Zarzewie koszykarskiego pożaru w hali POSiR trwało przez ledwie kilka minut. Mimo że II-ligowe Przemyskie Niedźwiadki stać na więcej niż to co zaprezentowały w sobotni (20 listopada br.) wieczór, pewnie zgasiły częstochowską Iskrę. To drugi z rzędu triumf podopiecznych Daniela Puchalskiego, którzy powoli zbliżają się do środka tabeli.
Nie było żadną tajemnicą, że Adrian Płaczek i Jarosław Fomiczow to dwaj koszykarze częstochowskiej Iskry, którzy decydują o jej obliczu. Przed sobotnią potyczką potrzebny był dobry skauting, ale w praktyce wyszło tak sobie. Ten pierwszy miał absolutnie „dzień konia”, ten drugi rozkręcał się z minuty na minutę. Obaj utrzymywali zespół Dragana Ristanovicia na powierzchni, zdobywając 2/3 punktów. We dwójkę nie mieli jednak szans wygrać tego spotkania.
Kiedy w 12 min na 18:27 trafił Wojciech Michalak, sami goście nie mogli uwierzyć, patrząc na tablicę świetlną. Gospodarzom niewiele wychodziło, mając przy okazji spore problemy z A. Płaczkiem (16 pkt w I połowie). Na szczęście dość szybko poprawili niemal wszystko. Przede wszystkim grę w obronie, gdzie zaczęła dominować intensywność, agresywność i kolektyw. To z miejsca przełożyło się na defensywę. Od wspomnianej minuty do końca I połowy rzucili 26 punktów, tracąc ledwie 5. W 16. min po akcji 2+1 Macieja Puchalskiego (kolejny bardzo dobry występ; eval – 29) przemyślanie wyszli na prowadzenie 34:32. Grający na wielkim entuzjazmie 17-latek za moment trafił „trójkę”, a w końcówce nie pomylili się Bartosz Bal i K. Strzępek. Przy zejściu do szatni Niedźwiadki wygrywały już wyraźnie – 44:32.
Czy przez połowę finalnej kwarty przemyślanie byli zbyt pewni siebie? Czy uznali, że nic złego im się już nie przytrafi? Czy przez głowy przeszła im myśl, że Iskra już się poddała? Zaczęli kombinować, akcje straciły koncept. Bardzo rozochocił się J. Fomiczow, który z łatwością rozwiązywał akcje „1 na 1”. W 35. min zrobiło się niebezpiecznie – 72:64. Na szczęście przemyślanie natychmiast wyciągnęli odpowiednie wnioski. I za to należą się im spore brawa. Główne role odegrali Wiktor Majka i Rafał Serwański, który zapisał na swoim koncie double-double (17 pkt; 14 asyst). To pod ich batutą wszystko wróciło do normy. Po akcji 2+1 tego drugiego na 52 s przed finałem przewaga urosła do 20 pkt – 90:70, a pojedynek efektownym dunkiem zakończył M. Puchalski.
Niedźwiadki Chemart Przemyśl – Iskra Częstochowa 92:70 (18:25, 26:7, 22:18, 26:20)
Punkty: M. Puchalski 28 (1x3), R. Serwański 17 (1x3), B. Bal 11 (1x3), W. Majka 11, J. Kucharski 10, W. Kuriańczyk 6, J. Complak 5 (1x3), K. Strzępek 4, M. Kindlik 0, G. Kowalik 0 (N); A. Płaczek 30 (6x3), J. Fomiczow 21 (1x3), A. Michalak 6, W. Michalak 6, M. Kwasek 3, M. Czekaj 2, D. Dędek 2, W. Szostak 0 (I).
Sędziowali: Damian Myszka i Monika Musiał (oboje ze Stalowej Woli). Widzów: 600.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze