Od 1 marca br. w budynku głównym Muzeum Narodowego Ziemi Przemyskiej czynna jest wystawa pokonkursowa XXIX Ogólnopolskiego Przeglądu Plakatu Muzealnego i Ochrony Zabytków.
Dyrektor Muzeum Narodowego Ziemi Przemyskiej Jan Jarosz, otwierając wystawę, podkreślił znaczenie tego wydarzenia, bo od 1969 roku przemyskie muzeum, będąc organizatorem tego konkursu, zgromadziło już zbiór ponad 2000 plakatów wydanych przez polskie muzea w latach 1968 – 2023. W tej kolekcji są m.in. prace czołowych polskich plakacistów z tzw. polskiej szkoły plakatu: Henryka Tomaszewskiego, Bogusława Balickiego, Jana Młodożeńca, Antoniego Rzyskiego, Gerarda Labusa, Romana Rosyka, Romana Cieślewicza, Franciszka Starowiejskiego, oraz prace współczesnych plakacistów. Na tegoroczny konkurs napłynęło 264 prac nadesłanych przez 48 instytucji. Jury w składzie: Lech Majewski, Monika Starowicz, Justyna Czernikowska i Marek Mikrut pierwszą nagrodę przyznało Dominice Czerniak- Chojnackiej, drugą Mirosławowi Adamczykowi, a trzecią Mirosławowi Stelmaskiemu.
O tym, czy plakat jest sztuką ulicy, rozmawialiśmy z członkiem jury, artystą Markiem Mikrutem, który ma na koncie ponad dwieście autorskich plakatów.
Czym jest plakat? Czy istnieje jego definicja?
– Plakat jest plastyczną i artystyczną formą komunikowania się instytucji, organizacji kulturalnych czy politycznych, które chcą dotrzeć do jak najszerszej grupy odbiorców. Jest to szybki, bezpośredni i prosty przekaz określonych treści dla odbiorcy. Można tu mówić o pewnych eksperymentach wizualnych, po jakie sięgają artyści. Plakat od czasów Henri Toulouse-Lautreca (II połowa XIX w. – przyp. J.S.) ewaluował i rozwijał się tak, jak rozwijało się społeczeństwo.
Czym wobec tego różni się plakat od afisza?
– Afisz najczęściej zawiera dużo treści. „Kto? Gdzie? Kiedy? Jak?” i tak dalej, a do tego wymienieni są na nim sponsorzy albo organizacje, więc afisz musi ograniczać się jedynie do liternictwa, co utrudnia, lub wręcz uniemożliwia jakiekolwiek działania plastyczne. W tym przypadku treści dominują nad formą.
Jesteś również autorem wielu plakatów. Jak podchodzisz do tej twórczości?
– Pracując w muzeum, przyjąłem zasadę, że świadczę pewną usługę związaną z nadrzędnym przekazem określonych treści. Nigdy nie bawiłem się w czystą sztukę i zazdroszczę artystom, którzy w sposób czysto formalny działają na przykład kolorem, ale, ponieważ jestem malarzem, rekompensuję czystą sztukę malarstwem, rysunkiem czy grafiką. Tu, w mojej pracy, dbam o czysty przekaz określonych wiadomości. Odbiorca nie może mieć wątpliwości, kto i jaką treść przekazuje. Nie mogę sobie pozwolić na szarżowanie formą, choć poprzez kolor i rozwiązanie plastyczne, jak multiplikację, może ona nawiązywać do treści. Takie podejście do plakatu jest sztuką kompromisu. Na wystawie mamy znakomite przykłady wspaniałego wybrnięcia z tego zadania, żeby forma była nowoczesna i zaskakująca na tyle, aby odbiorca nie mógł przejść obojętnie obok plakatu.
Na dzisiejsze wydarzenie składają się dwie wystawy...
– Jedna to pokłosie dwudziestego dziewiątego przeglądu plakatu muzealnego i ochrony zabytków. Od końca lat sześćdziesiątych, kiedy zrodził się pomysł, żeby prezentować i gromadzić plakaty muzealne, powstał okazały zbiór i dzisiaj jesteśmy jednym z niewielu ośrodków w Polsce, które gromadzą plakaty muzealne. Pozwala to na studiowanie i opracowanie rozwoju, myśli i formy plakatu, w tym przypadku tematycznego, bo poświęconego muzeom, czyli ściśle związanych z częścią naszej kultury. Przeglądając ten zbiór, można prześledzić zmiany, jakie w ciągu tych lat zaszły w tej dziedzinie sztuki. Druga wystawa jest poświęcona Ludwikowi Cieślikowi (1904 – 1990), którego odkryła Katarzyna Winiarska. Ludwik urodził się w 1904 roku w Przemyślu, w rodzinie Izraela Hellera i Reginy z domu Singer i mieszkał w kamienicy Rynek 18, a następnie przy ulicy Aleksandra Dworskiego 4. W Przemyślu zdał maturę, następnie studiował w Antwerpii na Królewskiej Akademii Sztuk Pięknych i po powrocie do kraju pracował dla firmy „Warner Bros Pictures”, której filia była w Warszawie. Po wojnie wyjechał do Belgii, tam zmienił nazwisko na Cieślik i założył firmę „Création Publicitaires – Affisches D’Art” zajmującą się projektowaniem reklam, plakatów artystycznych. Zbiór jego plakatów filmowych pokazany w naszym muzeum jest przykładem na to, jak po wojnie sztuka na Zachodzie została wprzęgnięta w komercję, co zupełnie nie umniejsza wartości prac Cieślika.
Dziękuję za przybliżenie naszym czytelnikom wiedzy o plakacie.
Jacek Szwic
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze