Reklama

Rafał Serwański – one-man show

Dla II-ligowych Przemyskich Niedźwiadków rozpoczął się czas swoistej weryfikacji poczynionych postępów i wyciągania wniosków z przegranych pojedynków z teoretycznie i praktycznie mocniejszymi zespołami. Rozpoczął się czas gier z ekipami, które są absolutnie w ich zasięgu. W Rybniku uczynili dzisiaj (17 listopada br.) pierwszy krok.

Na Śląsk, niestety, znowu udali się w okrojonym składzie. Bez Bartosza Bala, bez Witolda Kuriańczyka. Za to z dostającym od trenera Daniela Puchalskiego coraz więcej minut na parkiecie Jakubem Kucharskim, który powoli mocno staje na nogi po nieprzyjemnej kontuzji.

Jako że okres ochronny ma się ku końcowi, nie ma co owijać w bawełnę: pierwsze 20 minut pojedynku na Śląsku było w wykonaniu przemyślan fatalne. W takich spotkaniach trzeba już wymagać. Ledwie 28-procentowa skuteczność z gry, słabiuteńka skuteczność z linii rzutów wolnych, szereg błędów i niewymuszonych strat dały asumpt gospodarzom, którzy z ośmiu rozegranych do tej pory pojedynków wygrali ledwie jeden, do narzucenia swoich warunków gry. Po I połowie wyglądało to bardzo źle – 43:29.

Reklama

Pobudka przyszła w III kwarcie. I to taka, że zawodnicy Jakuba Krakowczyka za bardzo nie wiedzieli, co się dzieje. Słabiej dysponowany w pierwszych dwóch ćwiartkach Rafał Serwański, w kolejnych stał się niedościgniony dla rywali. Kapitalnie prowadził grę, imponując uniwersalnością i skutecznością. Odbudowali się Konrad Strzępek i Wiktor Majka. Bardzo dobre zmiany dali Michał Kindlik i Gniewosz Kowalik. Choć wciąż szwankowała skuteczność z linii rzutów wolnych, a bardzo szybko – przekraczając limit fauli – na ławce musiał usiąść Maciej Puchalski, przemyślanie sumiennie budowali przewagę. Chcąc nie chcąc, musieli przejść na tzw. small ball, czyli zwiększyć szybkość rozgrywania akcji, obniżając skład wyjściowej „piątki”. Z powodzeniem. Przegonili Ślązaków w 27. min – 52:53, a po pół godzinie gry wygrywali 54:59 po celnych rzutach wolnych W. Majki.

W IV kwarcie nie było chwili, która poddałaby w wątpliwość fakt, że Przemyskie Niedźwiadki wyjdą z tego pojedynku zwycięsko. W 34. min „trójkę” odpalił R. Serwański i zrobiło się 64:73. Najwyżej przyjezdni prowadzili w 38. min, kiedy z popularnym „kelnerem” wjechał pod kosz M. Kindlik – 66:76. Spotkanie udanym lay-up’em podsumował K. Strzępek.

Reklama

Ale żeby nie było tak pięknie: podopieczni Daniela Puchalskiego absolutnie muszą wystrzegać się takich fragmentów totalnego marazmu (na który nie ma żadnego usprawiedliwienia, bo nie szukali pozytywnych wyjść z tych sytuacji), jaki zaserwowali w I połowie tej potyczki.




MKKS Rybnik – Niedźwiadki Chemart Przemyśl 70:79 (19:16, 24:13, 11:30, 16:20)
Punkty: K. Wydra 22 (3x3), A. Anduła 13 (1x3), T. Tomanek 12 (2x3), K. Majewski 7 (1x3), M. Kosiorowski 6 (1x3), S. Kukuczka 6, J. Czorny 2, P. Kawczyński 2, R. Koczy 0, I. Lewandowski 0, K. Michalik 0 (MKKS); R. Serwański 28 (2x3), J. Kucharski 10 (2x3), M. Kindlik 10 (2x3), W. Majka 10 (1x3), K. Strzępek 7, M. Puchalski 6 (1x3), G. Kowalik 4, K. Walciszewski 4 (N).
Sędziowali: Wojciech Majcherowicz i Adam Butenko (obaj z Krakowa). Widzów: 150.


MG
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2021-11-29 12:30:15

    Thank you for the explanation. It is clear for me [url=https://www.advancedmd.run/]advancedmd[/url]

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama