Reklama

Pogrom na koniec roku. Przemyskie Niedźwiadki z 9. wygraną

Wysokim zwycięstwem, 9. w tym sezonie, zakończyli 2021 rok II-ligowi koszykarze Niedźwiadków Chemart. Rozgromili na własnym parkiecie MCKS Czeladź, choć prawdę powiedziawszy takie mecze nie powinno mieć miejsca w tej lidze. Podopiecznym Daniela Puchalskiego kompletnie nic nie dają, mogą za to narobić w głowach znacznie więcej szkody…

Patrząc na przebieg tego pojedynku,  przemyślanom można było współczuć. Chcieli grać w koszykówkę, ale się nie dało. Chcieli pewnie poćwiczyć jakieś nowe warianty, rozwiązania, ustabilizować wyuczone zagrywki, ale się nie dało. Natrafili na taki mur basketu prymitywnego, bez ładu i składu, z elementarnymi niedomogami w wyszkoleniu, mającego potworne problemy z realizacją absolutnie podstawowych koszykarskich zagrywek, że – często oniemiali z wrażenia co wyprawia ich rywal – w końcu sami wpadli w sidła totalnego bałaganu i chaosu. Wygraną różnicą zaledwie 33 punktów mogą dopisać do ogólnego dorobku i jak najszybciej o tej konfrontacji zapomnieć. Zapomnieć i nigdy do niej nie wracać. Dla własnego dobra.

Gdyby poziom zaciętości, zaangażowania, forsowności z przedmeczowej rozgrzewki ekipa z Czeladzi przelała na parkiet w trakcie gry, Przemyskie Niedźwiadki miałyby pewnie problem. Gdyby poziom cierpliwości, dokładności, gorliwości i samozaparcia w kreśleniu taktycznych rozwiązań kolejnych akcji przez trenera MCKS-u Krzysztofa Wałka przełożyć na parkiet, Przemyskie Niedźwiadki miałyby pewnie problem. Ale do zawodników ze Śląska kompletnie nic nie docierało. Raz mieli problemy o poprawnym chwytem piłki, innym razem z kozłowaniem, a w jeszcze innym ze zwykłą komunikacją na parkiecie, bo bywały sytuacje, że sami siebie szturchali na placu gry. To co wyprawiali przez pół godziny trudno jednoznacznie zdefiniować. Tragikomedia, farsa, groteska… Wymykali się wszelkim schematom rywala, z którym można byłoby prowadzić normalne zawody w koszykówkę. To był absolutnie najsłabszy zespół, z jakim przyszło się mierzyć przemyślanom w tym sezonie. A pomyśleć, że w składzie mają zawodników z I-ligową przeszłością, by wymienić: Tomasza Deję, Jonatana Najmana czy Marcina Wiśniewskiego. Największym paradoksem całej sytuacji jest fakt, że w pomeczowych statystykach wcale drastycznie nie odstawali od przemyślan.

Reklama

 


 

Niedźwiadki Chemart Przemyśl – MCKS Czeladź 93:60 (26:15, 23:10, 30:18, 14:17)
Punkty: M. Puchalski 25 (2x3), B. Bal 15 (2x3), K. Walciszewski 13 (1x3), K. Complak 12 (3x3), R. Serwański 9 (1x3), K. Strzępek 9, G. Kowalik 5, K. Baran 2, J. Kucharski 2, W. Kuriańczyk 0, W. Majka 0 (N); T. Deja 20 (2x3), J. Najman 11 (1x3), R. Palacz 8, P. Adamus 7, J. Ściegienny 7, D. Krawczyk 4, I. Wiliński 2, M. Jasiówka 1, P. Christ 0, A. Sapiński 0, M. Wiśniewski 0 (MCKS).
Sędziowali: Michał Pogon i Maria Tatar (oboje z Krakowa). Widzów: 500.


MG
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama