewno dałoby bardziej estetyczny efekt – przyznaje szef PZD, zauważając, że każdy w kwestii oceny estetyki wykonania ma prawo do własnego zdania.

Reklama

Do sprawy pozostawionego po przycince bałaganu odnosi się następująco: – Jeśli jesteśmy w trakcie roboty rozłożonej na kilka dni, to nie zawsze w tym samym dniu jesteśmy w stanie wszystko uprzątnąć. Po pierwsze, działamy w pasie drogowym, a więc nie na prywatnej posesji. Po drugie za dzień czy dwa wysyłamy drugą ekipę, która odpadki zabiera. Może się więc zdarzyć, że na dzień czy dwa gałęzie w rowie zostaną, nie zawsze mamy bowiem możliwość zadziałać w danym dniu. Na pewno nikomu nie chcemy zostawić przed posesją bałaganu. Rozumiemy, że mieszkańcy nie tylko dbają o swoje posesje, ale i przyległy do nich teren traktują jak swój, choćby kosząc go. Za taką postawę jesteśmy im wdzięczni – podsumowuje.

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 17/03/2026 17:08
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości