Reklama

Sąsiedztwo, a zwłaszcza partnerstwo nie jest łatwe, ale jest strategicznie konieczne/Сусідство, і тим більше партнерство не є простим, але стратегічно необхідним

03/03/2024 11:16

Wojna na Ukrainie trwa już dwa 2 lata i jej końca nie widać. Dzieje się tak dlatego, że prezydent Rosji Władimir Putin chce Ukrainę nie tylko pokonać militarnie, ale także kraj ten zrujnować gospodarczo i moralnie. To ma być swoista kara dla Ukraińców, że ośmielili się mu przeciwstawić. Być może ma to być także ostrzeżenie dla innych narodów, a zwłaszcza państw bałtyckich, że Moskwa (jako tradycyjne imperium) ma prawo karać. Przeciwstawiać się jej nie wolno. „Święta Rosja” ma „daną od Boga” misję cywilizacyjną wprowadzenia w Europie Środkowej „ruskiego miru”, bo po to powstała i taki jest cel jej istnienia.

Czy naród rosyjski, a właściwie „poddani Putina” w to wierzą? Niestety, wydaje się, że tak, bo opozycji w Rosji (państwie liczącym prawie 150 mln ludności) w przestrzeni publicznej niemal nie widać. A każdy kto ma inne zdanie, tak jak np. śp. Aleksy Nawalny, a przed nim dziesiątki innych opozycjonistów, jest mordowany. Dzieje się tak, nie tylko dlatego, że w państwie totalitarnym głoszenie innych poglądów niż przywódca, jest niemal „świętokradztwem”, za które należy się surowa kara. W Rosji nigdy nie było demokracji. Nie ma więc w Rosji miejsca na publiczne demonstrowanie indywidualnych poglądów, jest tylko kolektywne poddaństwo, czyli bezwzględne podporządkowanie się woli władzy państwowej.

Tak było za cara, tak było za ZSRR i tak jest teraz za Putina. A okres minionych ośmiu lat, od 1991 do 1999, czyli rządów prezydenta Federacji Rosyjskiej Borysa Jelcyna, to okres „drugiej wielkiej smuty”. To właśnie miał na myśli Władimir Putin, który w 2005 r., a więc już po rozpoczęciu hybrydowej agresji na Ukrainę, w dorocznym „Orędziu o stanie państwa” stwierdził, że „Największą katastrofą geopolityczną XX wieku był rozpad Związku Radzieckiego”.

Reklama

Wypowiedź ta nie budzi wątpliwości co do obecnych celów polityki Kremla, a odnosi się nie tylko do państw powstałych na gruzach ZSRR, ale świadczy także o chęci odbudowy radzieckiej strefy wpływów, więc obejmującej także nasz kraj.

Czy możemy się temu przeciwstawić? Czy Polacy i Ukraińcy potrafią dziś, nawet w obliczu tej strasznej wojny, zdobyć się na wzajemne zrozumienie i prawdziwe partnerstwo?

Czy historia nie nauczyła ich tego, że sąsiednie państwo jest ważniejsze niż 10 innych, choć bogatych, ale oddalonych o tysiące kilometrów?

Reklama

Polscy przedsiębiorcy wrogami polskich rolników

Obecna sytuacja na polsko-ukraińskiej granicy nie przekonuje, że wyciągnęliśmy wnioski z przeszłości. I dotyczy to polityki obu krajów. Oba są winne zaistniałej sytuacji.


A zboże i inne produkty rolne jadą do Polski z Ukrainy, bo to Polacy, polscy przedsiębiorcy chcą je kupować. Ba, to oni zamawiają je na Ukrainie. To nie jest spontaniczna sprzedaż na rogu ulicy na kilogramy, czy nawet kwintale, ale na oficjalnym rynku, na setki, a nawet tysiące ton. To jest zaplanowany i dobrze zorganizowany handel. To polscy przedsiębiorcy są wrogami polskich rolników. To przed ich przedsiębiorstwami powinny być blokady i strajki, a nie na granicy i na autostradach. Nie ma niestety w Polsce nawet namiastki narodowej solidarności między obywatelami różnych grup i zawodów. To właściwie przypomina sytuację, kiedy złodziej krzyczy „łapaj złodzieja”. Nie chcę nikogo obrażać, ale przypominam tylko pewną zasadę stosowaną niestety po obu stronach granicy.

Reklama


Oczywiście państwo polskie nie może zakazać wolnego handlu, tym bardziej, że gwarantuje to Unia Europejska. Ale niestety, można odnieść wrażenie, że odpowiednie organy państwa polskiego, nie starają się uświadomić polskich rolników, że winny jest nie tylko ten, co sprzedaje, ale także ten, co kupuje. Zadzwoniłem w niedzielę, do swojego kuzyna, który ma duże gospodarstwo sadownicze. Na pytanie, co sądzi o zaistniałej sytuacji na granicy, odpowiedział krótko: Czy ja jechałbym w piątek na giełdę, gdybym wiedział, że nikt nie kupi ode mnie jabłek?


Może więc warto uświadomić to strajkującym na granicy, bo oni swym działaniem tylko w niewielkim stopniu ratują swoją sytuację materialną. Głównym efektem ich strajków, jest niestety sprawienie radości Putinowi i wywoływanie nastrojów antyukraińskich w części społeczeństwa polskiego. Bez stanowczej ingerencji państwa polskiego polscy przedsiębiorcy, chcący kupować ukraińskie produkty rolne, znajdą inne wyjście. Znajdą pośredników w innych państwach, którzy kupią od Ukraińców i odsprzedadzą to polskim przedsiębiorcom. Jedynie droga będzie dłuższa, a nie ratowanie polskiego rolnictwa.

Reklama

Bez wzajemnego zrozumienia nie ma przyszłości

Protestujący muszą też zrozumieć, że wysypywanie zboża jest nie tylko niszczeniem cudzej własności, ale w tradycji i moralności chrześcijańskiej, jest profanacją, niemal taką samą, jak podeptanie butami upieczonego chleba. Nikt, kto tak robi, nie może mieć pewności, czy z tego zboża nie byłby upieczony chleb, a może nawet byłby to chleb eucharystyczny lub opłatek wigilijny. Kłos zboża i chleb, nawet ten codzienny, o którym mówimy, odmawiając „Ojcze Nasz”, ma charakter sakralny.


Czy w związku z tym, co wyżej napisałem, Ukraińcy, a konkretnie ukraińscy przedsiębiorcy roli, są całkowicie bez winy? Zrozumiałym jest, że chcą sprzedać to, co wyprodukowali. Ale czy powinni to robić „za wszelką cenę”? Czy liczy się tylko zysk finansowy? Polska, szczególnie w czasie trwającej wojny, jest bardzo potrzebna Ukrainie. Strach pomyśleć, co by się stało, jakby państwo polskie 24 lutego 2022 r. zamknęło swe granice przed uchodźcami wojennymi z Ukrainy, a były to głównie matki z dziećmi. Polacy przyjęli ich z otwartymi ramionami, a potem państwo polskie utrzymywało ich przez wiele miesięcy z budżetu państwa, a także z  dobrowolnych spontanicznych ofiar polskich obywateli. Gdzie oni by uciekali, chcąc ratować życie swoje i swoich dzieci? A dziś przecież też nie jesteśmy też pewni, czy w przypadku eskalacji rosyjskich działań wojennych, nie nastąpi kolejna, jeszcze większa, fala uchodźców. To w interesie Ukrainy jest, aby nie dopuszczać w Polsce do nastrojów antyukraińskich. Muszą mieć tego świadomość także ukraińskie władze i ukraińscy przedsiębiorcy rolni, nawet jeśli te ostatnie to holdingi międzynarodowe, ale jednak zarejestrowane na Ukrainie. W czasie wojny, prócz zysków finansowych, istnieją też ważniejsze korzyści, choć niematerialne.

Reklama


Na ukraińskie produkty rolne istnieje ogromne zapotrzebowanie na rynkach światowych i wcale nie muszą one być sprzedawane w Polsce. Ale też należy pamiętać, że nie będą, jeśli nie będzie na nie polskich odbiorców.


Bez wzajemnego zrozumienia długofalowych interesów strategicznych nie widzę przyszłości, ani dla Polski, ani dla Ukrainy. A dlaczego tak myślę? To może już innym razem..., bo musiałbym Polakom i Ukraińcom przypomnieć źródła ich niepowodzeń przynajmniej od XVII w.


Stanisław Stępień


 Війна в Україні триває вже два роки і кінця їй не видно. Причиною цього є те, що російський президент Володимир Путін хоче не лише перемогти Україну військовим шляхом, але й знищити її економічно і морально. Це має бути карою за те, що українці наважилися виступити проти нього. Можливо, це також має бути попередженням іншим народам, зокрема країнам Балтії, що Москва (як традиційна імперія) має право карати. Протистояти їй не дозволено. "Свята Росія" має "Богом дану" цивілізаційну місію - запровадити "русскій мір" у Центральній Європі, бо саме для цього вона повстала і саме це є метою її існування. Чи російський народ, а точніше "піддані Путіна", вірять у це? На жаль, схоже, що так, бо опозиції в Росії (країні з майже 150-мільйонним населенням) практично не видно в публічному просторі. А кожен, хто має іншу думку, як, наприклад, покійний Олексій Навальний, а перед ним десятки інших опозиціонерів, гине. Це відбувається не лише тому, що в тоталітарній державі проголошувати інші погляди, ніж у вождя, - майже "святотатство", за яке передбачено суворе покарання. В Росії ніколи не було демократії. Тому в Росії немає місця для публічної демонстрації індивідуальних поглядів, є лише колективна покора, тобто безумовне підкорення волі державної влади. Так було за царя, так було за СРСР і так є зараз за Путіна. А період минулих восьми років, з 1991 по 1999 рік, тобто час правління президента Російської Федерації Бориса Єльцина, це період " другої великої смути". Саме це мав на увазі Володимир Путін, який у 2005 році, тобто вже після початку гібридної агресії проти України, заявивши у своєму щорічному " Зверненні про стан країни", що "найбільшою геополітичною катастрофою 20-го століття став розпад Радянського Союзу". Ця заява не залишає жодних сумнівів щодо цілей нинішньої політики Кремля і стосується не лише держав, що утворились на руїнах СРСР, а й демонструє бажання відновити радянську сферу впливу, включно з нашою країною. Чи можемо ми цьому протистояти? Чи поляки та українці зможуть сьогодні, навіть перед обличчям цієї страшної війни, прийти до порозуміння та справжнього партнерства? Невже історія не навчила тому, що сусідня країна важливіша за 10 інших, нехай і багатих, але за тисячі кілометрів від неї?

Reklama

Польські підприємці як вороги польських фермерів

Теперішня ситуація на польсько-українському кордоні не переконує в тому, що ми зробили висновки з минулого. І це стосується політики обох країн. У ситуації, що склалася, винні обидві. А зерно та інші сільськогосподарські продукти йдуть до Польщі з України, бо поляки, польські підприємці хочуть їх купувати. Власне, саме вони замовляють їх в Україні. Це не стихійна торгівля на розі вулиці на кілограми чи навіть центнери, а на офіційному ринку, сотнями, а то й тисячами тонн. Це спланована і добре організована торгівля. То польські підприємці є ворогами польських аграріїв. Саме перед їхніми підприємствами мають бути блокади і страйки, а не на кордоні і не на автострадах. На жаль, у Польщі немає навіть натяку на національну солідарність між громадянами різних груп і професій. Це фактично нагадує ситуацію, коли злодій кричить "лови злодія". Я не хочу нікого образити, але просто нагадую принцип, який на жаль застосовується по обидва боки кордону.


Звісно, польська держава не може заборонити вільну торгівлю, тим більше, що це гарантовано Європейським Союзом. Але, на жаль, складається враження, що відповідні органи польської держави не докладають жодних зусиль для того, щоб польські аграрії усвідомили, що винен не лише той, хто продає, але й той, хто купує. У неділю я зателефонував своєму двоюрідному братові, який має велике фруктове господарство. На запитання, що він думає про ситуацію на кордоні, той відповів коротко: "Чи пішов би я в п'ятницю на ринок, якби знав, що в мене ніхто не купить яблук?”
Можливо, все ж варто довести це до відома страйкарів на кордоні, адже своїми діями вони лише трохи рятують своє матеріальне становище. Основний ефект від їхніх страйків, на жаль полягає в тому, щоб потішити Путіна і збурити антиукраїнські настрої в частині польського суспільства. Без рішучого втручання польської держави польські підприємці, які бажають купувати українську сільгосппродукцію, знайдуть інший вихід. Вони знайдуть посередників в інших країнах, які купуватимуть в українців і перепродуватимуть польським підприємцям. Лише дорога буде довшою, але не порятунок польського сільського господарства.

Reklama

Без взаємного порозуміння немає майбутнього

Протестувальники також повинні розуміти, що висипати зерно - це не лише нищення чужого майна, але, з точки зору християнської традиції та моралі, це профанація. Майже те саме, що топтати черевиками випечений хліб. Ніхто з тих, хто так чинить, не може бути впевненим, що з цього зерна не був би спечений хліб, або, можливо, це був би євхаристійний хліб чи різдвяна просфора. Колосок і хліб, навіть той хліб насущний, про який ми говоримо, коли промовляємо "Отче наш", є сакральним.

Чи в світлі того, що я написав вище, українці, а точніше українські аграрні підприємці, є цілком безневинними? Зрозуміло, що вони хочуть продати те, що виробили. Але чи повинні вони робити це "за будь-яку ціну"? Чи фінансовий прибуток - це єдине, що має значення? Польща, особливо під час війни, що триває, дуже потрібна Україні. Страшно подумати, що було б, якби 24 лютого 2022 року польська держава закрила свої кордони для військових біженців з України, а це були переважно матері з дітьми. Поляки прийняли їх з розпростертими обіймами, а потім польська держава утримувала їх протягом багатьох місяців з державного бюджету, а також за рахунок добровільних спонтанних пожертв польських громадян. Куди б вони тікали, щоб врятувати своє життя і життя своїх дітей? І сьогодні ми також не впевнені, чи у випадку ескалації бойових дій з боку Росії не виникне ще одна, ще більша хвиля біженців. В інтересах України не допустити антиукраїнських настроїв у Польщі. Це мають усвідомлювати і українська влада, і українські аграрні підприємці, навіть якщо останні є міжнародними холдингами, але все ж зареєстровані в Україні. У часи війни окрім фінансової вигоди існують і більш важливі, хоча й нематеріальні, переваги.

Reklama

Продукція українського сільського господарства користується великим попитом на світових ринках і зовсім не обов'язково повинна продаватися в Польщі. Але слід також пам'ятати, що її не буде, якщо на неї не буде польських покупців. Без взаємного розуміння довгострокових стратегічних інтересів один одного я не бачу майбутнього ні для Польщі, ні для України. І чому я так думаю?  Про це, можливо, іншим разом... бо мені довелося б нагадати полякам і українцям про джерела їхніх невдач, починаючи щонайменше з 17-го століття.

Станіслав Стемпень

Reklama

 

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 03/03/2024 11:16
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama