Około 20 km od Przemyśla, z dala od zgiełku miasta, w atrakcyjnym przyrodniczo regionie mieści się Stadnina Koni Stubno. Prowadzą ją Aleksandra i Michał Weresińscy. Dzielą się pasją, doświadczeniem, umiejętnościami z dorosłymi, dzieci zaś uczą pracowitości, wytrwałości w dążeniu do celu, miłości do zwierząt.
Weterynarz oraz zootechnik. Poznali się na zawodach jeździeckich. W Stubnie inwestują od stycznia 2014 roku. W krótkim czasie zdziałali wiele. Ośrodek Jeździecki „Stubno”, pensjonat dla koni, agroturystyka „Weresiówka” – oto pole działania Oli i Michała. Marzą o restauracji, jednak to plany na odległą przyszłość, nie chcieliby się „zagalopować”.
Ofertę mają atrakcyjną. Mogą pochwalić się największą na Podkarpaciu krytą ujeżdżalnią o wymiarach 23x65 metrów, trawiastymi padokami. Organizują zawody jeździeckie, obozy letnie i zimowe, imprezy integracyjne, urodzinowe, przejazdy bryczką, [paywall]saniami (kulig z ogniskiem).
Od prostego treningu na tzw. lonżowniku. – W zależności od predyspozycji ucznia potrzebne są trzy lonże, pięć, niekiedy dziesięć. Lekcja trwa pół godziny. Należy przyzwyczaić mięśnie do wysiłku. Dłuższy trening byłby męczący i zniechęcający – informuje Ola Weresińska. – Na początek nie jest konieczne inwestowanie w strój jeździecki. Kaski znajdują się na wyposażeniu stadniny, buty na sztywnej podeszwie oraz legginsy wystarczą, by przystąpić do zajęć. Posiadanie profesjonalnego sprzętu jest jednak zalecane i wygodniejsze – dodaje instruktorka.
Kolejny etap to jazdy rekreacyjne. Jeździec musi umieć konia wyczyścić, osiodłać. Zaś jazda sportowa jest dla wtajemniczonych. Ci, którzy trenują regularnie należą do Klubu Jeździeckiego „Stubno”.
W marcu br. w Stubnie miały miejsce Towarzyskie Zawody Konne w skokach przez przeszkody. W czerwcu Weresińscy przygotowali sparing podczas Pikniku Charytatywnego Fundacji Życia Podkarpackiego. W miniony weekend klubowicze uczestniczyli w zawodach w Kalnikowie. Na ten rok właściciele stadniny i klubu przewidują inaugurację imprezy Halowy Puchar Stubna. Emocje towarzyszą niezmiennie zarówno rywalizacjom skokowym jak i sparingom jeździeckim, hubertusowym gonitwom za lisem, konkursom pony games.
Weresińscy zachęcają nie tylko do zdobywania umiejętności jeździeckich, ale i poszerzania stosownej wiedzy, a także wymagają szacunku do zwierzęcia. – Na wszystkich etapach treningu i przygotowań do startu w zawodach, dobro konia musi stać ponad wszelkimi innymi wymaganiami. Dotyczy to stałej opieki, metod treningu, starannego obrządku, kucia i transportu – podkreślają.
Niegdyś, przed transformacją ustrojową w Stubnie, utrzymywano pięć stajni. Ojciec Michała Weresińskiego – Stanisław, były dyrektor państwowej stadniny, po jej sprywatyzowaniu wziął w dzierżawę jeden z obiektów. Kontynuuje on po dziś dzień tradycję hodowli koni rasy angielskiej. Ostatnimi czasy do Stubna zawitały sprowadzone z Anglii dwie klacze i ogier.
– Jeden koń startował na Służewcu, tyle że był kontuzjowany. Miał wyniki, nawet niezłe. Teraz następna klaczka jest w treningu, zaczyna biegać – informuje właścicielka stadniny.
Hodowla w Stubnie nastawiona jest na dwa profile – wyścigowy (konie pełnej krwi angielskiej) i skokowy (konie szlachetne półkrwi).
To propozycja jak najbardziej aktualna. Wczesne wstawanie, dyżury w stajni, karmienie zwierząt, zmiana ściółki, śniadanie, jazda, obiad, jazda… Pobyt na letnim obozie w „Weresiówce” owocuje nie tylko nabyciem umiejętności jazdy konnej, to również szkoła życia – nauka cierpliwości, odpowiedzialności, dyscypliny. O spartańskim wychowaniu nie ma jednak mowy. Dwuosobowe pokoiki są wygodne, obowiązkom zaś towarzyszą przyjemności – wypady do kina, na basen, wędkowanie, grzybobranie.
Wówczas rozpocznie się sezon halowy, o którym właściciele myślą już dziś. Kryta ujeżdżalnia zyska niebawem profesjonalne podłoże. Postępom nowicjuszy oraz wyczynom wytrawnych zawodników można będzie się przyglądać, jak dotąd, z sali kominkowej z widokiem na halę. Będzie i obóz zimowy.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Powodzenia, ale to nie to co było kiedyś . Często dawno temu tam bywałem. Pamiętam ,że gdy była tam państwowa stadnina koni , to było widać nawet oczami kilkuletniego dziecka rozmach , tak - rozmach . Duża ilość koni , pracowników, zawody jeżdzieckie wyższej rangi .Jeszcze niedawno gdzieś czytałem ,ze istniała kużnia z kowalami z prawdziwego zdarzenia, którzy potrafili nie tylko podkuć konie , ale zajmowali się sprzętem / uprzężą/. Obecna działalność - jak to teraz bywa - , skierowana jest przede wszystkim na zysk . I to on wyznacza kierunek rozwoju i sens istnienia. Sama w ścisłym tego słowa znaczeniu hodowla, rozród młodych koni , utrzymanie czystości rasy koni, to - jeśli nie przynosi wymiernych korzyści - odsuwane jest na plan dalszy.
Powodzenia, ale to nie to co było kiedyś . Często dawno temu tam bywałem. Pamiętam ,że gdy była tam państwowa stadnina koni , to było widać nawet oczami kilkuletniego dziecka rozmach , tak - rozmach . Duża ilość koni , pracowników, zawody jeżdzieckie wyższej rangi .Jeszcze niedawno gdzieś czytałem ,ze istniała kużnia z kowalami z prawdziwego zdarzenia, którzy potrafili nie tylko podkuć konie , ale zajmowali się sprzętem / uprzężą/. Obecna działalność - jak to teraz bywa - , skierowana jest przede wszystkim na zysk . I to on wyznacza kierunek rozwoju i sens istnienia. Sama w ścisłym tego słowa znaczeniu hodowla, rozród młodych koni , utrzymanie czystości rasy koni, to - jeśli nie przynosi wymiernych korzyści - odsuwane jest na plan dalszy.