Reklama

Pokaz siły ORLEN Upstream Czuwaju Przemyśl

Podbudowana wygraną z jednym z faworytów Padwą Zamość, ekipa KSSPR Końskie przyjechała nad San pełna nadziei na sprawienie kolejnej sporego kalibru niespodzianki. I na nadziejach się skończyło. Wicelider I ligi zupełnie wybił im z głowy mrzonki o wywiezieniu jakiejkolwiek zdobyczy punktowej z hali POSiR. Nie będzie przesadą stwierdzenie, że był to jeden z lepszych występów przemyślan w tym sezonie.

Pojedynki przemyślan z ekipą z województwa świętokrzyskiego nigdy nie należały do łatwych i przyjemnych. KSSPR to zespół niewygodny, grający agresywną piłkę ręczną, a kiedy brakuje umiejętności, nawet nazbyt brutalną. Kiedy poczują krew, potrafią wywołać na parkiecie prawdziwą wojnę. Pod warunkiem, że rywal da się sprowokować…

Wicelider nie miał zamiaru. Od początku widać było, że ma pomysł na to spotkanie, że wie, po co wyszedł na parkiet. Na wysoko ustawioną defensywę gości, odpowiedzieli tym samym. Mnogość rozwiązań w ofensywie ujawniała się z czasem, a swoje apogeum osiągnęła w drugich 30 minutach[paywall]. Z dwóch powodów: słabszej dyspozycji bramkarzy i braku skuteczności w I połowie. To sprawiło, że przez kwadrans było równo. Miejscowi zaczęli od 2:0 po bramkach Mateusza Kroczka i Tomasza Kulki, ale potem rzuty wprost w Kamila Buchcica lub obramowania jego „świątyni” nie mogło pozostać bez konsekwencji. W 13. min, po trafieniu Ernesta Pilarskiego, był remis 5:5. Sygnał do odjazdu od przeciwnika dał Maciej Kubisztal, który trafił z koła trzy razy z rzędu, a zaraz potem efektownym trafieniem popisał się Daniel Dutka i w 19. Min przewaga miejscowych wzrosła do 4 bramek – 9:5. Z minuty na minutę przemyślanie budowali fundament pod zupełną dominację w tym pojedynku. Na nic zdały się czasami rozpaczliwa mowa ciała i krzyki trenera koniecczan Michała Przybylskiego. Jego zawodnicy szukali dobrych decyzji, ale te torpedowane były w ostatniej chwili przez znakomicie nastawionych taktycznie przeciwników. W 23. min, grając w osłabieniu, ORLEN Upstream Czuwaj za sprawą Mateusza Nowaka prowadził już 12:7. Zespół z Końskich przebudził się raz. Między 23. a 25 min, kiedy zmniejszył straty. Było 12:9. To był ich ostatni pozytywny „raz” w tym pojedynku. Do końca I połowy nie potrafili już trafić z gry. Po upływie regulaminowego czasu, przy prowadzeniu wicelidera 15:9, rzut wolny egzekwował Paweł Wolski i jakimś cudem pokonał Pawła Sara. 5-bramkowa przewaga miejscowych była najmniejszym wymiarem kary dla gorszych pod każdym względem niedawnych pogromców Padwy Zamość.

Reklama

Show „Stołka”

II połowa w wykonaniu czuwajowców była znakomita. To wówczas wdrożyli w życie nowe ofensywne rozwiązania, po których bądź skrzydłowi, bądź obrotowi wyprowadzani byli na czyste pozycje. Wszystko dzięki znakomitemu rozegraniu, bilardowej wręcz wymianie piłki i umiejętności antycypacji parkietowych wydarzeń. Przewaga rosła z minuty na minutę. Pieerwszy kwadrans przemyślanie wygrali 9:4, dzięki czemu w 44. min wygrywali już różnicą 10 bramek – 24:14. Goście – co było dziwne, ale z drugiej strony zrozumiałe, bo nie mieli żadnego pomysłu na odwrócenie czarnego dla nich scenariusza – spuścili głowy. Poddali się. Kapitalny powrót do gry po wielotygodniowej kontuzji zaliczył Paweł Kubik, który zakończył spotkanie ze 100-procentową skutecznością. Ale to nie on był bohaterem II połowy. Został nim Paweł Stołowski. Jak powiedział po spotkaniu grający (choć w tym spotkaniu niewiele przebywał na parkiecie, bo nie było takiej potrzeby) trener ORLEN Upstream Czuwaju Michał Kubisztal, „Stołek” zrobił niezły show. Niecodzienne, niezwykle efektowne asysty, nietypowe, acz skuteczne rzuty to tylko część popisów rozgrywającego gospodarzy. Coraz pewniej w zespole czuje się Daniel Dutka, ale było jasne, że jest na tyle doświadczonym zawodnikiem, że czasu na aklimatyzację nie potrzebuje wiele (został MVP meczu). Co cenne, niemal wszyscy wpisani do protokołu gracze złożyli autograf na liście strzelców. W 59. min tablica wyników wyświetliła 34:22 i była to najwyższa przewaga przemyślan w tym spotkaniu.

ORLEN Upstream Czuwaj Przemyśl – KSSPR Końskie 34:23 (15:10)
SRS Czuwaj: Szczepaniec, Iwasieczko, Sar – Kielar 1, Biernat 2, Stołowski 4, Kubik 4, Bajwoluk 0, M. Nowak 2, Pedryc 1, Kroczek 3, Dutka 6, Kulka 1, Maciej Kubisztal 7, Michał Kubisztal 2, A. Nowak 1.
KSSPR Końskie: Witkowski, Buchcic – P. Napierała 3, Woś 3, Maleszak 8, Pilarski 2, Wolski 3, Telka 1, Gruszczyński 2, Zając 0, Rurarz 1, Matyjasik 0, Słonicki 0.
Sędziowali: Jakub Czochra (Zwierzyniec) i Michał Szpinda (Zamość). Kary: SRS Czuwaj – 12 min; KSSPR Końskie – 6 min. Widzów: 500. 


MG
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Kielek - niezalogowany 2020-02-22 23:54:54

    Yebac czuwaj milicyjny

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Azot - niezalogowany 2020-02-23 04:43:38

    Obszczymurek....

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama